Andrzej Duda mojego zaufania nie odzyskał

Źródło foto: www.google.pl, zdjęcia wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Stara jak świat sztuczka, narobić gigantycznych kłopotów, a potem bohatersko z nich wyjść. Tak mogę jednym zdaniem podsumować łaskawe podpisanie ustaw sądowych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Wyborca ma pamięć niczym rybka Dory z popularnego filmu dla dzieci „Gdzie jest Nemo”. Wystarczy jedno odwrócenie uwagi i nagle z przeciwnika robi się przyjaciel z jednej drużyny. Moja pamięć jest znacznie dłuższa niż krótkotrwała i bohaterstwa Andrzeja Dudy nie tylko nie kupuję, ale nadal mam szereg zastrzeżeń poszerzonych o nowy katalog.

Zanim do tego przejdę, krótka powtórka z przeszłości:

1. Na początek WETA dwóch kluczowych ustaw, w których wystarczyło zrobić kilka poprawek redakcyjnych.
2. Zatrudnienie Czerepacha Łapińskiego i jego serial aroganckich występów.
3. Obie Romaszewskie załatwiające swoje prywatne biznesy.
4. Prawnik mafii i człowiek Gowina, niejaki prof. Królikowski, komuś jeszcze coś to nazwisko mówi? Był uważany za twórcę ustaw prezydenckich, a wyleciał z Kancelarii Prezydenta, gdy się okazało, że miał w depozycie co najmniej milion złotych z przekrętów na paliwie.
5. Płk Czesław Juźwik, klasyczny ruski agent zatrudniony jako dyrektor w BBN.
6. Prezentacja ustaw i na starcie kompromitacja, przyznanie przez prezydenta, że wybór sędziów do KRS jest niekonstytucyjny.
7. SMS-owe zaproszenie i odbycie konsultacji w ciągu 40 minut z partiami, w celu zmiany konstytucji, co było czystym kabaretem.
8. Wywiad Andrzeja Dudy dla TV Trwam i późniejsze wywiady, w których zarzucał PiS, że przez dwa lata nie było w stanie przedstawić ustaw, chociaż dziecko wiedziało, że przez te dwa lata rządził Rzepliński w TK.
9. Wielomiesięczne negocjacje poprawek, cztery wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Belwederze.
10. Ultimatum wicemarszałka Terleckiego, który powiedział dość http://www.gaze… i jednoczesna gigantyczna presja elektoratu po zaproszeniu Tuska na 11 listopada.
11. Wreszcie rozmowa Muchy z Piotrowiczem na ostatnią chwilę i zgoda na propozycję PiS.

Tak było i to w bardzo dużym skrócie. Jest jeszcze negocjowanie składu rządu, łącznie z wymuszaniem zmiany na stanowisku premiera i te targi trwają do dziś – główną stawką jest minister MON. Zwroty akcji na Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, gdy minister Mucha musiał powstrzymywać wygłupy Romaszewskiej, to kultowa już „truskawka na torcie”. Po przegłosowaniu ustaw w senacie i to z poprawką, że prokuratorzy nie mogą zgłaszać sędziów do KRS, Andrzej Duda nie robił żadnej łaski! Podpisał własne ustawy, z których PiS uratował, co się dało. Polacy o pamięci krótkotrwałej zachwycili się tymi podpisami, jakby stało się coś nadzwyczajnego, a nie minimum politycznej powagi i przyzwoitości. Prezydent wybrał sobie doskonały PR-owski moment, wygłupy Komisji Europejskiej, Timmermansa i reszty, sprawiły, że mógł się zaprezentować jako mąż opatrznościowy. Gdy Polacy się słusznie oburzali na polityczną decyzję UE, przyszedł bohaterski Andrzej Duda i „zaorał”.

Powtórzę! Bohaterskie wyjście z gigantycznych kłopotów, jakich się sobie i przede wszystkim Polsce narobiło, poza tym same straty. Mamy pół roku w plecy z czyszczeniem największej stajni Augiasza, która po PRL została. Po drodze zablokowanych 265 asesorów, dziesiątki skrajnie szkodliwych wyroków i bezczelność takich typów jak: Żurek, czy Tuleya. Rozbicie obozu, który Andrzeja Dudę wyniósł na urząd jest niestety faktem, ostatnie wydarzenia polityczne w PiS, to też wielka „zasługa” prezydenta i to jeszcze nie koniec. Trwa wojna o Macierewicza i MSZ, Soloch cięgle przewodzi BBN i po cichu się mówi, że ustawę samorządową rozłożył Pałac, bo znów miało być spektakularne weto pod „zagospodarowanie centrum”.

O ustawie repolonizacyjnej nawet nikt z Andrzejem Dudą nie rozmawia, minął czas tak odważnych projektów i w nowym rzeczywistości politycznej po 24 lipca, co zdefiniował Jarosław Kaczyński, nie ma mowy, aby prezydent naraził się swoim nowym przyjaciołom z Polsatu. Andrzej Duda niczym mnie nie przekonał w ostatnim czasie, wręcz przeciwnie, listę zastrzeżeń powiększył i tylko z czynów będzie rozliczany, na tanie sztuczki mnie na pewno nie nabierze.