za:    http://www.pch24.pl/odpowiedz-na-list-transplantologow,37832,i.html


dwa cytaty:


 

Osąd, jakoby grupa medyków miała prawo pouczać społeczeństwo polskie w temacie wiary i moralności jest niebezpiecznym nieporozumieniem.


 

To oznacza, że te kryteria nie są ani pewne, ani stałe, bowiem w zależności od kraju, w jakim się znajdziemy z urazem mózgu, możemy być zaklasyfikowani albo jako żywi, albo martwi. A to chyba zasadnicza różnica!


 

Odpowiedź na list transplantologów

Publikujemy odpowiedź redakcji magazynu “Polonia Christiana” na list otwarty środowiska lekarzy transplantologów napisany w reakcji na lipcowo-sierpniowy numer naszego magazynu. Wakacyjne wydanie czasopisma wywołało poruszenie wśród części lekarzy, a minister zdrowia na jednej z konferencji wzywał do walki z treściami przez nas publikowanymi. 

Oto treść listu: 

Ze zdumieniem oraz wrażeniem potężnego pomieszania pojęć i porządków przyjęliśmy List otwarty środowiska lekarzy transplantologów napisany w reakcji na lipcowo-sierpniowy numer „Polonia Christiana”.

Podejmując ważny i brzemienny w skutki dla nas wszystkich temat tzw. śmierci mózgu, liczyliśmy na wywiązanie się rzeczowej dyskusji w tym zakresie. W naszym przekonaniu istnieją bowiem poważne wątpliwości natury moralnej, etycznej i medycznej co do kryteriów i sposobu orzekania tzw. śmierci mózgu.

Ze względu na niemilknące kontrowersje, trwającą dyskusję tak pośród teologów i filozofów, jak i w środowisku samych lekarzy, a poprzez obowiązujące w Polsce prawo także ze względu na całą opinię publiczną, zobowiązani jesteśmy do przekazywania wszystkich aspektów tej sprawy i dociekania całej prawdy w kontekście godności każdego ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. „Polonia Christiana” nie boi się tematów trudnych oraz nie zgadza się na traktowanie niektórych zagadnień jako tematów tabu. Społeczeństwo polskie ma prawo do poznania faktów dla pełnego oglądu poruszanych zagadnień, nawet jeśli prawda nie pokrywa się z prezentowaną w danej chwili linią niektórych ośrodków.

Zamiast jednak rzeczowej debaty i odpowiedzi na postawione w artykułach argumenty kwestionujące tzw. śmierć mózgu oraz kryteria jej orzekania, otrzymaliśmy list, który pomija zasadnicze kwestie. Wyrażone w tym liście opinie Sygnatariuszy, z oczywistych względów, nie mogą być postrzegane jako niezależne, gdyż stanowią opinie jednej ze stron sporu, żywotnie zainteresowanej sprawą. Zastanawia również bardzo emocjonalny ton listu, ubogi w próby merytorycznej argumentacji prezentowanych opinii, za to pełen złośliwości i zarzutów o niegodność, jednostronność i co najbardziej chyba zdumiewa – niezgodność z nauką Kościoła (sic!). Sygnatariusze listu w znacznej mierze opierają wyrażone opinie i próby argumentacji odwołując się do kwestii wiary i rzekomego nauczania Kościoła. Osąd, jakoby grupa medyków miała prawo pouczać społeczeństwo polskie w temacie wiary i moralności jest niebezpiecznym nieporozumieniem.

Szanowni Państwo Profesorowie, Lekarze i inni Sygnatariusze tego listu, nie jesteście autorytetami w kwestiach wiary i moralności i nie możecie rościć sobie prawa do jedynie słusznej wykładni doktryny katolickiej, zwłaszcza w tej kwestii.

Protest, jaki wyrażacie Państwo w swoim liście, nie odpowiada na najistotniejsze pytania i wątpliwości związane nie tyle z samą transplantologią, co z kwestią śmierci mózgu. Od profesorów nie oczekiwaliśmy protestu, a rzeczowej dyskusji z tezami dotyczącymi tzw. śmierci mózgu. Tymczasem otrzymaliśmy emocjonalną reakcję grona naukowców i tym samym przejaw dogmatycznego myślenia tam, gdzie akurat potrzeba rzetelnego, tj. opartego na naukowych faktach namysłu.

Naszym publikacjom zarzucacie Państwo przewrotną argumentację podważającą sens działania współczesnej medycyny transplantacyjnej i stawiającą ciężkie oskarżenia w stosunku do środowiska transplantologów. Nie możemy przejść obojętnie obok faktów i badań nie tylko polskich specjalistów zajmujących się kresem ludzkiego życia oraz kwestią nadużyć, jakie mają miejsce przy okazji transplantacji na całym świecie. Mamy moralne prawo domagać się prawdy w każdym przypadku. Jako katoliccy publicyści nie możemy zatem rezygnować z trudnych pytań i dochodzenia do prawdy, czy też pomijania milczeniem argumentów natury moralnej i naukowej, zwłaszcza w tak ważnych kwestiach, jak życie ludzkie. Natomiast wyrażane w liście środowiska transplantologicznego pretensje i insynuacje można odebrać jako formę nacisku i atak na dziennikarską niezależność.

Dla porządku spraw, musimy również zaznaczyć, iż nie zajmujemy się i nie podajemy w wątpliwość, co zdają się Państwo sugerować w swym liście, tych aspektów transplantologii, które odnoszą się do dawców świadomych, dzielących się swymi organami w takich przeszczepach, jak np. przeszczepy rodzinne, czy też do dawców szpiku. I jest to zgodne z tym, co święty Jan Paweł II w Encyklice Evangelium vitae określił, jako krzewienie autentycznej kultury życia, którą jest oddawanie organów, zgodnie z wymogami etyki, w celu ratowania zdrowia, a nawet życia chorym, pozbawionym niekiedy wszelkiej nadziei (Evangelium vitae, 86). Ten fragment encykliki, którego użyliście Państwo do obrony całej transplantologii, nie może mieć zastosowania w sytuacjach wątpliwych moralnie, do których należy orzekanie o śmierci mózgu i tenże stan. Tymczasem artykuły zamieszczone w naszym piśmie podają w wątpliwość przede wszystkim te aspekty transplantologii, które wiążą się z pobieraniem narządów od dawców, u których stwierdzono tzw. śmierć mózgu.

W swoim liście stwierdzacie Państwo: Zaprzestanie uporczywych, bezskutecznych zabiegów medycznych w stosunku do osoby zmarłej, jest nie tylko uzasadnione medycznie, ale jest także moralnym nakazem. Służą temu kryteria pozwalające na rozpoznanie śmierci mózgu. Lekarze posługujący się tymi kryteriami, zaangażowani w pobieranie i przeszczepianie narządów, wypełniają swój lekarski obowiązek ratując życie oczekujących na przeszczepienie. Ależ Szanowni Państwo Lekarze, właśnie te kryteria są przez innych lekarzy i specjalistów podważane naukowo nie tylko w Polsce! Kryteria, o których piszecie, okazują się różne w zależności od systemu prawnego danego kraju, co sami potwierdzacie w innym miejscu swego listu: Polskie kryteria stwierdzania śmierci mózgu (…) są jednymi z bardziej restrykcyjnych w porównaniu do innych krajów Europy. To oznacza, że te kryteria nie są ani pewne, ani stałe, bowiem w zależności od kraju, w jakim się znajdziemy z urazem mózgu, możemy być zaklasyfikowani albo jako żywi, albo martwi. A to chyba zasadnicza różnica!

Kwestionujecie Państwo wypowiedzi jednego z naukowców, albowiem stwierdzacie, że są one wbrew powszechnie przyjętym kryteriom medycznym i polskiemu prawu. Co to znaczy „powszechnie przyjęte kryteria” skoro są one różne, choćby w zależności od porządków prawnych? Czy na gruncie medycznym i prawnym zakazana jest jakakolwiek dyskusja na temat momentu śmierci człowieka? Czy raz przyjęte (nawet przez znaczną część świata medycznego) kryteria śmierci są niepodważalne? A gdzie tu miejsce na naukowe dociekania i weryfikowanie podejścia w oparciu o zdrowy rozsądek, naukowe dowody i moralność?

W liście pada też zarzut nieprawdy, a towarzyszy temu absolutny brak polemiki z argumentami medycznymi dotyczącymi wątpliwych kryteriów orzekania śmierci mózgu oraz ominięcie wszystkich podanych przez naszych autorów informacji na ten temat. Pytamy więc, które tezy zawarte w naszych artykułach, a dotyczące tzw. śmierci mózgu, są nieprawdziwe?

Pytamy Szanownych Sygnatariuszy listu: jak można naukowo wytłumaczyć fakt stwierdzania śmierci mózgu (lub/i pnia mózgu) i wypisywania aktu zgonu ludzi, których serce pracuje prawidłowo?! Pytamy: jak można naukowo wytłumaczyć fakt orzekania śmierci mózgu u osób, które w trakcie badań wykonują ruchy głową i rękoma?! Pytamy Sygnatariuszy: jak można próbę bezdechu, którą przepisano w Załączniku z 17 lipca 2007 r., utożsamiać z próbą spontanicznego oddychania?!

Próbują Państwo podważyć argumenty jednego z naukowców wypowiadających się na temat śmierci mózgu, stwierdzając, że Pan Profesor wśród osób, które „wybudził” ze śpiączki, nie miał ŻADNYCH pacjentów, u których komisja lekarska stwierdziłaby śmierć mózgu.

Prosimy zatem o odpowiedź: czy bliscy osoby, u której komisyjnie stwierdzono śmierć mózgu mają prawną możliwość skierowania formalnie zmarłej osoby na terapię rehabilitacyjną? Wielu  przywróconych do sprawności pacjentów profesora Talara spełniało natomiast kryteria śmierci mózgowej określone w polskich przepisach. Wszyscy ci ludzie potencjalnie mogli być skierowani na stół transplantacyjny i pozbawieni życia!

Kategorycznie stwierdzacie Państwo, iż nie godzicie się na dokonywanie uproszczeń i osądów. My tymczasem, w świetle przedstawionych w artykułach faktów oraz wypowiedzi innych lekarzy i naukowców, mamy prawo do formułowania wniosków. Każdy myślący człowiek ma takie prawo.

Uważacie, że Waszą powinnością w stosunku do społeczeństwa jest promowanie transplantologii. Pozwólcie więc pełnić naszą, którą jest informowanie o wszystkich aspektach moralnie dla nas wątpliwych, jak też podejmowanie tematów ważnych z punktu widzenia doktryny Kościoła, który – wbrew temu, co twierdzicie – nie orzekł ani nie przyjął kryterium śmierci mózgu jako ostatecznej definicji śmierci człowieka.

Medycyna transplantacyjna, działająca rzeczywiście na pograniczu życia (biorcy) i śmierci (zmarłego dawcy) jest dziedziną bardzo czułą w odbiorze społecznym i zasługuje na rzetelną, rzeczową i racjonalną dyskusję – napisaliście Państwo. Podejmując ten temat, tego właśnie oczekiwaliśmy, nie zaś emocjonalnych wystąpień grupy lekarzy. Skoro Państwo jako naukowcy jesteście przekonani o prawdziwości swoich twierdzeń, nie powinniście reagować emocjami, lecz rzeczową polemiką.

Stanowisko Kościoła w przytoczonych przez Państwa fragmentach nie odnosi się do kwestii tzw. śmierci mózgu, o której piszemy. Przywołany fragment z Katechizmu Kościoła Katolickiego wyraźnie mówi o oddawaniu narządów po śmierci, tymczasem podjęty przez nasze publikacje problem dotyczy właśnie osób, które – zdaniem wielu naukowców – ciągle jeszcze żyją!

W przywołanym fragmencie KKK jest też kolejne zdanie, które stwierdza: Moralnie nie do przyjęcia jest pobranie narządów, jeśli dawca lub jego bliscy, mający do tego prawo, nie udzielają na to wyraźnej zgody. Otóż to, a w polskim porządku prawnym nie musi być takiej wyraźnej zgody, wystarczy, że nie ma sprzeciwu. Czy to Państwu nie przeszkadza?

Przywołujecie też Państwo inny fragment encykliki Evangelium Vitae, w którym Ojciec Święty pisze o heroicznych gestach, pośród których na szczególne uznanie zasługuje oddawanie organów, zgodnie z wymogami etyki, w celu ratowania zdrowia, a nawet życia chorym, pozbawionym niekiedy wszelkiej nadziei. Zgodnie z wymogami etyki! – stwierdza papież. Nie może być zatem zgody na pobieranie narządów od osób, co do których mamy podstawy sądzić, że jeszcze żyją. Poza, wspomnianym wcześniej, dzieleniem się narządami przez osoby tego świadome i żyjące, które dzieląc się, mogą nadal żyć i zgodnie z nakazem moralnym troszczyć się o własne zdrowie i życie.

W ostatnim, bardzo wyrywkowo przywołanym przez siebie fragmencie papieskiej wypowiedzi, szukacie Państwo uzasadnienia dla swojego dogmatycznego stanowiska w kwestii śmierci mózgu, jako teorii niepodważalnej i jedynie prawdziwej. Tymczasem nawet w przywołanym przez Was fragmencie św. Jan Paweł II mówi o całkowitym i nieodwracalnym ustaniu wszelkiej aktywności mózgowej (w innym zaś, przemilczanym przez Was, fragmencie tej wypowiedzi – o utracie zdolności do funkcjonowania jako zintegrowany organizm). Nasi autorzy zaś kwestionują oba te kryteria w procedurze orzekania o tzw. śmierci mózgu, a są one uznane przez papieża za warunki konieczne do orzeczenia o śmierci. Są niezbędne, jak pisze papież, aby uzyskać pewność moralną. Taka pewność moralna jest uważana za niezbędną i wystarczającą podstawę dla etycznie poprawnego działania – stwierdza św. Jan Paweł II.

Na końcu swojego listu pytacie Państwo, z jakich powodów i w imię jakich racji autorzy artykułów zwracają się ze swoją argumentacją do katolików, czytelników „Polonia Christiana”?

Odpowiadamy: w imię prawdy o Bogu Stwórcy i o człowieku stworzonym na Jego obraz i podobieństwo. Prawdy o początku i końcu ludzkiego życia. Prawda zaś domaga się wyjaśnienia kwestii tzw. śmierci mózgu. I choć nie należy to do nauczania Kościoła, a papieże – w myśl tego, co napisał Pius XII – nie mają możliwości określenia momentu śmierci człowieka, jest to kwestią medyczną o konsekwencjach moralnych.

Lekarze zaś, próbujący ucinać dyskusje na ten temat, powołując się na rzekomą naukę Kościoła, powinni raczej w swej służbie społeczeństwu odwoływać się do rzetelnych argumentów medycznych, zamiast ubierać swoje tezy w ramy dogmatyczne, co jest oczywistym nadużyciem.

Gwarantem rozwoju nauki i dochodzenia do prawdy jest otwarte podejmowanie rzeczowej dyskusji. Tylko poprzez weryfikację hipotez i ścieranie argumentów, na fundamencie rzetelności i bezstronności naukowej, możemy dojść do prawdziwych wniosków.

Redakcja „Polonia Christiana”

Read more: http://www.pch24.pl/odpowiedz-na-list-transplantologow,37832,i.html#ixzz3kcH2Mn9Q