z:   http://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/9288-zloza-chrzescijanskiej-krwi-przelewane-z-powodu-ropy-pomozmy-chrzescijanom-z-iraku-nasz-wywiad

„Złoża chrześcijańskiej krwi przelewane z powodu ropy”. Pomóżmy chrześcijanom z Iraku! NASZ WYWIAD

Z racji VIII Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym przypadającego w tym roku na 13 listopada, z ks. Rafałem Cyfką, Dyrektorem Biura Regionalnego Papieskiego Stowarzyszenia PKWP, rozmawia Jacek Międlar.

Jacek Międlar: W jakim celu udał się Ksiądz do obozu dla uchodźców w Iraku?

Ks. Rafał Cyfka: Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie jest od samego początku obecne pośród chrześcijan wygnanych przez tzw. Państwo Islamskie. Dzięki zbiórkom prowadzonym przy parafiach w Polsce w sierpniu i listopadzie 2014 i 2015 roku, udało się zbudować obozy w Erbilu dla tych chrześcijan. Zakupiono kontenery mieszkalne, aby mogli żyć bezpiecznie i w miarę w godziwych warunkach.

Co jakiś czas delegaci naszego Stowarzyszenia udają się do tych obozów, aby odwiedzać te rodziny i w ten sposób pokazywać im, że cały chrześcijański świat solidaryzuje się z nimi i nie zostawi ich samych. Warto zaznaczyć, że jako jeden z pierwszych razem z ks. prof. Waldemarem Cisło pojechał do Erbilu Przewodniczący Episkopatu Polski abp. Stanisław Gądecki wyrażając w ten sposób solidarność Kościoła w Polsce z cierpiącymi braćmi. Ja byłem w Iraku w maju tego roku. Przez kilka dni odwiedzaliśmy chrześcijańskie rodziny niosąc Boże błogosławieństwo i słuchając świadectw ludzi, którzy ze względu na wiarę w Jezusa stracili wszystko.

Przebywali tam chrześcijanie z muzułmanami?

W obozach tych mieszkają tylko chrześcijanie. W liczbie 8,5 tysiąca rodzin uciekali z Mosulu i równiny Niniwy w stronę irackiego Erbilu szukając schronienia przed dżihadystami ISIS.

Doświadczył ksiądz zachowań rasistowskich wynikających z przynależności Księdza do Kościoła katolickiego, narodowości czy białej rasy?

W obecnej sytuacji w której znajduje się Irak a także Autonomia Kurdystanu wszyscy razem zwróceni są w stronę wspólnego zagrożenia którym jest ISIS. Kiedy odwiedzaliśmy miasta i wsie odbite z rąk Państwa Islamskiego towarzyszyli nam – ze względów bezpieczeństwa – żołnierze Autonomii Kurdystanu. Wojsko to składa się w większości – jeśli nie w całości z muzułmanów. Jednak cały czas odnosili się do nas z szacunkiem zwracając się do nas „abuna” (arab. ksiądz). Czy też nalegali, abyśmy razem z nimi spożywali posiłki.

Z raportów organizacji działających na rzecz prześladowanych chrześcijan, wynika, że w Iraku dochodzi wręcz do eskalacji przemocy wobec wyznawców Chrystusa? Zaobserwował Ksiądz ten problem?

Dlatego też tegoroczny Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym poświęcamy Irakowi. Sytuacja chrześcijan w tym kraju jest dramatyczna, ale nie jest to kwestia ostatnich dwóch lat i tzw. Państwa Islamskiego. Dramat chrześcijan rozpoczął się w Iraku wraz z inwazją Sił Koalicyjnych (10 marca 2003 r.). W latach 2001-2002 Saddam Husajn przeprowadził spis ludności. Według niego w Iraku żyło wtedy 1,45 mln chrześcijan. Dzisiaj wszystkich chrześcijan szacuje się na liczbę od 200 do 150 tys. Co ważne w dniu proklamowania Kalifatu (29 czerwca 2014 r.), chrześcijan w Iraku żyło już zaledwie ok. 250 tys. Rodzi się pytanie co się stało z 1,2 mln chrześcijan od 2003 roku do rozpoczęcia rządów samozwańczego Kalifatu? Większość chrześcijan – aż 800 tys. – zostało zmuszonych do ucieczki z Iraku do 2009 r. Był to największy exodus jaki dokonał się do fali imigracyjnej z ubiegłego roku w XXI w. Niszczono kościoły, porywano chrześcijan, poddawano ich torturom, czy też kobiety i małoletnie dziewczynki wykorzystywano jako nałożnice seksualne. Wszystko to działo się w kraju w którym „zaprowadzono demokracje”. Wszystko to działo się w kraju w którym stacjonowały wojska Koalicji.

Zatem to nieroztropna polityka nowych władz doprowadziła do zbrodniczej rewolty.

Nieroztropna polityka to delikatnie powiedziane. Nowe władze Iraku doprowadziły do powstania wielu sunnickich grup rebeliantów (składających się z generałów i żołnierzy stanowiących armię za czasów Saddama), które rozpętały piekło w Syrii i doprowadziło ostatecznie do powstania samozwańczego Kalifatu. To wszystko działo się i dziej kosztem chrześcijan, którzy są kojarzeni z Amerykanami. Cierpienie milionów niewinnych ludzi. Nie tylko chrześcijan nie może nam być obojętne. Jeden z chrześcijan powiedział do mnie: „Zanim ktoś w Iraku dokopie się do złóż ropy naftowej, musi wpierw przekopać się przez złoża chrześcijańskiej krwi przelanej z jej powodu!”

Media głównego nurtu niechętnie publikują fakty dotyczące prześladowania chrześcijan.

Musimy pamiętać, że to co dzieje się w Iraku, Syrii i na całym Bliskim Wschodzie dzieje się z winy cywilizacji Zachodu. Święty Jan Paweł II prosił na początku marca 2003 r. aby nie rozpoczynać inwazji na Irak. Przestrzegał, że krok ten będzie miał nieprzewidywalne konsekwencje. Nikt go nie słuchał. Rozpoczęto działania. Wzięliśmy w tym udział jako Polacy. Były tam nasze wojska. Do proklamacji tzw. Kalifatu media milczały na temat sytuacji chrześcijan w Iraku jak i cywilnej ludności tego kraju. Trudno się temu dziwić. Skoro zaprowadzano tam „pokój” – to nie chlubną kartą jest fakt exodusu chrześcijan czy mordy na nich dokonywane. To zmieniło się po 29 czerwca 2014 r. (powstanie tzw. Państwa Islamskiego), kiedy sytuacja wymknęła się z pod kontroli i ISIS zaczęło zagrażać bezpieczeństwu światowemu.

Wróćmy do samego Iraku, a konkretnie do tamtejszego Kościoła, o którym – moim zdaniem – za mało mówimy w Kościele. Jaka tam jest wspólnota?

Jak wspomniałem na początku Kościół w Polsce jest obecny pośród chrześcijan prześladowanych od samego początku w Iraku, Syrii, Nigerii, Pakistanie, Sudanie i w wielu innych krajach gdzie dzieje się źle. PKWP jest głosem Konferencji Episkopatu Polski w tej kwestii. Mówi się i robi bardzo wiele. Oczywiście można by robić więcej, ale ja cieszę się z tego co robi się w Polsce. Kościół w Iraku to głównie obrządek chaldejski – obrządek który po dzień dzisiejszy posługuje się językiem aramejskim w liturgii czyli językiem, którego używał nasz Pan. Tak więc robi wszystko, aby nasi bracia tego obrządku przetrwali i mogli mieszkać w Iraku.

W jaki sposób możemy pomóc współwyznawcom z Iraku?

Naszą solidarność z cierpiącymi braćmi możemy wyrazić w potrójny sposób: po pierwsze mówmy o nich. Przekazujmy sobie informacje o tym co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Po drugie módlmy się za nich. Potrzebują naszej modlitwy. Módlmy się za ich prześladowców – w obozach chrześcijańskich, każdego dnia płynie modlitwa za prześladowców. Często nasi braci modlą się za nich słowami Chrystusa z krzyża: „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią”. I po trzecie – na miarę naszych możliwości – wspierajmy pomoc humanitarną, która dociera do naszych braci.

Wywiad ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa. Kupujcie nowe numery w każdą środę!