za:  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16829&Itemid=44

Wielka Brytania ma najdroższą elektrownię atomową. W dodatku opóźnioną – czyli NIE MA.

===============

[Umieszczam w związku  z plotkami, że prez. Duda negocjuje EJ z Chińczykami. Pamiętajmy, że mieliśmy już najtańsze autostrady zbudowane przez Chińczyków. MD]

Ireneusz Sudak

7.9.2015 http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18724487,wielka-brytania-ma-najdrozsza-elektrownie-atomowa-w-dodatku.html#TRrelSST

Francuski koncern EDF zapowiedział, że opóźni się oddanie do użytku pierwszego od dziesięcioleci nowego reaktora na Wyspach Brytyjskich. W tym samym czasie koncern Areva dostarczył do fińskiej elektrowni Olkiluoto system sterowania “all inclusive“. Za to ciągle nie wiadomo, co z Polską atomówką.

Czarne chmury zebrały się nad projektem budowy dwóch nowych reaktorów atomowych w Anglii. Inwestor, czyli francuski gigant energetyczny EDF, poinformował, że nowy blok elektrowni atomowej Hinkley Point w pobliżu miejscowości Bridgwater na południowo-zachodnim krańcu Anglii zostanie oddany do użytku później, niż zakładano. Nie podano dokładnej daty, ale wiadomo, że nie będzie to 2023 rok, jak przewidywał harmonogram.

Powód opóźnienia? EDF nie dopiął pełnego finansowania projektu.

Galaktyczne koszty budowy

A koszt całej elektrowni jest olbrzymi i wynosi 24,5 mld funtów. Jak podaje BBC, powołując się na dane raportu OECD i serwisu Carbon Brief, to najdroższa elektrownia atomowa na świecie w przeliczeniu na koszt produkcji jednostki energii. Wyprodukowanie jednej megawatogodziny ma kosztować 87 funtów. Dla porównania, dla elektrowni francuskich jest to około 70 funtów, a w chińskich czy w Korei Południowej niewiele ponad 30 funtów.

To fatalna wiadomość dla brytyjskiego rządu, który planował do 2023 r. zastąpienie prądem wytworzonym z energii atomowej energetyki węglowej. Obecnie ok. 20 proc. prądu na Wyspach pochodzi z atomu, 30 proc. z gazu, a 34 proc. z węgla. Pozostałe źródła to energia wiatrowa, elektrownie wodne, spalanie biomasy, a także import prądu podmorskim kablem z Francji. Opóźnienie realizacji Hinkley Point stwarza ryzyko pojawienia się luki energetycznej, bo stare piece węglowe zostaną wyłączone, a reaktor nie uzyska sprawności.

Wszystko zależy od finansowania

Losy budowy elektrowni Hinkley Point powinny być bacznie śledzone w Polsce. A to ze względu na sposób finansowania projektu. Ceny energii elektrycznej są w Europie na niskim poziomie, w związku z tym prywatny inwestor musi być pewny, że wielomiliardowy wydatek na nową elektrownię mu się opłaci. Dlatego żeby mieć pewność, że EDF nie będzie dopłacał do budowy brytyjskiej atomówki, potrzebny był mechanizm wsparcia, który nie zostałby uznany przez Komisję Europejską za niedozwoloną pomoc publiczną. Brytyjczycy taki sposób znaleźli – to kontrakt różnicowy.

Polega on na zagwarantowaniu przez 35 lat inwestorowi, którym jest francuski koncern EDF, rekompensaty, jeśli rynkowe ceny energii elektrycznej spadną poniżej ustalonej w kontrakcie ceny 92,5 funta. To dwukrotnie więcej, niż wynoszą obecne stawki. Jednak gdy ceny poszybują powyżej tej kwoty, inwestor będzie zobowiązany do zwrotu różnicy. Być może podobny mechanizm zostanie wprowadzony w przypadku polskiej elektrowni. Przeciwnicy energii atomowej uważają, że decyzja KE kłóci się z unijną polityką wspierania odnawialnych źródeł energii.

W tym samym czasie, gdy ważą się losy reaktywowanego brytyjskiego programu atomowego, w Finlandii pełną parą idą prace nad uruchomieniem nowej elektrowni atomowej. Budynek już dawno stoi. [To miało być uruchomione wiele lat temu, ale.. koszty wzrosły (właśnie KOSMICZNIE), więc sie prawują kto dopłaci MD]. Teraz trwa wyposażanie elektrowni. Przed weekendem do Olkiluoto dostarczono elementy systemu sterowania i diagnostyki (Instrumentation and Control I&C). To skomplikowany zestaw urządzeń, dzięki któremu będzie można przeprowadzić testy i docelowo uruchomić reaktor. W skład systemu I&C dostarczonego przez francuską firmę Areva wchodzi 10 tys. czujników i 5 tys. km kabli. Docelowo będzie on służył do codziennej obsługi podstawowych funkcji elektrowni, a dzięki tysiącom czujników będzie też systemem wczesnego ostrzegania. Eksperci ze względu na możliwości, jakie daje I&C, nazywają go systemem “all inclusive”. Docelowo elektrownia ma zacząć funkcjonować w 2018 roku, co oznacza, że jej budowa będzie opóźniona o kilkanaście lat.

Polska atomówka w lesie

Za to nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle powstanie polska elektrownia atomowa. Ostateczna decyzja inwestycyjna ma zapaść w najbliższych latach. Równolegle trwają prace przygotowawcze. Rząd wyznaczył jako odpowiedzialną za budowę grupę PGE z pomocą KGHM, Tauronu i Enei. W sierpniu spółka celowa PGE EJ1 złożyła do generalnego dyrektora ochrony środowiska wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach oraz o ustalenie zakresu raportu o oddziaływaniu na środowisko.

Mimo że elektrownia atomowa kosztowałaby miliardy złotych, być może jej budowa będzie konieczna, by spełnić unijne normy dotyczące redukcji emisji CO2. “Czysty” prąd z atomu mógłby zastąpić prąd produkowany ze spalania węgla.

Jak pisał trójmiejski oddział “Gazety Wyborczej” resort gospodarki przyznał, że uruchomienie pierwszego bloku przesuwa się na lata 2027-29 z roku 2022, jak pierwotnie planowano.

 zobacz też:

http://jacekbezeg.pl/2015/03/25/niemcy-wicekanclerz-ostrzega-polske-elektrownie-atomowe-sa-najdrozsze/

http://jacekbezeg.pl/2015/02/11/die-zeit-polska-ma-powody-by-bronic-wegla/