Szokujące ustalenia! Arabskie klany opanowują struktury policji w Berlinie

/ Kdogan; pixabay.com / Creative Commons CC0

redakcja

Anonimowy autor, przedstawiający się na łamach niemieckiego „Tagesspiegel” jako długoletni pracownik Urzędu Kryminalnego w Berlinie ujawnia, że do berlińskiej policji przyjmowani są członkowie arabskich klanów przestępczych. Dzieje się tak nawet pomimo pomimo wcześniejszych „kolizji z prawem” poszczególnych kandydatów.

Redakcja „Tagesspiegel” dotarła do anonimowego listu skierowanego do komendanta policji w Berlinie, Klausa Kandta. Jego autor obarcza odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację wiceszefową policji Margarete Koppers, która prowadzi politykę przyjmowania do policji młodych migrantów pochodzących przede wszystkim z krajów muzułmańskich.

Autor listu twierdzi ponadto, że adwokatem Koppers jest prawnik broniący członków arabskich klanów w procesach sądowych.

„Władze policyjne tłumią wszelką krytykę ze strony szeregowych funkcjonariuszy” – czytamy w liście.

Na reakcję szefa berlińskiej policji nie trzeba było długo czekać. Klaus Kandt twierdzi, że list, który wywołał ogromne zamieszanie w niemieckich mediach zawiera „szkalujące treści”. Jednocześnie komendant policji w Berlinie zapewnił, że zarówno on, jak i jego zastępczyni są otwarci na dialog i krytykę, jednak zdecydowanie odmówił komentarza w sprawie, jak to ujął, anonimowych inwektyw.

Tymczasem redakcja „Tagesspiegel” dowodzi, że list jest autentyczny. Funkcjonariusze, z którymi rozmawiali dziennikarze, potwierdzili zarzuty zawarte w piśmie. Policjanci obawiają się wzrostu postaw antysemickich, homofobicznych i wrogich wobec kobiet. Jeden z policjantów potwierdził, że te problemy występują od dawna, jednak napływ słabo wykształconych, pochodzących często z Libanu kandydatów prowadzi do zaostrzenia negatywnych zjawisk.

„Gdy nie akceptuje się kobiet jako przełożonych, ponieważ są kobietami, gdy uczestnicy szkolenia odmawiają wejścia do basenu, ponieważ wcześniej mogły się w nim kąpać „nieczyste”, to znaczy, że tolerancja, kultura powitania i „multikulti” wyczerpały się” – cytuje fragment listu „Tagesspiegel”.

To już kolejny sygnał wskazujący na poważne problemy w berlińskiej policji. Media informowały wcześniej o incydentach w Akademii Policyjnej w Berlinie. Alarmowano wówczas, że kandydaci pochodzący z rodzin imigranckich traktują z wyższością kobiety, a ich etos zawodowy pozostawia wiele do życzenia – informowała redakcja „Die Welt”.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że zgodnie z ustaleniami dziennikarzy, część przyszłych policjantów ma poważne problemy ze znajomością… języka niemieckiego.

Obecnie w Akademii Policyjnej uczy się 1200 przyszłych policjantów, z czego niemal jedną trzecią stanowią kandydaci z rodzin imigranckich.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP