Jacek Bezeg

Z jednej strony wydaje się, że sprawa jest oczywista. Nasze kopalnie wydobywają węgiel za drogo, a więc trzeba je zlikwidować. Przecież można kupić tani węgiel od Australijczyków, bo u nich on nieomal leży na polu. Tak, można. Jednak jak na razie sprowadza się do Polski węgiel z Rosji. Jest gorszy, ale tańszy.
Czy jednak przed podjęciem tak poważnej decyzji jak likwidacja kilku (kilkunastu?) kopalni nie należało by przeprowadzić jakiejś poważniejszej analizy? W końcu budowa kopalni trwa co najmniej kilka lat. Budowa niemieckiej kopalni w pobliżu (15 km) jednej z naszych, zaplanowana jest na trzy lata. Do momentu rozpoczęcia wydobycia. A kiedy osiągną pełną wydajność?
No właśnie. Tam gdzie my kopalnie zamykamy Niemcy budują. Czy nic to nie daje do myślenia naszym „specjalistom” od węgla? Bardzo dziwni są ci „nasi” decydenci. Niby zapatrzeni na Europę, chętni do małpowania wszelkich jej pomysłów, a jednak niektórych ważnych spraw zupełnie nie zauważają.

[Po katastrofie w Fukushimie nasz zachodni sąsiad podjął decyzję o likwidacji wszystkich swoich elektrowni atomowych i buduje węglowe. http://wpolityce.pl/gospodarka/229673-kopacz-zamyka-kopalnie-a-niemcy-subwencjonuja-wydobycie-wegla-miliardami-euro-i-bronia-swoich-gornikow
U nas „fachowcy” wydali już miliony na przygotowania do budowy takiego cuda. Gdyby nie myśl, że to głupota, to nie byłoby innego wyjaśnienia jak świadome działanie na szkodę. Kiedyś za coś takiego stosowano karę zasadniczą. Może ten pomysł nie był taki zły?]
A może to tylko nam się tak wydaje, że nie widzą, może to właśnie ta niemiecka budowa to rzeczywisty powód decyzji o likwidacji kopalni?
Po prostu towarzyszka Kopacz stara się być uprzejma?

 Z całą pewnością powodem likwidacji kopalń nie jest ich chwilowa (przed kilku laty w okresie bardzo dobrej koniunktury na węgiel nałożono dodatkowe wysokie podatki) i pozorna tylko nieopłacalność. Jak pokazuje na przykład autor tekstu : http://kmn.info.pl/?p=24065 Dopłatę w wysokości 50 zł do tony węgla jaką niby trzeba dokonać, aby mogła ona konkurować na rynkach światowych państwo odbiera sobie z nawiązką w samym podatku VAT od tejże tony wynoszącym 57 zł. A gdzie pozostałe dwadzieścia kilka opłat i podatków jakie do państwowej kasy odprowadzić trzeba z okazji tej tony wydobycia.

A jest jeszcze inne pytanie.

Czy rzeczywiście te 50 zł ktokolwiek musi zapłacić? Czy nasz krajowy węgiel musi gdzieś w świat daleki podróżować i tam stawać do konkurencji z innymi na jakiejś giełdzie? Nie widziałem żadnej analizy wskazującej na to, że mamy go w kraju zbyt wiele, a jeśli nawet by tak było, to tylko do tego wysyłanego za granicę trzeba by dopłacać.
Kompletną bzdurą jest więc liczenie strat na zasadzie porównania tych dwóch cen. Czy kiedy ja kupuję węgiel, to państwo dopłaca mi do każdej tony tyle, abym nie był poszkodowany w stosunku do ceny na rynkach światowych? Czy komukolwiek w tym kraju dopłaca? Decyzją Sejmu czy innych władz dozwolony jest po pierwsze w ogóle import węgla, a po drugie nie pobieranie od tego importu cła w wysokości czyniącej go bezpiecznym konkurentem dla naszego. Decyzje te jesteśmy chyba władni zmienić, by obronić nasz przemysł wydobywczy. Wystarczy do tego tylko odrobina dobrej woli. Niestety nie ma „woli politycznej.”

Dlaczego należy go bronić?

Już nawet rządowe telewizje pokazują jak ważne są kopalnie dla górników i ich rodzin. Likwidacja pociągnie za sobą wręcz cywilizacyjną degradację sporych obszarów kraju. Grożą nam poważne napięcia społeczne. Może nawet od tego rząd upaść. Jednak może nie do każdego to przemawia. W końcu zlikwidowano już tyle zakładów, a nawet całych gałęzi gospodarki i świat się nie zawalił. Powstały nowe i ładne tereny zielone.

Jest więc argument poważniejszy.

Nazywa się suwerenność energetyczna. Wszyscy widzimy, odczuwamy wręcz jak nieprzyjemna jest całkowita zależność od rosyjskiego gazu. Obyśmy nie mieli okazji przekonać się jak może ona być niebezpieczna. Mamy największe złoża węgla w Europie. Eksperci twierdzą, że jeszcze przez dziesiątki lat będzie on podstawowym paliwem do produkcji energii elektrycznej. A przecież może on być też surowcem do produkcji syntetycznej benzyny, a nawet całej gamy produktów chemicznych. Wielu z nas pamięta jak z węgla produkowano tak zwany gaz miejski, a niektóre panie pamiętają, że gotowanie na nim było szybsze.
Komuś to jednak przeszkadzało i podłączona nas do syberyjskiej rury. Teraz ta sama siła chce abyśmy zlikwidowali swoje kopalnie i byli uzależnieni od tych na wschodzie. Będą mogli nam nie tylko gaz wyłączyć, ale i prąd, oraz ciepło. Podziwiam konsekwencję. Głupoty, a raczej zdrady krajowych decydentów nie podziwiam.

Zapamiętuję.

Zwracam tylko uwagę czytających, że jasno widać, iż na pewno nie są tu brane pod uwagę aspekty ekonomiczne. Zwłaszcza w długoterminowej perspektywie. Wiadomo, że im mniejsze możliwości manewrowe klienta tym wyższą cenę przełknie. Więcej argumentów za naszym węglem mamy tu : http://kmn.info.pl/?p=24075

Mamy największe złoża węgla w Europie i moglibyśmy z tego wyciągać podobne korzyści jakie Rosjanie wyciągają z swego rodzaju monopolu na gaz. Podobnie postępują kraje posiadające na przykład złoża miedzi. Nie sprzedają jej w wielkich kilkutonowych blokach, lecz budują fabryki drutu czy innych rzeczy, do których miedź jest potrzebna. No, ale to są chyba pomysły nie podobające się naszym administratorom.
Jest jeszcze jeden dowód na to, że sprawy finansowe nie są dla rządu PO istotne i nie nimi kieruje się w tej sprawie. Oto stoi sobie w Katowicach taki domek.
KWeglowa
Mieszczą się w nim ciepłe posadki dla co lepszych członków tej partii czyli biura Kompanii Węglowej. Około 800 posadek bardzo ładnie opłacanych. Jak ładnie? Pod adresem : http://bip.kwsa.pl/datadir/doc/bipdoc_20140707080201.pdf
możemy przeczytać, że ogólne koszty zarządzania czyli funkcjonowania Kompanii Węglowej w roku 2013 wyniosły 2049060124,29 zł. W tym samym czasie koszty wyprodukowania wszystkiego co Kompania sprzedała czyli wydobycia węgla przez wszystkie 14 kopalni wyniosły 8729361873,52 zł. Porównanie kwoty 2 mld zł będącej kosztem istnienia tego co tu widzimy, z kwotą 8,7 mld zł będącą kosztem istnienia i funkcjonowania 14 kopalń pokazuje nam najlepiej jak bardzo cieple są posadki w budyneczku na fotografii. W dodatku siedząc w nim nie odpowiada się za nic. Nie trzeba się nawet brudzić tym czymś czarnym, a kiedy są problemy to przyjdzie minister i zrobi porządki, napisze plan restrukturyzacji, czy likwidacji, wypłaci odprawy i OK. Likwidując cztery kopalnie rząd PO rozpoczyna likwidowanie całej Kompanii, a więc i tego tak miłego miejsca.
Czy “mają coś z głową”? No w każdym razie, już im nawet na tych pensjach nie zależy.

Na poważne schorzenia umysłowe wskazuje umieszczenie na liście do likwidacji kopalni Brzeszcze nie tylko poważnie ostatnio dofinansowanej i zmodernizowanej kosztem 700 mln zł, ale i mającej do dyspozycji złoże 312 mln ton węgla, które powinno wystarczyć na 30 lat. Poza ludźmi wyrzucić w błoto prawie miliard złotych?

Bliższe zapoznanie się z treścią ustawy jaką dziś w nocy PO przepycha w ekspresowym trybie przez Sejm pozwala na podjęcie próby odgadnięcia planów. Ustawa mówi o spółce specjalizującej się w restrukturyzacji kopalń. Będzie mogła ona przejąć kopalnie wraz ze wszystkimi uprawnieniami i zobowiązaniami, a potem sprzedać nie płacąc podatku od tej transakcji. Dla wykonania zobowiązań otrzyma dotacje.
Spodziewani są jacyś specjalni kupcy? Jacyś bardzo wybredni?
Z myślą o kim przygotowywano kopalnię Brzeszcze?
Zobacz też:
http://wpolityce.pl/gospodarka/229673-kopacz-zamyka-kopalnie-a-niemcy-subwencjonuja-wydobycie-wegla-miliardami-euro-i-bronia-swoich-gornikow