[Trudno uwierzyć jak wielka  jest skala manipulacji.     J.B.]

Prof. Jerzy Robert Nowak:

fot: WG fot: WG

Przez dziesięciolecia po 1989 r. Polskę zalewała potężna fala antypolonizmu. Setki razy wyrażano go we wpływowych mediach, począwszy od „Gazety Wyborczej”, „Nie”, „Tygodnika Powszechnego”, „Wprost”, „Przekroju” i „Polityki” po telewizję publiczną. W wielkiej części wydawnictw świadomie przedrukowywano najgorsze antypolskie paszkwile typu Maus Arta Spiegelmana, książek Jana Tomasza Grossa (hańba niby katolickiemu wydawnictwu Znak) czy innego osławionego polakożercy Leona Urisa.

Równocześnie świadomie unikano przekładów książek żydowskich, pokazujących piękne zachowania Polaków w czasie wojny, zwłaszcza gdy towarzyszyły im opisy bandytyzmu żydowskiej policji w akcjach przeciw własnym rodakom.

Pomijano rozliczne cenne świadectwa żydowskie, pokazujące ratowanie Żydów przez Polaków, przykłady poświęcenia bez granic i narażania życia dla żydowskich bliźnich. A było tych świadectw żydowskich bardzo wiele. Pochodziły głównie z okresu wojny i pierwszych dziesięcioleci powojennych, gdy na ogół nikomu nie śniło się wysuwać antypolskie oszczerstwa w stylu Grossa.

Dopiero w 2015 r. wraz z rozpoczęciem rządów „dobrej zmiany” zaczęło się umacnianie patriotycznej polityki historycznej i potępianie „pedagogiki wstydu”. Wzmocnił się odpór wobec fali antypolonizmu, w czym znaczącą rolę odgrywa bezkompromisowa działalność „Warszawskiej Gazety”, dziś już tygodnika o ponad stutysięcznym nakładzie. Właśnie dlatego akurat na forum tego tygodnika występuję z apelem do MSZ i IPN o podjęcie wreszcie tak potrzebnej inicjatywy wydania w kilku głównych językach świata oraz w jidish wyboru ponad kilkuset świadectw żydowskich oceniających zgodnie z prawdą, a więc bardzo przychylnie, zachowanie narodu polskiego w czasie wojny. Sam gotów jestem mocno pomóc w zrealizowaniu tej inicjatywy w oparciu o zebrane przeze mnie zbiory. Oto część świadectw, które proponuję do tego tak potrzebnego wyboru.

Naród, w którym „znalazło się tylu aniołów”

Żydowska autorka Klara Mirska pisała w wydanej w Paryżu w 1980 r. książce: – Zebrałam wiele zeznań o Polakach, którzy ratowali Żydów, i nieraz myślę: Polacy są dziwni. Potrafią być zapalczywi i niesprawiedliwi. Ale nie wiem, czy w jakimkolwiek innym narodzie znalazłoby się tylu romantyków, tylu ludzi szlachetnych, tylu ludzi bez skazy, tylu aniołów, którzy by z takim poświęceniem, z takim lekceważeniem własnego życia, tak ratowali obcych.

Przypomnijmy, że Klara Mirska przez wiele lat zbierała relacje żydowskie z czasu wojny dla centralnego archiwum w Warszawie. W 1968 r. wyjechała na emigrację z powodu ówczesnej kampanii antysyjonistycznej. Ze zrozumiałą niechęcią odnosiła się więc do Mieczysława Moczara, ale nigdy nie przeniosła tej niechęci na cały naród polski, o czym świadczą powyższe słowa z jej wydanych w Paryżu wspomnień (całkowicie przez innych przemilczanych). W swej książce Mirska wspomina, jak była zszokowana relacją Żydówki, która nie mogła znieść poczucia, że powinna być w jakikolwiek sposób wdzięczną polskim chłopom, którzy uratowali jej życie z narażeniem własnego. Jak pisała Mirska: – Opowiedziała mi starsza Żydówka analfabetka. Pod swoim zeznaniem postawiła trzy krzyżyki: „Przeżyłam okupację w jednej wsi pod Lublinem. Cała wieś wiedziała o mnie. Cała wieś mnie ratowała. Wszyscy chcieli, żebym przeżyła. A kiedy Niemcy zostali przepędzeni, opuściłam wieś i nigdy już do niej nie wrócę. – Dlaczego Pani tak zrobiła – zapytałam – dlaczego Pani nie chce więcej widzieć ludzi, którzy panią uratowali? – Bo musiałabym się całej wsi odwdzięczać. Dlatego odeszłam i dlatego nie wrócę”. Też swoista logika ograniczonego człowieka, której nie rozumiałam.

Większość Polaków jest filosemicka

Do najbardziej wzruszających propolskich świadectw doby wojny należała ocena nauczyciela hebrajskiego Abrahama Lewina, który żył w makabrycznych warunkach warszawskiego getta. Zapisał on w swoim pamiętniku pod datą 7 czerwca 1942 r.: (…) Wielu Żydów uważa, że wpływ wojny i strasznych ciosów; które kraj i jego mieszkańcy – Żydzi i Polacy – przyjęli z rąk Niemców, w wielkim stopniu zmienił stosunki między Polakami a Niemcami, a większość Polaków została opanowana przez uczucia filosemickie. Ci, którzy głoszą tę opinię, opierają swój punkt widzenia na znaczącej ilości zdarzeń, które ilustrują, jak od pierwszych miesięcy wojny Polacy pokazali i dalej pokazują swe współczucie i uprzejmość dla Żydów, pozbawionych środków do życia, a w szczególności dla żebrzących dzieci. Słyszałem wiele historii o Żydach, którzy uciekli z Warszawy tego znaczącego dnia 6 września 1939 i otrzymali schronienie, gościnność i żywność od polskich chłopów, którzy nie żądali żadnej zapłaty za ich pomoc. Jest również znane, że nasze dzieci, które idą żebrać i pojawiają się dziesiątkami i setkami na ulicach chrześcijańskich, dostają wielkie ilości chleba i ziemniaków i przez to udaje im się wyżywić i ich rodzinom w getcie (…)ii.

Hekatomba polskich ofiar pomocy dla Żydów

Prezes Stowarzyszenia Kombatantów Żydowskich Arnold Mostowicz stwierdził w publikowanym 25 lutego 1998 r. w „Życiu” tekście: – Żaden naród nie złożył na ołtarzu pomocy Żydom takiej hekatomby ofiar jak Polacy, chociaż w wielu krajach okupowanych pomoc ta nie niosła za sobą takiego ryzykaiii.

Czy Żydzi byliby do tego zdolni?

Żydówka Janina Altman, pisząc do Marka Arczyńskiego o Polakach, którzy narażali swe życie dla ratowania Żydów w czasie wojny, stwierdziła: – Nie wiem, czy my, Żydzi wobec tragedii innego narodu, zdolni bylibyśmy do takiego poświęceniaiv.

Większa część Polaków bardzo pomogła Żydom

Wybitny żydowski literaturoznawca, profesor uniwersytetu w Tel Awiwie Gabriel Moked powiedział w wywiadzie udzielonym „Wprost” 28 czerwca 1992 r. m.in.: – Jestem przekonany, że odpowiedzialność za zagładę polskich Żydów ponoszą Niemcy, ściślej mówiąc hitlerowcy. Nawet jeżeli część polskiego społeczeństwa Żydom nie pomagała albo łatwo godzili na ich zagładę, to większa część narodu Żydom bardzo pomogła.

Tylko idioci oskarżają Polaków

Żyd karmelita (ojciec Daniel) Oswald Rufeisen, jeden z najodważniejszych żydowskich partyzantów doby wojny, powiedział w wywiadzie dla „Polityki” 9 maja 1993 r.: – Nigdy nie mówię o polskim antysemityzmie i gdzie tylko mogę, walczę z tym, bo to jest przesąd, to jest zabobon (…). Wydaje mi się, że o antysemityzmie mówią nie ludzie, którzy przeżyli czas holocaustu w Polsce, ale ci, którzy przyjechali do Izraela z Polski przed wojną. Tak mi się wydaje. Ludzie, którzy byli odcięci od społeczeństwa polskiego, którzy przenieśli swoje koncepcje psychologiczne na sytuację wojenną (…). Mam już ponad 70 lat, żyłem w Polsce przed wojną, przeżyłem wojnę na wschodnich terytoriach polskich (…) nie widziałem tam Polaków mordujących, natomiast widziałem Białorusinów, widziałem Łotyszów, Estończyków, Ukraińców, którzy mordowali, a polskich jednostek, które by mordowały, nie widziałem. Ale tego wszystkiego ci idioci tutaj nie widzą.

Protest przeciw oczernianiu Polaków w „The Economist”

Amerykański Żyd Stanley Stein pisał w proteście przeciw oczernianiu Polaków do brytyjskiego „The Economist”: – Żydzi znaleźli śmierć nie w Polsce, lecz w okupowanej Polsce. Obozy koncentracyjne były wznoszone nie przez Polaków, lecz przez Niemców. Kto dał schronienie Żydom Europy wypędzanym przez stulecia? Polska. Jestem Żydem, który stracił całą rodzinę w Polsce, lecz nigdy nie przestałem być dumnym z tego, że jestem Polakiemv.

Przeciw Grossowi i jego poplecznikom

Wielokrotnie występowała przeciw antypolskim żydowskim oszczerstwom Dora Kancnelson, wielka polska patriotka żydowskiego pochodzenia, swego rodzaju „Jankiel w spódnicy”. Pisała m.in.: – Uważam, że książka Grossa jest obłudna i nieuczciwa (…) Pewnego razu spotkałam się w Warszawie z kilkoma mądrymi rabinami z USA. Pytali, czy ja jako Żydówka nie przesadzam z potępieniem postępowania Grossa. Powiedziałam wówczas, że wzniecanie nienawiści do Polaków jest sprzeczne z interesami szczególnie Ameryki. Polska wstąpiła do NATO i jej synowie gotowi są oddać nawet to, co najdroższe, swoje życie, przelać krew za Amerykę – zresztą już to czynili w Afganistanie. Ale Polacy są narodem honorowym i jeśli Amerykanie chcą, żeby przelewali krew w imię amerykańskich interesów, to muszą szanować Polaków, a nie ciągle ich oszczerczo oskarżać, że mordowali Żydów w czasie II wojny światowej, używać sformułowań polskie obozy koncentracyjne, nazywać Polaków narodem mordercówvi. Prof. Ryszard Bender pisał o Kacnelson w tekście Wspaniała Żydówka Wielkiej Polski („Nasz Dziennik” z 5 lipca 2013 r.): – Dora Kacnelson zaskakiwała słuchaczy nie tylko w Lublinie. Z doniesień prasowych wiemy, że na początku lat 90., jak relacjonowała jej przyjaciółka, poszły obie na odczyt Adama Michnika. W dyskusji postulowała większą troskę o Polaków pozostałych po wojnie na obszarze polskim zagarniętym przez Związek Sowiecki. Po swej wypowiedzi usłyszała, że jest antysemitką. Oznajmiła wówczas: „Jestem Dora Kacnelson z Drohobycza. Mój ojciec był w Bundzie, a mój stryj był twórcą państwa Izrael. Co za idiota nie widzi moich semickich rysów?”.

Kacnelson ostro piętnowała tych wszystkich, którzy inspirowali nagonkę na klasztor karmelitanek w Oświęcimiu. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” w maju 1993 r. powiedziała: – Dziwią mnie pretensje licznych środowisk żydowskich o umiejscowienie klasztoru sióstr karmelitanek w pobliżu obozu zagłady w Oświęcimiu. Przeciwnie, wzrusza mnie fakt, że siostry karmelitanki modlą się do Boga w miejscu, w którym zamordowano już wielu moich żydowskich rodaków. Podziwiam zakonnice, które dobrowolnie poświęciły całe swe życie Bogu, wyrzekając się wszystkich ziemskich radości (…) Sam pomysł usuwania sióstr z miejsca, które one sobie dla modlitwy upodobały, ma dla mnie coś nieludzkiego, antyhumanitarnego. Jest to niesprawiedliwe i niedobre. Mówię to z myślą o nowojorskim rabinie Weissie.

Niezwykle głęboko zrośnięta z polskością, zdecydowanie występowała w obronie interesów polskiej ludności na dawnych wschodnich Kresach Rzeczpospolitej, krytykując ludzi z ekipy Skubiszewskiego za fatalne zaniedbania w tej sprawie. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” z 28 października 1993 r. Kacnelson powiedziała: – Pan minister Skubiszewski jest zdrajcą wobec Polaków, rodaków, niedobitków na Wschodzie (podkr.– J.R. N.). Ostro potępiała kradzież fresków Brunona Schulza z Drohobycza, dokonaną przez izraelski Yad Vashem i domagała się ich natychmiastowego zwrotu. Tak „niepoprawna politycznie” w swych uczuciach dla Polski i Polaków Dora Kacnelson maksymalnie podpadła mediom tzw. głównego nurtu: była przez nie całkowicie przemilczana. Jakże wymowny pod tym względem jest los dokumentalnego filmu Alicji Czerniakowskiej o Dorze Kacnelson „Ojczyzna dwóch narodów”. Wyreżyserowany i zrealizowany przez Czerniakowską w 1998 r. film został natychmiast zablokowany w telewizji publicznej przez osławioną „Carycę” Ninę Terentiew. A później kolejne wpływowe osoby uniemożliwiały wyświetlenie tego filmu przez 18 lat od 1998 r. aż do dziś. Czerniakowskiej nie udało się uzyskać zgody na wyświetlenie tego filmu nawet teraz od ekipy Jacka Kurskiego. Czym można wytłumaczyć takie postępowanie? Kacnelson, najwybitniejsza polska patriotka żydowskiego pochodzenia, nie uzyskała nigdy, także w dziesięcioleciach po 1989 r. żadnego polskiego odznaczenia państwowego. W Polsce, w której honorowano tymi odznaczeniami autorów zdecydowanie antypolskich tekstów: Adama Michnika, żydowską fanatyczkę antypolską Alinę Całą, Dawida Warszawskiego (Geberta), Georga Sorosa, Annę Bikont, agenta UB i SB Andrzeja Szczypiorskiego, agenta SB ks. Michała Czajkowskiego etc.

Wystąpili przeciw atakom na Polskę w Knesecie

W grudniu 2000 r. podczas wizyty ministra spraw zagranicznych RP Władysława Bartoszewskiego w Izraelu w Knesecie (parlamencie izraelskim) doszło do całej fali oszczerczych ataków na Polskę za jej rolę w drugiej wojnie światowej. Rozliczni mówcy oskarżali Polaków o rzekomy współudział w zagładzie Żydów. Do posłów najgwałtowniej atakujących Polskę i Polaków należał ówczesny wiceprzewodniczący parlamentu izraelskiego, a od 2014 prezydent Izraela Reuven Rivlin. Pomimo że ataki te trwały parę godzin w obecności ministra Bartoszewskiego, ten nie zdobył się na zabranie głosu i siedział jak mumia w stylu „ani be, ani me, ani kukuryku”. Na tle tej haniebnej bierności ministra RP Bartoszewskiego tym bardziej warto docenić głosy Żydów, którzy wkrótce po wydarzeniu w Knesecie wystąpili z protestami na łamach prasy. Przypomnę tu wypowiedzi kilku z nich.

Jednym z Żydów protestujących przeciwko napaściom posłów Knesetu na Polskę i Polaków był zamieszkujący w Düsseldorfie w Niemczech Samuel Dombrowski. Oto jakże wymowne fragmenty jego listu, zamieszczonego w „Rzeczpospolitej” z 9 grudnia 2000 r. pod tytułem Wstyd po wypowiedziach w Knesecie: (…) Wypowiedzi w parlamencie izraelskim podczas wizyty ministra Bartoszewskiego szokują nie tylko w Polsce, są również szokujące i oburzające dla mnie, Żyda, byłego więźnia oświęcimskiego, człowieka, który przeżył gehennę lat 1939–1945, czyli te czarne lata, gdy Polską rządzili nazistowscy mordercy. Chciałbym w krótkich słowach przypomnieć kilka prawd. Polska podczas okupacji hitlerowskiej była jedynym okupowanym krajem, w którym nazistom nie udało się stworzyć rządu polskiego, kooperującego z okupantem.

Podczas okupacji niemieckiej zginęło w Polsce 22,5 procent ludności, obywateli polskich, jak mówią dane statystyczne, nie tylko Żydów. To tylko liczba zamordowanych, największa liczba ofiar z krajów okupowanych przez nazistów. Tylko w Polsce każdy, kto udzielał jakiejkolwiek pomocy Żydom, był karany śmiercią. To drakońskie rozporządzenie miało na celu zahamowanie pomocy ludności polskiej Żydom. Mimo tych zakazów była jednak udzielana. Za ukrywanie Żyda były mordowane całe rodziny wraz z dziećmi i kobietami. (…) O pomocy udzielanej mimo tak strasznych represji świadczy najwięcej drzew w Alei Sprawiedliwych w Jerozolimie z polskimi nazwiskami i z napisem Polska. Tylko w Polsce, z inicjatywy AK, powstała sekcja pod nazwą Żegota, której jedynym celem, było ratowanie Żydów (…) Od tak wysokiego członka parlamentu, od pana Reuvena Rivlina, przewodniczącego izraelskiego Knesetu, należałoby oczekiwać, że wie, o czym mówi. Czy zastanawiał się pan choć chwilę, że czasy, o których pan mówił, były również okresem wielkiej tragedii narodu polskiego?! Wydarzenia te pozostawiają u mnie tylko uczucie wstydu (podkr. J.R. N.). Pikanterii całej sprawie nadaje fakt, że tak krytykowany za antypolonizm przez Dombrowskiego Reuven Rivlin jest dziś prezydentem Izraela. Jest to kolejny skrajny polakożerca na czele państwa Izrael po premierach Menachemie Beginie i Icchaku Szamirze. Niedoceniony i przemilczany w Polsce nasz żydowski przyjaciel z Düsseldorfu wyróżniał się prawdziwie wielką miłością do Polski. Przypomnimy, że w 1989 r. stanowczo sprzeciwiał się usunięciu sióstr karmelitanek z klasztoru w Oświęcimiu. Piękny tekst o miłości Dombrowskiego do Polski zamieścił w internecie europoseł Janusz Wojciechowski, pisząc m.in.: – Był Żydem, z pełnym poczuciem własnej żydowskiej tożsamości, ale zarazem kochał Polskę, kochał ją takim prawdziwym przedwojennym polskim patriotyzmem, wywiedzionym z Sienkiewicza. Tym patriotyzmem, od którego dziś próbuje się Polaków odzwyczaić.

Z ostrym protestem przeciwko antypolskim oszczerstwom Rivlina wystąpił również członek Komitetu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, sekretarz generalny Towarzystwa Korczakowskiego w Izraelu Beniamin Anolik. W liście publikowanym w „Gazecie Polskiej” 3 stycznia 2001 r. Anolik ostro napiętnował „obraźliwe słowa” wygłoszone w Knesecie przez Rivlina w czasie wizyty Bartoszewskiego, a zwłaszcza jego stwierdzenie, że tak wielu Polaków stało po stronie nazistowskich morderców i nawet aktywnie uczestniczyło w prześladowaniu, upokorzeniu, wygnaniu i na koniec także w mordowaniu milionów Żydów (podkr. J.R. N.). Anolik przypomniał w swej replice także i to, że Polacy nie brali udziału w akcjach wypędzenia i mordowania Żydów. Zagłada dokonana została niemieckimi rękoma przy współpracy litewskich, łotewskich i ukraińskich oprawców w służbie SS (…) W Polsce nie powstał marionetkowy rząd nazistowski. Tysiące Polaków zapłaciło życiem za ratowanie Żydów. Z ostrym protestem przeciwko antypolskim oszczerstwom wypowiadanym w Knesecie wystąpił również inny Izraelczyk Abraham Wageman. Przypomnijmy, że także on, podobnie jak Dombrowski, w 1989 r. sprzeciwiał się usunięciu karmelitanek z klasztoru w Oświęcimiu.

O pięknej postawie Kościoła katolickiego

Szkalującym zachowanie Kościoła katolickiego w Polsce oszczercom typu Grossa warto przypomnieć niezwykle wzruszające wspomnienia wybitnego matematyka żydowskiego pochodzenia Stefana Chaskielewicza Ukrywałem się w Warszawie, styczeń 1943–styczeń 1945 (Kraków 1988 ). Na str. 171 swoich wspomnień Chaskielewicz pisał: – Ukrywając się zrozumiałem, jak głęboko humanitarna jest rola religii, jak bardzo nauki Kościoła katolickiego wpływają na kształtowanie się tego, co najpiękniejsze i najszlachetniejsze jest u ludzi wierzących. Tak jak w momentach krytycznych większość ludzi, nawet niewierzących głęboko, zwraca się o pomoc do Boga, tak samo myśl o Bogu dyktuje im potrzebę pomagania bliźnim będącym w niebezpieczeństwie. Dodajmy, że w innym miejscu swych wspomnień (str. 186) Chaskielewicz stwierdził wprost: – Osobnym rozdziałem, na ogół stosunkowo lepiej znanym była piękna postawa duchowieństwa katolickiego (podkr.J.R. N).

Kolejny odcinek już za tydzień.

Tekst  wzięty  z  https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4861-prof-jerzy-robert-nowak-przemilczane-zydowskie-swiadectwa-i

245 total views, 2 views today

(Visited 144 times, 1 visits today)