Grzegorz Kucharczyk

W poszukiwaniu zaginionej cywilizacji

Gospodarcze i polityczne centrum Europy to dziś zarazem siedlisko jawnej herezji i otwartej apostazji. W którą stronę spoglądać ma człowiek poszukujący współczesnych przejawów duchowego oraz cywilizacyjnego odrodzenia? 

Na początek parę migawek z ginącego świata:

Jesień 2016 roku. W ramach przygotowań do ekumenicznych obchodów pięćsetlecia reformacji przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, arcybiskup Monachium i Fryzyngi, kardynał Reinhard Marx wraz z prezydentem EKD (Evangelische Kirche Deutschlands) wspólnie udali się na pielgrzymkę do Jerozolimy.

Przebywając w Świętym Mieście na Wzgórzu Świątynnym, gdzie po raz pierwszy padły słowa o „znaku, któremu sprzeciwiać się będą (Starzec Symeon do Matki Bożej podczas Ofiarowania Chrystusa w Świątyni), zgodnie zdjęli swoje krzyże napierśne, „by nie drażnić uczuć religijnych muzułmańskich gospodarzy”.

13 maja 2017. Rada Diecezjalna (Diözesanrat – gremium doradcze złożone ze świeckich katolików) berlińskiej metropolii odmówiła wsparcia dla „marszu dla życia”, który we wrześniu ma po raz kolejny przejść ulicami stolicy Niemiec. Żeby było jasne: „Dla nas jako obywatelek i obywateli i jako dla chrześcijan godność każdego pojedynczego człowieka stoi w centrum naszego myślenia i działania” – czytamy w deklaracji berlińskiej rady diecezjalnej, która odmówiła wsparcia dla publicznej obrony życia nienarodzonych osób.

31 maja 2017. W wywiadzie dla „Berliner Zeitung” berliński senator odpowiedzialny za kulturę, Klaus Lederer, delegowany na to stanowisko przez postkomunistyczną „Linke” (w stolicy Niemiec socjaldemokraci rządzą w koalicji z postkomunistami i „Zielonymi”) stanowczo wypowiedział się przeciw obecności krzyża na kopule kaplicy zamkowej pałacu Hohenzollernów, który kosztem setek milionów euro jest od kilku lat odbudowywany w centrum Berlina. Krzyż – jak wyjaśnił lewicowy urzędnik – „byłby tutaj fałszywym sygnałem”, bowiem „zamek jest państwową budowlą. Wznoszoną dzięki państwowym środkom i nie ma służyć praktykowaniu religii”.

A teraz dwa obrazy z miejsca, gdzie trwa posiew Kościoła:

Luty 2015. Dwudziestu jeden egipskich chrześcijan (Koptów) zostało ściętych przez muzułmańskich dżihadystów nad brzegiem Morza Śródziemnego. Wypowiedzenie „szahady” (muzułmańskiego wyznania wiary), czyli zaparcie się Chrystusa uratowałoby ich życie. Żaden tego nie uczynił.

Maj 2017. W zamachu muzułmańskich terrorystów na autobus przewożących Koptów w środkowym Egipcie, zginęło dwudziestu dziewięciu chrześcijan. Dżihadyści oferowali im darowanie życia za wypowiedzenie „szahady”. Nikt tego nie uczynił. Wśród ofiar było kilkanaścioro dzieci.

Na koniec pytanie: dlaczego Egipt należy uważać za kolebkę cywilizacji?

Grzegorz Kucharczyk

80 total views, 4 views today

(Visited 61 times, 1 visits today)