Pewien pan z pewnej partii chciał zostać prezydentem. No, ale już wiadomo, że z powodu “pomyłki” jego współpracowników nie zostanie. Trudno.

Tylko dlaczego teraz biega po okolicy i płacze? Taki duży chłopiec, a nie wie, że chłopaki nie płaczą?

Liczy na to, że stanie się cud, zostanie jednak dopuszczony i wszyscy z litości na niego zagłosują.

Kiedyś mi tłumaczono, że ci opolscy komuniści, to żadni komuniści, bo każdy z nich ma swój biznes, a więc jest małym kapitalistą. Teraz wychodzi na to, że jak się okazuje wierzą w Boga. Bo przecież wiadomo, że tylko On może temu panu  pomóc, a on wyraźnie na to liczy.