[RELACJA Z ELEKTROWNI ATOMOWEJ TAKAHAMA]

[Zobacz jak wiele nauczyli się Japończycy i jak mało rozumieją Polacy.     J.B.]

Z katastrofy w Fukushimie, gdzie gigantyczna fala Tsunami doprowadziła do największego kryzysu energetyki nuklearnej naszych czasów, Japończycy wyciągnęli wnioski. Skala dodatkowych systemów bezpieczeństwa wdrażanych na obiektach jądrowych po 2011 r. robi wrażenie.

Elektrownia Takahama, którą mogłem bardzo dokładnie obejrzeć dzięki zaproszeniu japońskiego ministerstwa przemysłu, znajduje się w prefekturze Fukui. Ma łączną moc 3392 MW i należy do firmy Kansai Electric Power Company (KEPC). Po wypadku w Fukushimie wyłączono wszystkie cztery bloki na terenie kompleksu, ale w tym roku [Po 6 latach!  J.B.] uruchomiono ponownie dwa z nich.

Elektrownia i infrastruktura wokół niej robi ogromne wrażenie. Obiekt ma bezpośredni dostęp do Morza Japońskiego i znajduje się na terenie, który szybko wznosi się znacznie ponad poziom morza, a jednocześnie otaczają go całkowicie góry. Przy okazji mojej relacji z pobytu w elektrowni atomowej Kashiwazaki opisałem już imponujący system kontroli bezpieczeństwa obiektu, tym razem chciałbym skupić się na dodatkowych systemach zabezpieczających wprowadzonych w japońskich siłowniach jądrowych po katastrofie w Fukushimie

Zobacz także: Wizyta w największej elektrowni atomowej świata. „W zasadzie niezniszczalna”. Relacja z Kashiwazaki].

Na wstępie należy zauważyć, że Japonia w przeciwieństwie do Polski jest krajem bardzo często nawiedzanym przez spektakularne katastrofy naturalne tj. trzęsienia ziemi, fale Tsunami, tajfuny, tornada, powodzie, a w ich wyniku także lawiny błotne oraz pożary. Mimo to krytyczna infrastruktura jest świetnie zabezpieczona, co oczywiście generuje dodatkowe koszty, ale pokazuje, że energetyka nuklearna nie musi stanowić zagrożenia. Doskonałym tego przykładem jest siłownia w Takahamie, którą miałem okazję obejrzeć na własne oczy wraz z polską delegacją.

Przede wszystkim na uwagę zasługują zabezpieczenia przeciwpożarowe, gdyż obiekt jest z każdej strony otoczony jest przez mocno zalesione góry poza odcinkiem, gdzie posiada dostęp do morza. Z tego powodu jej właściciel, firma KEPC, zabezpieczył większość zboczy specjalną betonową wylewką, która w razie pożaru ma uniemożliwić płomieniom przedostanie się na teren kompleksu elektrowni. Skala tego środka zaradczego jest ogromna. Ponadto na terenie kompleksu rozmieszczono dodatkowe pojazdy straży pożarnej.

Na wypadek lawin błotnych lub osuwisk spowodowanych trzęsieniem ziemi, „ścięto” szczyty górskie dookoła siłowni za pomocą ciężkiego sprzętu, a także „wygładzono” zbocza.

Zobacz także: Japoński atom dla Polski? [RELACJA ENERGETYKA24 Z TOKIO]

Podjęto także działania w razie występowania fal Tsunami. Cały kompleks otoczony jest bramami, śluzami, grodziami (także we wnętrzu budynków) oraz specjalną, dookólną osłoną w postaci ponad ośmiometrowego muru. To znacznie więcej niż najwyższe fale wywoływane na tym obszarze przez trzęsienia ziemi – jak twierdzą japońscy sejsmolodzy. Ponadto wchodzące w skład muru panele są wkopane bardzo głęboko w litą skałę co zwiększa ich wytrzymałość oraz posiadają specjalne zabezpieczenia łączników, którymi są spajane. Jak nam powiedziano – na wypadek niewielkich łodzi uderzających w zabezpieczenia wraz z niosącą je falą Tsunami.

Kompleks posiada również dodatkowe zbiorniki wody, na wypadek zniszczenia standardowych obiektów tego typu i konieczności chłodzenia reaktora. Ponadto pod jednym z otaczających go wzgórz wykopano olbrzymi tunel podziemny, przegrodzony grodzią, w wyniku czego zebrały się w nim wody gruntowe. W dowolnym momencie można otworzyć lub wysadzić w powietrze przegrodę i wykorzystać wodę.

Na terenie kompleksu znajdują się także składy zapasowego sprzętu. Każdy z czterech bloków posiada po dwa zestawy, w skład których wchodzą przenośne generatory (po katastrofie w Fukushimie szybko zabrakło energii, gdy wyczerpały się rezerwowe generatory), mobilne pompy i środki łączności. Są one rozmieszczone w specjalny sposób – jeden zestaw znajduje się tuż przy dedykowanym bloku, drugi w innym miejscu kompleksu, na wypadek gdyby zarówno blok jak i towarzyszący mu zestaw uległ uszkodzeniu. Część sprzętu rozlokowana jest na ciężarówkach, które są przymocowane specjalnymi linami do podłoża na wypadek trąby powietrznej. Specjalne zabezpieczenia przeciw sile wiatru do 100m/s chronią także budynki (np. wzmocnione stalowe nity).

W budynkach poszczególnych bloków także użyto po katastrofie w Fukushimie dodatkowych środków zaradczych. Są to wodoszczelne grodzie, dodatkowe pompy, elementy infrastruktury takie jak rury, które można w prosty sposób zamontować i złączyć z innymi elementami w przypadku zniszczenia podstawowych łączników i systemów przesyłowych. Poza tym na newralgicznych przełącznikach zamontowano skrzynki chroniące je przed wodą. Na zewnętrznych częściach budynków „podniesiono” rury przesyłowe ponad poziom występowania fal Tsunami.

Na terenie kompleksu Takahama buduje się również specjalne budynki-schrony mogące pomieścić setki osób i w pełni izolować je od skutków trzęsienia ziemi, Tsunami czy promieniowania.

Jak więc widać skala wdrożonych środków zaradczych jest imponująca. Jak twierdzą Japończycy – kompleksowo zabezpieczają one krytyczną infrastrukturę. To zupełnie inna filozofia aniżeli w przypadku np. Niemiec, które na katastrofę w Fukushimie odpowiedziały zapowiedzią wycofywania się z energetyki jądrowej, co już rodzi problemy. Dla Polski, która nie jest narażona na taką skalę klęsk żywiołowych to natomiast dowód na to, że potentaci w zakresie budowy i użytkowania siłowni jądrowych mogą zagwarantować bezpieczeństwo pierwszemu polskiemu obiektowi tego typu wbrew tezom lobby antyatomowego.

Zobacz także: Skaner24: Nadszedł moment na polski atom

Zobacz też:

Kosztowne zabawki dużych chłopaków

Cholera jasna!!! Cholerna głupota! Cholerne draństwo!

702 total views, 1 views today

(Visited 1 times, 1 visits today)