profesor Mirosław Dakowski

profesor Mirosław Dakowski

Mirosław Dakowski

За что боролись, на то и напоролись.

O co walczyli, z tym się zderzyli.

Oczywiście tytuł jest skrótem: Nie może być bowiem za długi. Te sieci włożyli do rączek Makreli [którą przyjaciele zwą pieszczotliwie Adolfiną] jej Bracia Prowadzący. Ona jest jedynie wykonawcą – wystarczająco widocznie brutalną i bezczelną, więc skuteczną.

Ale rozbijanie Europy Narodów, np. przy użyciu Turków, Arabów, Murzynów , szczególnie tych wyszkolonych w terrorze i gwałcie, to pomysł jej szefów, czy guru, może Mistrzów, jak ich tam zwać lubią.

Soros to też wykonawca [niezależnie od tego, czy fizycznie żyje..]– od strony finansowego zasilania Planu; pieniędzmi zrabowanymi, lub wykreowanymi z powietrza. Jak zwykle uczniowie i czciciele Mocy wykonują polecenia -rady – rozkazy samodzielnie, czyli sposobami im właściwymi.

Adolfina, jak i ten pedałek we Francji [wzięty znikąd i nadmuchany przecież nagle] mają do końca rozbić, zniszczyć narody, rodziny, moralność, więc istotę cywilizacji łacińskiej, więc Europę Jezusa Chrystusa.

Mówili mi Francuzi znający plotki zza kulis ich, jak mówią, jarmarcznego teatrzyku politycznego, że po zbyt bezczelnym ujawnieniu swych chorych sekso-manii, żelazny kandydat na prezydenta Dominique Strauss-Kahn musiał zostać odstrzelony. I wtedy – jakby na castingu – wstępnie przeszła kandydatura tego macrona. Mocno lansował go – między innymi – dyrektor Radia Francja. Szybko więc zrobiono z niego celebrytę. Jeszcze trochę maquillage   – drogi co prawda, ale opłacalny – i w odpowiednim czasie wygrano mu wybory. Cóż łatwiejszego..

A Turcy, muzułmanie,migranci, inni ciapaci , wśród nich terroryści [też często na payrolu, jak Bin Laden] są najlepszym narzędziem do zniszczenia Europy Narodów. .

Jak jednak zdarza się często u sług Złego, pośpiech wynikający z pychy [oraz panicznego strachu przed Szefem] powoduje, że za wcześnie i zbyt gwałtownie wprowadzane procedury dis-solve et coagula budzą przedtem sztucznie uśpionych Elojów.

To jest dla bardzo już chorej Europy – jakaś szansa.

Narzędziem dla utrzymania się u władzy Adeptów Planu, na razie bez jawnej dyktatury, a metodami chorej demokracji, jest jednak ordynacja wyborcza:

Daj głos” [hau, hau], a MY już za ciebie wybierzemy, co dobre – mruczą różni Mistrzowie, prezesi, Latarnicy [„wielcy”, oczywiście]. W Polsce wprowadził ten sposób „wybierania” bratΔ Geremek, tak wcześnie zdjęty od steru przez okrutny Los -i oddaną mu asystentkę – i tak ciągle pobożnie czczony w UE.

Ale zostańmy przy Mak[a]ronie i Adolfinie.

We Francji jest piekielnie sprytna [oczywiście] ordynacja wyborcza, w dwóch turach: Jeśli w pierwszej turze uda się jakiejś sile, mniej zależnej od lóż [np. Front National] przebić, to w drugiej – wszystkie partie, od komuny i zielonych lewaków, socjalistów, przez t.zw. centrum aż do t.zw. prawicy jednoczą się – i grupę czy partię niezależną od lóż wycinają z korzeniem. A władzą, czy jej pozorem, dzielą się w kuluarach.

W Niemczech zainstalowali ordynację mieszaną, zwaną ordynarnie proporcjonalną, a która w rzeczywistości będąc partyjniacką, po wyborach daje znów okazję do konsultacji niejawnych. Przecież w Belgii bezhołowie, bezrząd przedłuża się często do 460 i więcej dni! Tam rząd może jednak być marionetką lub rządem wirtualnym – ale w Niemczech NIE! Za ważny to kraj.

Nagłe zalanie Europy zachodniej, szczególnie Niemiec, milionami nierobów, gwałcicieli, terrorystów, grup wprowadzających obcy Elojom szariat, niespodziewanie dla inżynierów społecznych obudziło tych Elojów. Może przedwcześnie?

Stąd – kryzys władzy w Niemczech. Grupy o często fantazyjnych, umownych nazwach, jak „chrześcijańskie”: CDU czy CSU, boją się wejść w koalicje, czyli tajne decyzje, dogadywania się, a szefowie partyj boją się też powiedzieć stanowcze NIE planom lóż, wykonywanym tak posłusznie przez na przykład Adolfinę. Stoją więc w rozkroku.

PAT.

Gdyby mieli Jednomandatowe Okręg Wyborcze, to zgodnie z doświadczeniem wielu państw i zgodnie z prawem Duvergera, wybrani posłowie szybko by się skupili w dwa bloki, ewentualnie w dwie partie.

Jedna rządzona ideologiami, lewactwem, tolerancją dla migrantów , dla różnych zboczeńców, i prowadzona głównie nakazem potrzeby opieki, szczególnie finansowej nad nimi.

A druga, walcząca o dobrobyt i bezpieczeństwo Niemców, ich rodzin. Oraz stanowczo wprowadzająca taki prosty program w życie.

Tego zaś loże i ich emanacja – biurokracja w Unii Europejskiej i w Niemczech oczywiście piekielnie się boja.

Zobaczymy, jaką część Niemców to obudzi. Oby sporą. Oby szybko.