[W jakim konkretnie celu używają akurat białych róż?    J. B. ]

Bohdan Urbankowski

​Faszyści z różami w zębach - niezalezna.pl

foto: GP

Agenci wpływu nie muszą być inteligentni. Czasami to nawet lepiej, gdy nie myślą – nie zakłócają własnymi pomysłami przebiegu manipulacji. W sprawnie działających agenturach musi być jednak jakiś promil osobników wiedzących, o co chodzi, jak zdobyć środki na działalność i jak ją organizować, by nie wyglądała na zorganizowaną. Mam na myśli ostatnie manifestacje przeciw rządowi RP pod godłem Białej Róży.

Najbardziej ohydną zbrodnią polityczną II Rzeczypospolitej było zamordowanie prezydenta Gabriela Narutowicza przez Eligiusza Niewiadomskiego 16 grudnia 1922 r. Zabójcą kierowała fanatyczna nienawiść, pisano, że motywowała go także ideologia endecka – ale to było coś więcej. To był już faszyzm zabijający, likwidujący przeciwników. Kilkadziesiąt lat później, 19 października 2010 r., do siedziby łódzkiego Prawa i Sprawiedliwości wtargnął Ryszard Cyba, były handlarz walutą, były współpracownik milicji, były aktywista Platformy Obywatelskiej. Strzałami z pistoletu zabił działacza PiS-u Marka Rosiaka, usiłował poderżnąć gardło drugiemu działaczowi – Pawłowi Kowalskiemu. Krzyczał, że nienawidzi PiS-u i że chce zabić Kaczyńskiego.

Róże maskują pięści

Po kilku latach wraca ta sama nienawiść. Na ulice Warszawy wychodzą ludzie z białymi różami w rękach i z ustami pełnymi jadu. Nie są partią, nie mają struktur, są trudną do uchwycenia żrącą i cuchnącą galaretą. Zakłócają uroczystości w kościele, stają na drodze manifestacji upamiętniających śmierć 96 Polaków pod Smoleńskiem – a wszystko z białymi różami maskującymi zaciśnięte pięści, zanim uderzą. Bez względu na to, co wykrzykują, plugawią narodowe sacrum. 10 maja 2017 r. doszło do szamotaniny, uderzony został w twarz legendarny działacz Adam Borowski. My wszyscy zostaliśmy uderzeni. Może nawet winni zamieszek zostaną ukarani. Na wszelki wypadek, aby tak się nie stało, występują w ich obronie… opozycyjni parlamentarzyści. Dla nich to także okazja do lansu, więc pojawiają się w Sejmie, wymachując białymi różami. Kilka posłanek przypina je sobie do sukienek i pozuje do zdjęć. Czy wszyscy wiedzą, dla kogo naprawdę te zdjęcia i o co chodzi z różami?

Czytelny symbol

Biała Róża, pisana dużymi literami, to symbol czytelny i święty dla każdego Niemca. To godło i nazwa organizacji Weiße Rose działającej w Niemczech Hitlera. Zorganizowało ją w czerwcu 1942 r. pięcioro studentów z Monachium, szóstym członkiem był profesor Kurt Huber – człowiek tyleż szlachetny, ile naiwny, filozof i muzykolog. Biała Róża miała charakter religijny, nawet ekumeniczny. Rodzeństwo Hans i Zofia Schollowie byli protestantami, ale większość stanowili katolicy – Christoph Probst, Willi Graf i sam Huber; Alexander Schmorell, inicjator ruchu, był emigrantem z Rosji, wyznawcą prawosławia. Działalność spiskowców ograniczyła się do rozdawania i rozrzucania ulotek – antywojennych i antyfaszystowskich, odwołujących się do ideałów Schillera i przywołujących cytaty z dzieł Goethego.

W jednej z ulotek ujęli się za 300 tys. Żydów zamordowanych przez Niemców w Polsce, w innej ostrzegali przed spustoszeniem przez hitleryzm samych Niemców i wzywali do powstania. Jedyna większa akcja polegała na wypisaniu kilku haseł: „Precz z Hitlerem” i „Wolność”. Gdy Zofia Scholl zaczęła na uczelni rozrzucać ulotki, została zadenuncjowana przez woźnego. Wszyscy spiskowcy zostali aresztowani, następnie osądzeni przez tzw. Trybunał Ludowy – Volksgerichtshof, skazano ich na śmierć przez ścięcie gilotyną. Wyroki wykonano w monachijskim więzieniu Stadelheim w lutym 1943 r. Białoróżowcom udało się rozpowszechnić pięć rodzajów ulotek. Szósty został przemycony do Anglii i był potem zrzucony z samolotów.

Przekaz na zewnątrz

Spiskowcy z Białej Róży wciąż obecni są w najwyższych rejonach niemieckiej kultury, może trochę dla ocalenia niemieckiego samopoczucia. Ulica, przy której mieszkał Schmoller, otrzymała jego imię, Huber otrzymał w Monachium własny skwer. Od 1980 r. przyznawana jest nagroda literacka Sophie i Hansa Schollów „za moralną, intelektualną i etyczną odwagę”. W roku 2005 powstał film „Sophie Scholl – ostatnie dni”. Najwyższą czcią otaczana jest jednak postać Alexandra Schmorella: w roku 2012 został kanonizowany jako święty berlińsko-niemieckiej eparchii rosyjskiej Cerkwi prawosławnej za granicą.

Symbol Białej Róży zawłaszczyli ostatnio warszawscy chuligani. Niemiecka Biała Róża była religijna, z odcieniem ekumenicznym, warszawska jest antyreligijna, zakłóca religijne i patriotyczne manifestacje. Podobne ataki odbywają się w Krakowie pod Wawelem. Wymierzone są jednocześnie w narodowe i religijne sacrum, czyli w dwa najważniejsze spoiwa kultury, spoiwa tożsamości. Barwne opisy, co z takimi niszczycielami zrobiono by w krajach muzułmańskich, możemy sobie darować. W najlepszym razie zostaliby powieszeni za głowy – u nas bronią ich parlamentarzyści.

Tylko nieliczni zdają sobie sprawę, że święty dla Niemców symbol Białej Róży nie tylko jest wykorzystywany do walki z demokratycznie wybranym rządem RP, ale że jest po prostu do Niemców adresowany. Dlatego Obywatele RP obnoszą się z różami, fotografują się z nimi, a chodzi o to, by do Niemiec dotarło przesłanie: my, Obywatele, jesteśmy antyfaszystami, a Kaczyński i PiS to współcześni hitlerowcy. W Polsce zaczyna się nazizm, Europo interweniuj. Ta akcja wpisuje się – niezależnie od intencji manifestantów – w ciąg operacji niemieckich służb, której początkiem było lansowanie określenia „nazizm” czy „polskie obozy śmierci”, a której koniec trudny jest do przewidzenia.

Kto dał kwiaty?

Ktoś powie, że Obywatele mogą o tym nie wiedzieć, że to żadni obywatele, tylko ciemny motłoch. Jestem gotów się z tym zgodzić. Ale czy nasi posłowie mogą usprawiedliwiać się głupotą? Jeśli tak – to jesteśmy współodpowiedzialni. Nie można wybierać do władz byle oszusta, który mówi to, co pragniemy usłyszeć (PO = Partia Oszustów), trzeba zabezpieczać interes wspólnoty już choćby poprzez wprowadzenie cenzusu. Nie majątku, nie wieku, ale po prostu mądrości. Wiem, że większość posłów straciłaby wówczas fuchy, ale przecież są tak zacne zawody jak szewstwo i podlatarnictwo. Poseł Szłapka nada się na jarmarcznego wesołka, posłanka Mucha może załapie się do „Mazowsza” (na woźną), poseł Petru – do szkoły podstawowej. Lecz ci mądrzejsi posłowie może wezmą się do roboty i przestaną brać nasze pieniądze za wygłupy, z których sensu nie zawsze zdają sobie sprawę. A na tych osobników z różami w pięściach trzeba uważać. Na ulicę mogła ich wygnać nienawiść, hasła podsunęła głupota, lecz białe róże wymyślił ktoś od nich bardziej inteligentny.

Nie można na zakończenie nie przywołać słów Piłsudskiego: „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur”.