nagonki na prof. Chazana ciąg dalszy

Jazdy po profesorze Chazanie, który nie zgodził się zabić chorego dzieciaka przed jego narodzeniem ciąg dalszy. Dziś w TVN-ie odpytywany przez Jarosława Kuźniara popisywał się mądrościami prof. Romuald Dębski ze Szpitala Bielańskiego w Warszawie, gdzie urodziło się dziecko, którego nie chciał ukatrupić prof. Chazan.

“Gdyby profesor przyjechał teraz do mnie do kliniki i zobaczył to życie, które uratował, to chyba miałby troszkę inne podejście. Dziecko będzie umierało przez najbliższy miesiąc albo dwa”.

Próbował też pokazać zdjęcia dziecka, ale były one “zbyt drastyczne” i prowadzący nie zgodził się na ich przedstawienie widzom. Przy tym nie padło ani jedno słowo na temat ewentualnej pomocy choremu dziecku. Pan profesor nie zająknął się nawet i nie wspomniał o sposobach ulżenia czy leczenia człowieka, którego opisał w taki sposób: “To jest dziecko, które nie ma połowy głowy, ma mózg na wierzchu, ma wiszącą gałkę oczną, ma rozszczep całej twarzy, nie ma mózgu w środku i będzie umierało przez najbliższy miesiąc albo dwa, bo ma zdrowe serce i zdrowe płuca, aż umrze w końcu z powodu jakiegoś zakażenia”.

Nie jestem medykiem, nie znam się na sposobach leczenia ludzi z tak poważnymi wadami. I właśnie dlatego chętnie bym coś na ten temat usłyszał. Tymczasem ani słowa a cała ustawka Kuźniar – Dębski sprawiła na mnie wrażenie klasycznej propagandówy, której jedynym celem było przekonanie ludzi do zabijania chorych, nienarodzonych dzieci.

Dowodzą tego słowa profesora: “Są dwie złe sytuacje: tę ciążę można było skończyć w 20 tygodniu i ta pacjentka mogłaby za miesiąc próbować zachodzić w kolejną ciążę; tę ciążę skończyliśmy w 35 tygodniu cięciem cesarskim, dziecko będzie żyło jeszcze przez dwa, trzy miesiące i będzie umierało w cierpieniach. I jest pacjentka po cięciu cesarskim, w związku z tym będzie mogła zachodzić w ciążę za rok”.

Mówiąc krótko dziecko w opinii profesora Dębskiego jest towarem, produktem który należało – w wyniku wykrytych braków – zutylizować i zabrać się do produkcji nowego, pozbawionego wad.

Uderzyło mnie też przedmiotowe traktowanie tego dzieciaka, nie jako ludzkiej istoty ale tylko i wyłącznie jako przedmiotu, przypadku medycznego, który pojawił się na świecie tylko dlatego, że inny lekarz nie zgodził się odebrać mu życia w imię prawa wyboru mniejszego zła – jak to określa pan profesor Dębski.

No cóż, w moim odczuciu zło jest złem, nie ma mniejszego czy większego zła a człowiek jest zobowiązany do unikania każdego jego rodzaju. Prawo zezwalające na zabijanie jest prawem absolutnie złym, ludzkim obowiązkiem jest sprzeciwianie się mu i niedopuszczanie do jego realizacji.

mieliśmy już w historii przypadki, kiedy zgodnie z prawem zabijano ludzi, robili to również lekarze, może pan profesor Dębski stanąłby w ich obronie i rozpoczął walkę o przywrócenie im dobrego imienia?

Na koniec chciałbym zadać głupie pytanie: dlaczego profesor Dębski nie uśmiercił dzieciaka po tym, jak kobieta trafiła pod jego opiekę? Bo prawo zabraniało? Minęło tych parę dni i prawo zaczęło chronić dzieciaka przed barbarzyństwem?

Nie rozumiem – skoro można uśmiercić człowieka na trzy miesiące przed porodem to dlaczego nie można trzy miesiące po porodzie? Albo na dzień przed porodem? W trakcie porodu? Kto decyduje o tym, kiedy następuje moment zamiany bezosobowego płodu w ludzką istotę? I czy ktoś jest w stanie zagwarantować, że ten moment nie będzie się przesuwał aż dojdziemy do tego, że nagle znajdziemy się w rzeczywistości opisanej przez Philipa K. Dicka w opowiadaniu “Przedludzie”.

A jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej na temat przemysłu aborcyjnego i filozofii, którą kierują się uśmiercacze to zapraszam do lektury: http://www.tolle.pl/szukaj/index.php?szukana=aborcja


Napisane przez: Alexander Degrejt
Kontakt: alexander_degrejt@op.pl
Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

Tekst wzięty z    http://antydotum.pl/Anty/wbpanty/PwS/nagonka.php

13 total views, 1 views today

(Visited 1 times, 1 visits today)