Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay.com

ewaboryk

Kilka dni temu niemieckie służby wraz z szefami landowych resortów spraw wewnętrznych podjęły decyzję o ścisłym nadzorowaniu środowiska preppersów, czyli ludzi przygotowujących się na czas kataklizmów, przewrotów społecznych itp. Funkcjonariusze policji i agenci służb specjalnych mają sprawdzić ich sympatie polityczne, zapasy broni oraz ewentualne powiązania z ruchami radykalnymi.

Pretekstem do oficjalnego ogłoszenia nadzoru miała być sprawa adwokata oraz byłego oficera policji aresztowanych latem tego roku. Pod koniec sierpnia w Rostoku antyterroryści weszli do mieszkania i biura adwokata oraz polityka Hendrika H. Rewizję przeprowadzono także w domu Haika J., nadkomisarza policji w Grabow oraz kilku innych surwiwalowców z organizacji Nordkreuz.

Preppersi, którzy wolą się przygotowywać niż czekać z założonymi rękami na nadejście nie tylko kataklizmów, ale także wszelkich wstrząsów politycznych, ekonomicznych i społecznych, gromadzą zapasy, uczą się sztuki przetrwania, samoobrony, udzielania pierwszej pomocy, budowania schronów, czy obchodzenia się z bronią. Są w stanie w każdej chwili przestawić się z normalnego życia na „tryb awaryjny”. W Europie działa setki stowarzyszeń preppersów.

O decyzji, która zapadła na konferencji ministrów w Lipsku, poinformowała RND. Poparli ją liderzy zarówno CDU, jaki i SPD.

„Die Welt” podaje, że „Scena preppersów w Niemczech dotyczy luźnej sieci osób zbierających broń palną i inne zapasy w ramach przygotowań do upadku władzy państwowej” i że w Niemczech jest ponad 100 tys. surwiwalowców. Medium dodaje, że „istnieją podejrzenia, że niektórzy członkowie mają powiązania ze skrajną prawicą”.

Policyjni antyterroryści przeszukali mieszkania i biura Hendrika H. oraz Haika J. po tym, jak rzekomo natknęli się – w pamięci komórki porucznika Bundeswehry Franco A., aresztowanego wiosną tego roku za „terroryzm” – na ponad 5 tys. numerów preppersów, polityków itp.

Porucznik, podając się za uciekiniera z Syrii, zarejestrował się w urzędzie ds. imigrantów w Giessen w Hesji i złożył podanie o azyl. Przydzielono mu miejsce w schronisku oraz zasiłek. Według śledczych, „Franco A. zamierzał wykorzystać swoje syryjskie papiery, by przygotować i przeprowadzić zamachy terrorystyczne, obciążając za nie prawdziwych uchodźców”. Miał też rzekomo planować zabójstwa lewicowych polityków. Do tej pory jednak oskarżyciele nie są w stanie udowodnić mu winy. Porucznik odpowiada w sądzie z wolnej stopy.

Jesienią śledczy wzięli się za ostre inwigilowanie środowiska preppersów z Nordkreuz, a dwóm nawet postawiono zarzuty o rzekome przygotowywanie „ciężkich przestępstw przeciwko państwu”.

Gazeta „Taz” doniosła, że pięciu z sześciu inwigilowanych mężczyzn było członkami niemieckiej organizacji skupiającej rezerwistów. Mężczyźni byli podejrzewani przez władze, dlatego, że jako rezerwiści mieli regularny dostęp do broni palnej i krytykowali za pośrednictwem szyfrowanego komunikatora Telegram, stan Bundeswehry – jej braki, w tym niedobór szczepionek.

Niemiecka społeczność preppersów PGD wydała oświadczenie w odpowiedzi na decyzję ministrów spraw wewnętrznych, odcinając się od wszelkich związków z ekstremizmem. Obwiniła one też innych preppersów za prowokowanie władzy wskutek snucia „nierealistycznych scenariuszy i teorii spiskowych”.

Założyciel PGD Bastian Blum powiedział, że to, co trzeba zmienić, to mentalność „samotnego surwiwalowca”. „Niemal niezliczone katastrofy w USA pokazują – tłumaczył – jedną rzecz, a mianowicie, że możemy przetrwać kryzys będąc razem”.

PGD, która nawiązuje do XIX wiecznego ruchu amerykańskich farmerów, uczy osoby zainteresowane sztuki przetrwania wszelkich kataklizmów, kryzysu ekonomicznego i wojny, a także chaosu w najbliższym otoczeniu. Umiejętności wymienione na stronie PGD obejmują poszukiwanie żywności, wody, techniki polowania, samoobrony, pierwszej pomocy, a także budowy schronów i bunkrów.

Podaje także czym różni się od amerykańskiego ruchu preppersów, a mianowicie podejściem do broni. Amerykańscy preppersi – zdaniem PGD – zaczynają się obawiać, że inni surwiwalowcy staną się bardziej uzbrojeni i przez to mogą być w stanie pokonać ich w sytuacji kryzysowej, co spowoduje „spiralę zbrojenia”. W przeciwieństwie do Europy, w USA działa cały biznes surwiwalowy. To obecnie ważny sektor gospodarki Stanów Zjednoczonych. Firmy regularnie sprzedają sprzęt ratunkowy i oferują kursy przygotowujące do sytuacji kryzysowych. Wielu preppersów można spotkać wśród mormonów, którzy uczą swoich wyznawców, aby gromadzili żywność i mieli pieniądze w rezerwie.

PGD wskazuje, że sam rząd niemiecki ma agencję poświęconą „ochronie ludności i pomocy w przypadku klęsk żywiołowych” – BBK, która publikuje broszury na temat przygotowania na wypadek katastrof, a preppersi są „doświadczonymi partnerami” dla rządu.

BBK radzi obywatelom, aby przygotowali „awaryjny plecak” na wypadek ewakuacji, zawierający zestaw do udzielenia pierwszej pomocy, radio z bateriami, kamerę i zapasy żywności oraz wody.

Źródło: euuractiv.pl / dw.com

AS

Read more: www.pch24.pl/niemieccy-prepp…