http://naszeblogi.pl/47596-list-otwarty-do-pana-prezydenta

Janko Walski

Szanowny Panie Prezydencie,

W pańskich wystąpieniach nie znalazłem przekonującego wyjaśnienia powodów zawetowania ustaw kluczowych dla odzyskania suwerenności przez Polskę w jednym z trzech podstawowych obszarów funkcjonowania państwa, przywrócenia w tym obszarze demokracji i standardów wolnego świata. Powtarzanie za Totalną Opozycją i Kastą stwierdzeń o niekonstytucyjności jest zupełnie dla mnie niezrozumiałym powielaniem ewidentnego kłamstwa. Nie trzeba być wybitnym prawnikiem by rozumieć proste przepisy Konstytucji w tej materii, podobnie jak w przypadku sztucznego sporu o zapisy dotyczące Trybunału Konstytucyjnego.

Rola ministra sprawiedliwości przewidziana w nowym systemie prawnym nie jest czymś wyjątkowym w regulacjach europejskich. Drobne błędy powstałe w toku procedowania są do szybkiego znowelizowania. Skąd pomysł 3/5? Czy rząd jest wybierany przez 3/5 Sejmu? Nie ma żadnego powodu by wyłanianie władzy sądowniczej przez Sejm różniło się w tym zakresie od wyłaniania władzy wykonawczej. Jest oczywiste, że 3/5 oznacza paraliż państwa przy wyłanianiu KRS, a w najlepszym razie targi, w których mniejszościowy partner zyskuje siłę przetargową niemal równą większościowemu! Co wówczas z odpowiedzialnością przed wyborcami za całość?

Szukając rzeczywistych przyczyn weta nasuwały się na myśl poufne informacje o nastrojach społecznych, do których Prezydent ma dostęp i o reakcjach zagranicy. Uznał Pan – można było pomyśleć – że należy poczynić krok wstecz, by ostudzić emocje i następnie z impetem ruszyć do przodu. Tak trudny dla całej reformy sądownictwa manewr musiał być uznany za konieczny i bezpieczny skoro został przyjęty przez postaci tak doświadczone i zaprawione w boju z sowieckimi i postsowieckimi strukturami, jak Antoni Macierewicz i Piotr Naimski – pomysłodawców i założycieli KOR-u – pierwszego skutecznego młota na bolszewię, marszałków polowych 50-ciu lat walki z Czerwonym. Uspokajał nadzór nad całością Jarosława Kaczyńskiego, Wielkiego Księcia Wolnej Polski, bez którego wizji i strategii nigdy nie powstałaby. Uspokajała bliskość wielu Wielkich Polaków, takich jak Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Gwiazda, Ryszard Terlecki czy Kornel Morawiecki, zaprawionych jak Antoni Macierewicz w bojach 50-cio letniej wojny z Imperium Zła.

Chwilę później okazało się jednak, że Pan nie tylko nie uzgadniał niczego z Wolną Polską, ale utrzymywał to w tajemnicy przed nią! Kolejne godziny odsłaniają ogromem zła, jakie pańska decyzja wywołuje. Sypie się też przesłanka dotycząca rozmiarów rebelii, takimi danymi dysponuje wszak także Rząd, którego stanowisko w sprawie ustaw pozostało niewzruszone. Wreszcie sam manewr wycofania się, znany z wojen w tym przypadku nie ma sensu, gdyż NIE O SĄDY TOCZY SIĘ WOJNA. Ten krok nie służył wybiciu przeciwnika z uderzenia. Była to kapitulacja – dobrowolne opuszczenie długo zdobywanych z niewyobrażalnym trudem pozycji. Widzieliśmy ten ogrom pracy, uzgodnień, obstrukcje w Sejmie, Senacie , na Komisjach, totalną dezinformację, różne operacje ubeckie w tym próby wybicia choćby pojedynczych osób, itd. Opuszczone pozycje natychmiast zostały zajęte przez Totalną Opozycję, z których jeszcze tego samego dnia wyprowadzono atak: „Sąd Najwyższy zajmie się teraz koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim oraz szefową Trybunału Konstytucyjnego Julią Przyłębską!” usłyszeliśmy. Setki tysięcy ofiar bezprawia postpeerelowskiego sądownictwa skuliło się w sobie. Ci wszyscy latami kształtowani tak by być słabym wobec silnych i sinym wobec słabych, ci wszyscy Milewscy, Tuleye, Łączewscy, poczuli wiatr w żagle. Animatorzy rebelii, puczu, ulicy i zagranicy poczuli krew, nastroszyli lemingi jak lance i ruszyli do zadania śmiertelnego ciosu Wolnej Polsce.

Wojna nie o sądy wszak toczy się. Wojna toczy się o odsunięcie PiS od władzy za WSZELKĄ cenę, tak jak w 2007 roku. Wówczas wykorzystując portret psychologiczny Leppera założono pułapkę korupcyjną, w którą wpadł doprowadzając do upadku karykaturalnej koalicji, w którą wcześniej ta sama razwiedka rękami Tuska wepchnęła Prawo i Sprawiedliwość.

Była to druga próba po nieudanej z wykorzystaniem Marcinkiewicza, przeprowadzona w atmosferze jazgotu medialnego podobnego do dzisiejszego, nieprzerywanych prowokacji, szczucia, szydzenia i manipulacji emocjami przeciw Prawu i Sprawiedliwości i wspierającym środowiskom. O dwóch lat te same metody znów są w użyciu. Do tej pory nie przyniosły pożądanego skutku – rozbicia Wolnej Polski od wewnątrz. Najpoważniejszy kryzys – komunikacja listowna pomiędzy MON a KP udało się szczęśliwie zażegnać. Brak komunikacji przy podjęciu tak ryzykownej dla Polski gry wskazuje na maczanie w tym palców przez razwiedkę. Zgodnie ze sztuką, w planach operacji uwzględniono zapewne portrety psychologiczne figurantów.

Determinacja sił zewnętrznych wrogich Polsce, głównie Rosji jest nie mniejsza niż w 2007-m. Walka toczy się o to, by przerwać
– mobilizowanie Zachodu do przeciwdziałania militarnej i hybrydowej ekspansji Rosji,
– budowanie niezależności od surowców strategicznych, polskiej armii,
– wyposażanie jej w najnowocześniejszy sprzęt,
– czyszczenie całego systemu bezpieczeństwa państwa z agentury i uszczelnianie go,
– budowę przemysłu obronnego i innych strategicznych branż,
– walkę z korupcją osłabiającą państwo i stanowiącą naturalne źródło pozyskiwania współpracowników dla razwiedki,
– umacnianie i budowę więzi dwustronnych i wielostronnych z Zachodem i światem,
– odejście od polityki „brzydkiej panny bez posagu”,
wreszcie
– wspieranie aspiracji niepodległościowych krajów spoza EU i NATO wciąż uważanych przez Rosję za swoje folwarki.
– odbudowywanie tożsamości i dumy narodowej, poczucia wspólnoty, świadomości historycznych dokonań i wielkości

Elementem nowym w stosunku do 2007 roku, który motywuje razwiedkę do wywrócenia Polski jest tropienie przyczyn tragedii smoleńskiej

W Rosji mamy dziesiątki tysięcy ofiar seryjnych samobójców i nieznanych chorób, których dosięgły za nieporównywalnie mniejsze „zbrodnie” niż powyższe. Nieporównywalnie mniejsze w zestawieniu z samymi tylko inicjatywami śp. Lecha Kaczyńskiego. Zatrzymanie inwazji na Gruzję musiało rozwścieczyć Putina. Gruzja jako klucz do uniezależnienia Europy od rosyjskiego gazu stała się celem najpierw prób rozhuśtania nastrojów podobnych do dzisiejszych w Polsce, straszenia Gruzinów potężnymi siłami wokół granic, prowokacji i operacji służb, aż wreszcie podboju według scenariusza, którego dalszy ciąg przewidział Polski Prezydent przemawiając w Tbilisi. Kurs na niepodległość, podmiotowość i wspieranie uniezależniania się od Rosji w tym sprzeciw wobec budowy Nord Stream sprawiły, że Putin zaczął szukać rozwiązania, w którym spełnia się najlepiej – politycznego mordu. Wyjazd niemal całej elity niepodległościowej na uroczystości katyńskie był wyjątkową okazją, którą postanowił nie przepuścić. Za jednym zamachem miał szansę pozbyć się całego zaplecza Prezydenta i wielu osób, które również sprawiały kłopoty, w tym generałów z natowskim szlifem czyszczących polski system bezpieczeństwa z agentury.

Do swojego celu mógł wykorzystać podwórkowych harataczy w gałę pod wodzą Tuska, którzy cieszyli się, że z pomocą Putina zminimalizują wizerunkowe korzyści jakie obozowi niepodległościowemu miały przynieść uroczystości 70-tej rocznicy ludobójstwa katyńskiego. Trudno było o lepszy prezent dla zaprawionego w różnych operacjach wewnętrznych i międzynarodowych lisa, trzymającego już w łapach Merkel za pomocą pamiątek z czasów drezdeńskich, gdy ta z sierpem i młotem na sztandarze paradowała na czele młodzieży NRD ku szczęściu ludzkości i jako taka nie mogła nie kontaktować się z inteligentnym, trochę nieśmiałym wobec obfitej kobiecości kolegą z bratniego kraju, ojczyzny proletariatu.

To stosunkowo drobne zrazu uwikłanie Tuska w grę z Putinem przeciwko śp. Prezydentowi urosło do monstrualnego w chwili gdy kurz ostatniego z serii wybuchów rozrywających rządowy samolot opadł, a specsłużby dobiły pojedynczych szczęśliwców, którzy cudem oddychali jeszcze. Putin wiedział w tym momencie, że o zacieranie śladów nie musi się martwić. Zamiast ostrej reakcji wystraszony trampkarz z Gdańska tulił się do psychopaty jak zbity pies. Każda chwila bez właściwej dla głowy państwa reakcji pogłębiała uwikłanie, które ostatecznie przypieczętowały uroczystości pogrzebowe. Przywódcy światowi odwołali udział w nich gdy rozeszła się wiadomość że będzie Miedwiediew. Nie zamierzali ściskać ręki mordercy, gdy nie było jeszcze wiadomo jak sprawy potoczą się dalej. Putin mógł od tej chwili pozwalać sobie na dyscyplinowanie harataczy w gałę w dowolnym temacie z wymienionych wyżej, neutralizować w czasie Majdanu i aneksji Krymu. Wystarczyło że odsłonił opinii publicznej fragmenty prawdziwych tropów do własnej zbrodni, by każda decyzja Polski była dla niego pomyślna. Z rozbawieniem obserwował jeszcze jak uwijają się przy ich zacieraniu. Nu kakoje krasiwoje pohańbienie Paliaczków i Polszy na oczach całego świata. Zakładnikiem, choć w nieporównywalnym stopniu była także Merkel i ówcześni przywódcy innych krajów w tym USA, którzy nie reagowali na przekazy swoich służb uzależniając swoje zachowanie od reakcji polskiego rządu…

W ten sposób ekipa Tuska stała się zakładnikiem Putina skrajnie zdeterminowanym, by nie dopuścić do władzy obozu niepodległościowego, a gdy to nie wyszło, gotowym rozhuśtać i wywrócić kraj, by odsunąć od władzy. Wobec rosnącego poparcia dla zmian i rządzących mimo uruchomienia całego przemysłu szydzenia, pogardy i nienawiści, stało się jasne, że szansa to ostatnia. Stąd szczególna mobilizacja sił i środków, które postronnego obserwatora mogą dziwić. Pan, panie Prezydencie pozostawił im właśnie jedną trzecią władzy nad Polską w chwili, gdy niesłychanym trudem i wysiłkiem wielu lat i wielu ludzi miała zostać odzyskana dla Polski.

A sprzymierzeńców mają potężnych. Oprócz Putina i jego machiny o nieograniczonych środkach i możliwościach, sprzyjają im najwięksi przestępcy, którzy dziesiątki miliardów tracą rocznie, bo państwo przestało być teoretyczne i tropi złodziei. Kolejne dziesiątki miliardów jeśli nie setki to ograniczenie legalnych transferów do rajów podatkowych w tym Luksemburga, dokąd strumień pieniędzy skierował były premier, a obecnie szef komisarzy z nominacji Merkel, Juncker. Sprzyjają antypisowi ci, którzy robią lewe i nielewe interesy z Putinem we Francji, Włoszech i innych krajach. W antypisowskich działaniach aktywnie uczestniczą niezliczone organizacje i stowarzyszenia dziennikarskie, ekologiczne, akademickie, artystyczne, społeczne, kombatanckie, pomocowe, broniące egzotycznych praw, ofiary dezinformacji i ideologicznej dywersji.

Nie brakuje innych jeszcze motywów. Na rozstrzygnięcie czeka 2605 afer PO-PSL (zob. http://markd.pl/?p=6020 (link is external)). Jest to realne zagrożenie długoletnimi wyrokami znacznej części elit PO-PSL-SLD-PSL a także środowisk sędziowskich. Amber Gold i reprywatyzacja w Warszawie to tylko czubek góry lodowej. Wśród liderów ulicy i zagranicy nie trudno zauważyć szczególnej aktywności najbardziej obciążonych, Kopacz, Klicha, Tuska, Sikorskiego, Piniora – ludzi których już teraz prokuratura ma czym sowicie obdzielić.

Poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie jest ani łatwe ani przyjemne. Złe, antypisowskie emocje promieniujące z dominujących mediów dotykają nie tylko osoby publiczne z kręgów PiSu. Odczuwają je także zwolennicy PiSu wśród zwykłych ludzi, którzy mają odwagę nie ukrywać swoich poglądów. Mimo to, wielu z nich od 12 lat daje świadectwo swoim przekonaniom, uczestniczy w spotkaniach politycznych i kulturalnych, manifestacjach, protestach, pisze petycje, prowadzi blogi, komentuje wydarzenia na forach internetowych, włącza się do organizacji uroczystości i imprez. To jest potężna armia ludzi, która przyczyniła się m.in. do pańskiego zwycięstwa zupełnie bezinteresownie, w przekonaniu, że służy to Polsce. Wśród nich widoczna jest liczna reprezentacja armii podziemnej z czasów stanu wojennego. Ci ludzie płacili wówczas za swoją aktywność pozycją społeczną, karierą zawodową, czasem rozbiciem rodzin, gdy poświęcenie zbyt dużo kosztowało z czym nie cała rodzina godziła się, zdrowiem, a nawet życiem. Te ostatnie przypadki do tej pory nie zostały wyjaśnione, rozbijając się o peerelowskie skamieliny w wymiarze sprawiedliwości.

Prawnicy i nauczyciele wydziałów prawa podobnie jak dziennikarze, czy szerzej, ludzie dopuszczeni do mediów i ich nauczyciele akademiccy, poddani byli ścisłej selekcji i kontroli w PRL. Nikt bez akceptacji PZPR, SB i WSW nie mógł tam trafić! Stan wojenny na nowo zaorał na sowiecką modłę oba środowiska nieco rozregulowane solidarnościową rewolucją. Właśnie te środowiska reprodukowały się po 1989 roku zapełniając obydwa niezwykle ważne obszary funkcjonowania państwa swoimi mentalnymi klonami.

Pan Prezydent teraz był łaskaw zatrzymać dobrą zmianę w pierwszym z nich. Uniemożliwia to naprawę tego drugiego, słusznie uważanego za czwartą władzę. Można powiedzieć, że dzięki Panu połowa władzy w Polsce nadal pozostaje w rękach post-PRLu – środowisk pasożytujących na Polsce i Polakach, które w ciągu 8 lat doprowadziły kraj do stanu określonego obrazowo przez byłego min. Sienkiewicza w czasie szczerej rozmowy z przyjaciółmi.

Polacy próbują teraz po raz kolejny policzyć się, by odzyskać siłę i dostarczyć politycznego paliwa tym, którzy będą jeszcze chcieli naprawić to co Pan zepsuł. Nie wiem czy odnajdą w sobie determinację Syzyfa. Nic tak nie demoralizuje i demotywuje jak marnowanie wielu lat ogromnego wysiłku i poświęcenia. Do jednego z krytyków na portalu społecznościowym zwraca się Pan by zaufał, a jednocześnie spotyka się Pan z prezes SN, która ostentacyjnie łamie prawo czynnie wspomagając tych którzy deklarują obalenie porządku prawnego za pomocą ulicy i zagranicy. W swoim wystąpieniu mówi Pan

odbyłem jako prezydent RP bardzo wiele konsultacji z moimi kolegami prawnikami, sędziami, adwokatami. Rozmawiałem także z profesorami, socjologami, filozofami, politykami. Rozmawiałem z bardzo wieloma osobami”

Czy wśród nich byli poszkodowani przez sądy, rodziny ofiar, stowarzyszenia walczące z bezprawiem w sądach, broniące poszkodowanych? Czy spotkał się Pan z panem Zygmuntem Miernikiem, z panem Maciejem Dobrowolskim?

Groźne gry Totalnej Opozycji i Zaprzyjaźnionych przeciwko Polsce, patologie wymiaru sprawiedliwości i bezmiar krzywd wyrządzonych przez sądy. Pańskie weta są silnym wsparciem dla tych patologii.

Jak Pan to naprawi?

Z poważaniem,
Janko Walski

Ps. Pozostałem przy nicku „Janko Walski” w przekonaniu, że podobnie myśli bardzo wielu Polaków bardzo zaniepokojonych tym co się stało.

…………………………………………….

Jako dopowiedzenie o jaką stawkę toczy się bitwa

https://youtu.be/2D7Su1XcL9g

Tekst  wzięty  z  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=20726&Itemid=100

168 total views, 1 views today

(Visited 29 times, 1 visits today)