[Manowce genderyzmu zawsze są tragiczne.   J.B. ]

Bogna Białecka

Czy dziecko może zmienić płeć? „Kuracja” gorsza od choroby

Fot. REUTERS / Carlos Jasso

Zgodnie z najnowszym trendem pseudomedycznej mody, dzieci cierpiące na zaburzenia tożsamości płciowej, zamiast leczeniu, poddawane są eksperymentom, które odciskają niezatarte, szkodliwe piętno na ich całym życiu.

Jedna z czołowych sensacji sezonu ogórkowego to plotka, że jedenastoletnia córka pary aktorskiej przejdzie „kurację hormonalną”, by zostać chłopcem. Co prawda sama informacja została szybko zdementowana jako fałszywa,  jednak problem „terapii” proponowanej dzieciom z zaburzeniem tożsamości płciowej pozostaje. O co tak naprawdę chodzi?

Przez dziesiątki lat zalecanym sposobem postępowania z dziećmi cierpiącymi na zaburzenie tożsamości płciowej było podjęcie przez psychoterapeutę i rodziców współpracy, dzięki której dziecko było w stanie zaakceptować swą płeć biologiczną. Skuteczność tego podejścia została udowodniona badaniami naukowymi (można przeanalizować chociażby dorobek profesora Kennetha Zuckera w tym zakresie).

W chwili obecnej (począwszy od roku 2006) szeroko akceptowanym i  zalecanym sposobem postępowania z dziećmi zmagającymi się z wymienionym problemem jest podawanie hormonów tłumiących proces dojrzewania. Procedura ta dotyczy dzieci w wieku 12 lat i znana jest pod nazwą „protokołu holenderskiego”.

Na czym tak naprawdę polega taka „terapia” i jakie są jej skutki, to temat na obszerny artykuł. Co jednak warto, by każdy z nas o niej wiedział w zakresie podstawowym?

 

Jak dojrzewa człowiek

Na początek krótkie wyjaśnienie, na czym polega proces dojrzewania.

William Marshall i James Tanner w rozdziale „Puberty” podręcznika: Human Growth: A Comprehensive Treatise (1986) piszą: „Dojrzewanie to zmiany morfologiczne i fizjologiczne zachodzące w ciele człowieka w czasie gdy jego gonady przechodzą ze stanu dziecięctwa do stanu dorosłości. Zmiany te obejmują niemal wszystkie organy i struktury ciała, jednak nie rozpoczynają się w tym samym wieku i nie trwają tyle samo czasu. Dojrzewanie nie jest zakończone dopóki indywiduum nie osiągnie zdolności do poczęcia i wychowania dzieci”.

Zmiany te nie dotyczą tylko i wyłącznie najbardziej widocznych cech, jak np. pojawienia się zarostu i mutacji u chłopców czy rozwoju piersi i zaokrąglenia figury dziewcząt. To o wiele bardziej złożony proces.

Po pierwsze, u obu płci nadnercza zaczynają produkować androgeny (jest to etap zwany adrenarche), odpowiedzialne m.in. za niezbyt sympatyczne aspekty procesu dojrzewania, jak tłusta skóra, trądzik, wzrost włosów pod pachami oraz łonowych, zwiększona potliwość. U dziewcząt proces ten rozpoczyna się średnio w wieku 7 lat, u chłopców – 9.

Po drugie, następuje dojrzewanie gonad. Zaczyna być produkowana gonadotropina, powodująca dojrzewanie narządów płciowych (jąder u chłopców, jajników u dziewcząt). Organizm zaczyna produkować hormony płciowe: u dziewcząt – estrogeny, u chłopców – testosteron (następuje to w rok, dwa po adrenarche). Rezultatem są zmiany w wyglądzie, np. wzrost biustu, pojawienie się tkanki tłuszczowej i rozrost bioder u dziewcząt, u chłopców rozrost barków, tkanki mięśniowej, wyraźne zmiany w głosie – mutacja. Trzecia zmiana to intensywny wzrost, regulowany hormonem wzrostu, na który z kolei też mają wpływ hormony płciowe.

W skrócie ujmując, proces dojrzewania obejmuje złożone, wzajemnie powiązane procesy fizyczne, pojawiające się w różnych momentach i trwające różny czas. Następuje przyspieszenie wzrostu i wagi ciała oraz rozwoju kośćca, dojrzewanie organów płciowych (czego skutkiem jest zdolność prokreacji), rozwój widocznych na zewnątrz cech charakterystycznych dla danej płci. Jest to oczywiście opis uproszczony, jednak istotny dla zrozumienia, jak działa to, co niektóre media nazywają „kuracją hormonalną” pozwalającą „zmienić płeć”.

 

Powstrzymywanie natury

Procedura podawania hormonów hamujących proces dojrzewania powstała w celu pomocy dzieciom przedwcześnie dojrzewającym (czyli gdy proces rozpoczyna się przed 8-9 rokiem życia). Przedwczesne dojrzewanie powoduje poważne problemy zdrowotne. Podawanie syntetycznych hormonów hamuje czasowo proces dojrzewania. Po odstawieniu preparatów w odpowiednim wieku, dojrzewanie przebiega normalnie.

W chwili obecnej procedura ta polecana jest jako sposób pomocy dzieciom z zaburzeniem tożsamości płciowej. Bez ingerencji hormonalnej dojrzewające ciało dziecka staje się dowodem na jego rzeczywistą płeć. Chłopiec, który do tej pory mógł przebierać się w sukienki i czesać włosy na dziewczęcy sposób zaczyna wyglądać groteskowo, a nocne polucje, rozrost barków, mutacja, pojawianie się zarostu dodatkowo uświadamiają mu jego nieakceptowaną płeć. Dziewczynka z zaburzeniem tożsamości płciowej obserwuje przyrost tkanki tłuszczowej, wzrost piersi, zaokrąglanie się bioder, pojawia się menstruacja. Coraz trudnej udawać, że nie jest się dziewczynką. Jak pokazują badania, rzeczywiście wiele dzieci z zaburzeniem tożsamości płciowej w okresie dorastania zaczyna godzić się z faktem posiadania określonej płci. Biologia pokazuje dziecku kim jest, a jeśli otoczenie (rówieśnicy, rodzice, rodzina, przyjaciele, wychowawcy) potrafią pokazać piękno naturalnej płci i pozytywnie wspierają nastolatka w zaakceptowaniu swej płci biologicznej, rozwój psychiczny wraca do normy.

Gdy jednak aplikujemy takim dzieciom hormony hamujące proces dojrzewania, w rezultacie ich ciała zachowują cechy androgyniczne. Dzieci te są wątłe, niższego wzrostu, ich głos nie przechodzi mutacji. Warto to podkreślić – nastolatek nie upodabnia się do płci przeciwnej, lecz zatrzymuje się w rozwoju fizycznym na poziomie „aseksualnej” budowy ciała charakterystycznej dla dzieci. Ma to teoretycznie przygotować ciało dziecka do łatwiejszego przejścia operacji „zmiany płci”, możliwej do przeprowadzenia po osiągnięciu formalnej dorosłości.

Podstawowy problem z podawaniem hormonów hamujących dojrzewanie dzieciom z zaburzeniem tożsamości płciowej polega na tym, że nie leczymy biologicznie uwarunkowanego zaburzenia rozwojowego, lecz ingerujemy w zdrowe, harmonijnie rozwijające się ciało dziecka, by zaburzyć naturalny proces dojrzewania.

 

Nieodwracalne zmiany

Brakuje badań naukowych pokazujących, jakie są długoterminowe skutki takiego działania. Wiadomo już jednak, że osoby, które przechodzą przez tę procedurę są niższe niż wskazuje norma i mają mniejszą gęstość kości. Wiadomo też, że owa pseudoterapia powoduje nieodwracalne skutki w ciele dziecka. To znaczy, jeśli mimo zahamowania dojrzewania, poddana procedurze osoba w wieku 18 lat uzna, że jednak nie chce poddawać się operacji tzw. zmiany płci, jej straty rozwojowe są nie do nadrobienia. Nawet w artykułach popierających tę praktykę można znaleźć informacje podobne do tej: „niektóre ze zmian fizycznych, takie jak zahamowanie wzrostu piersi, są nieodwracalne i wymagają operacji” (Gabe Murchison i in., 2016).

Promocja procederu hamowania dojrzewania opiera się na sztandarowym argumencie, że dzięki niej dzieciom tym zapewni się lepsze warunki „eksploracji tożsamości płciowej” i pozwoli na lepsze funkcjonowanie w grupie rówieśniczej. Nawiasem mówiąc, trudno zrozumieć, jak androginiczne ciało i niższy wzrost mogą pomóc w uzyskaniu większej akceptacji w środowisku rówieśniczym i zapobiegać alienacji?

Co najważniejsze jednak: na dzieciach zostaje przeprowadzony eksperyment medyczny, którego skutków nie są świadome, na który nie wyrażają zgody. To dorośli decydują, że dziecko zostanie poddane eksperymentowi wpływającemu na całą resztę jego życia. Dzieje się tak mimo nagromadzonych przez lata klinicznych dowodów na to, że w większości przypadków dzieci z zaburzeniem tożsamości płciowej, o ile zostanie im udzielona adekwatna pomoc w zaakceptowaniu swej płci, wyrastają z tego zaburzenia.

Osoby, których dzieci wykazują zaburzenie tożsamości płciowej, znajdą cenne porady w książce dotyczącej tego problemu (jednak o nieco mylącym tytule): J. Nicolosi, L. Nicolosi, „Dziecko a skłonności homoseksualne”.

 

Bogna Białecka, psycholog

542 total views, 1 views today

(Visited 18 times, 1 visits today)