za:   http://prokapitalizm.pl/tag/kryzys-finansowy

Paweł Sztąberek

Chiński ekonomista Song Hongbing, w swojej wydanej kilka lat temu w Polsce książce “Wojna o pieniądz” radzi Chinom kilka rzeczy: mianowicie nie powinni wpuszczać na żywioł na swoje terytorium zagranicznych banków, zwłaszcza amerykańskich i brytyjskich, powinny kontrolować podaż własnej waluty, oraz – co bardzo ważne – gromadzić rezerwy w złocie, kosztem papierowego pieniądza.
Hongbing przewiduje upadek amerykańskiej waluty, jako tej, w której dokonuje się międzynarodowych transakcji i gromadzi się rezerwy. Chińczyk pisał swoją książkę jeszcze przed kryzysem finansowym z 2008 roku, jednak już w niej przewidział załamanie się systemu, w którym podaż pieniądza dłużnego przez banki centralne nie ma końca.

Obserwując sytuację na przestrzeni ostatnich kilku lat można dojść do wniosku, że problemy roku 2008 to dopiero preludium przed tym, co dopiero ma się stać. Chiński ekonomista właśnie dla Chin przewiduje wielką rolę do odegrania na oceanie chaosu, jaki bez wątpienia zrodzi się po kolejnym kryzysie. Chiny ze swoją walutą mogłyby przejąć tę rolę, jaką dotychczas odgrywają Stany Zjednoczone. Wzmocnienie chińskiego pieniądza widzi Hongbing jedynie w oparciu go o złoto i srebro.

Ekonomista zauważa, że tylko ten naród, który deponuje złoto chroni naprawdę narodowy majątek. Informacje jakie od czasu do czasu przedzierają się do mediów sugerują, że Chiny być może zaczęły słuchać swojego ekonomisty. Kraj ten powiększa rezerwy złota, tak jakby szykując się na ewentualność rozpadu dotychczasowego systemu finansowego opartego na dolarze. Pytanie, ile Chińczycy mają złota? Stawia je również bloger Trader21 na łamach swojego serwisu IndependentTrader.pl.

Jak pisze, Chińczycy od 4 lat nie informują publicznie na temat swojej polityki co do złota. Z ostatnich raportów z 2009 roku wynika, że już wówczas Państwo Środka zdeponowane miało w swoich skarbcach 1054 tony złota. To było 4 lata temu.

A jak jest dzisiaj? Po przeprowadzeniu pewnej analizy Trader21 szacuje, że obecnie Chiny mogą mieć około 4600 ton złota. Na liczbę tę, poza oficjalnymi danymi, składają się: produkcja własna (Chiny są największym producentem złota na świecie), import z Hongkongu, wymiana handlowa w złocie (min, eksport broni czy żywności) oraz fundusze i trusty. “Zakładając że Chiny mogą na chwilę obecną mieć rezerwy wynoszące ponad 4500 ton, to biorąc pod uwagę wielkość gospodarki są dość dobrze przygotowane na ewentualne powiązanie waluty ze złotem”. – zauważa bloger. Jak zatem Chińczycy prezentują się na tle innych państw? Trader21 zauważa: USA o których rezerwach mówi się, że wynoszą ponad 8,5 tys. ton najprawdopodobniej metalu nie mają wcale. Metal nie był audytowany od kilkudziesięciu lat.

Poza tym wielu polityków oraz bankierów centralnych kilkakrotnie przyznało, że USA nie ma od dawna żadnych rezerw złota. Podobna sytuacja dotyczy Niemiec, które co prawda na papierze mają rezerwy przekraczające 3 tys. ton lecz  większość metalu ulokowana jest poza krajem i praktycznie nie ma możliwości jego odzyskania na co wskazuje 7- letni okres, który wyznaczono na przekazanie do Niemiec zaledwie 350 ton złota”. Stosunkowo dobrze wypada w kwestii rzeczywistych rezerw złota Szwajcaria i Rosja, a nawet Włochy i Francja, które mimo kryzysu nie zamierzają złota ani pożyczać ani tym bardziej sprzedawać.

Polska w ogóle nie liczy się w tych rankingach, a jeden z rządowych oficjeli oświadczył po tym, gdy Niemcy ogłosiły plan sprowadzenia do kraju swojego złota, że Polska w najbliższym czasie nie planuje tego typu działań w stosunku do polskiego złota zdeponowanego w zagranicznych bankach. “Jeżeli władze Chin mają dalekosiężne plany detronizacji dolara zapewne będą nadal skupować złoto tak szybko jak tylko się da. Jednocześnie nie mogą nagle pozbyć się zbyt dużej ilości obligacji amerykańskich gdyż to doprowadziłoby do zbyt nagłej utraty wartości dolara i załamania systemu, w trakcie którego złoto praktycznie byłoby nie do dostania. Jednocześnie załamanie oznaczałoby koniec taniego złota” – stwierdza Trader21.

Przytacza on opinię prezesa Ludowego Banku Chin, który w 2012 roku powiedział, że celem Chin jest pozyskanie 10 tysięcy ton złota. Gdyby Chińczycy zdołali zdeponować w swoich skarbcach taką ilość złotego kruszcu, mogliby nie tylko ustabilizować własną walutę, ale także uczynić z niej najważniejszy przedmiot w międzynarodowym handlu np. surowcami. Ekonomista Song Hongbing w książce “Wojna o pieniądz” przestrzega Chiny przed podzieleniem losów Japonii, która przed laty zbytnio otworzyła się na zachodnie rynki finansowe, co doprowadziło ją do uzależnienia się od nich. Atak finansowy przeprowadzony na Japonię 30 lat temu skończył się dla niej długoletnią recesją.

Chiny nadal rządzone są prze partię komunistyczną, która na swych plenarnych posiedzeniach określa najważniejsze założenia na przyszłość, również w sferze gospodarczej. W Chinach nie brakuje głosów, że nadal zbyt duży jest w tym kraju udział w gospodarce sektora państwowego, który stanowi dla wielu prywatnych przedsiębiorców konkurencję nie do pokonania. I bez reform w tej dziedzinie trudno będzie zachować w dłuższej perspektywie czasu status gospodarczego potentata.

Gospodarka powinna być wolna, a złoto winno stanowić jej naturalne oparcie. W kwestii złota rząd Chin wydaje się stosować do rad swojego ekonomisty. Czy podobnie uczyni w kwestii ewentualnego wycofywania się państwa z wielu dziedzin gospodarki, w których nadal najważniejsze są interesy Komunistycznej Partii Chin i jej działaczy?

Paweł Sztąberek

 zobacz też:  http://www.rodaknet.com/Ksiazka_Wojna_o_pieniadz._Prawdziwe_zrodla_kryzysow_finansowych_-_Song_Hongbing.pdf

110 total views, 2 views today

(Visited 10 times, 1 visits today)