“Ostatnie konklawe” Malachi Martina, powieść z kluczem . Str. 316 i nn. Napisana czterdzieści lat temu – a przerażająco aktualna. Prorok?

Nie, Odważny, inteligentny Vatican insider. MD]

https://sklep.antyk.org.pl/p,ostatnie-konklawe-tom-1,6842.html

„Wiem – przerywa nieco znużonym głosem Domenico – Sam od czasu do czasu robiłem takie obliczenia, zastanawiając się nad każdym z osobna.

I sądzę że spokojnie przyjąć można, iż minimum czterdzieści procent elektorów szczerze i mocno wierzy w prawdy wiary chrześcijańskiej. Wierzą, że jest jeden Bóg; że Synem Bożym był i jest Jezus z Nazaretu; że Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi i zmartwychwstał; że wszyscy którzy wierzą w Niego będą żyć po śmierci na wieki z Bogiem i że jedynie za pośrednictwem Jezusa jakakolwiek istota ludzka osiągnąć może to szczęście; że Jezus, zanim wstąpił do nieba, ustanowił wśród ludzi Kościół i że Kościół ten skupiony jest wokół biskupa Rzymu, który jest i zawsze będzie jedynym oficjalnym i osobistym Wikariuszem Jezusa Chrystusa.

Inna grupa elektorów, około jedna trzecia ogólnej ich liczby, w rzeczywistości nie wierzy w to wszystko. Na zewnątrz manifestują przywiązanie do tych prawd. Są to jednak jedynie słowa. Uznają to za konieczne – ostatecznie to właśnie dzięki temu uzyskali swą obecna pozycję oraz władzę. Godność kardynalska i władza którą posiadają jako elektorzy są dla nich niczym karta członkowska w niezwykle elitarnym klubie, posiadającym swój własny mistycyzm. A na tych najwyższych szczeblach władzy mistycyzm jest niezwykle użyteczny, pozwala bowiem zagłuszać wyrzuty sumienia lub też dodawać jej dodatkowego blasku, dzięki czemu sprawowanie jej nie zaczyna ich nudzić.

Pomiędzy tymi dwiema grupami istnieje minimum dwadzieścia pięć procent takich, którzy zabezpieczają się na wszystkie strony. Nigdy nie popierają gwałtownych zmian, nie są jednak również na tyle konserwatywni, aby bronić do upadłego status quo. W kwestiach teologicznych są konserwatystami. W polityce otwarci są na stopniowe zmiany. W kwestiach moralnych są ostrożni. Gorliwość ich jest raczej umiarkowana. Są to ludzie, którzy tak naprawdę nie wiedzą –Domenico wymawia to słowo z naciskiem – są więc uprzejmi, jako roztropni agnostycy, mający nadzieję że wiara którą wyznają jest prawdziwa. Prawdopodobnie wybraliby raczej śmierć, niż zaparcie się tych prawd. Tak naprawdę jednak woleliby żyć jak najdłużej, nie są bowiem absolutnie pewni, że nauki te rozumieć należy dokładnie w taki sposób, w jaki się to przedstawia”.

Angelico stoi jak skamieniały, wpatrując się w Domenico. Na jego twarzy maluje się ta sama konsternacja co wcześniej. Dostrzec na niej można jednak również pewną ulgę. „Tak wielu doświadcza tego samego kryzysu wiary?” – mruczy.

==========================

[pamiętajmy jednak, że to ocena sprzed czterdziestu lat. Od tego czasu Obóz Postępu zrobił ogromne kroki, skoki naprzód. M.D,]

 

Tekst  wzięty  z  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21776&Itemid=46


Zobacz też:


 

Raport: Jak zmusić papieża, Kurię Rzymską oraz kardynałów do przeprowadzenia rewolty w Kościele.

“Ostatnie konklawe” Malachi Martina, powieść z kluczem . Str. 323 i nn. Napisana czterdzieści lat temu – a przerażająco aktualna. Prorok?

Nie, Odważny, inteligentny Vatican insider. MD] https://sklep.antyk.org.pl/p,ostatnie-konklawe-tom-1,6842.html

Raport ten, relacjonuje Yiu, stanowi streszczenie propozycji strategii opartej na refleksjach kilku europejskich i amerykańskich teologów, wyznawców tzw. „nowej teologii”. Refleksje te, mające postać not teologicznych, powstawały począwszy od roku 1972, w którym grupa 34 głosicieli nowej teologii – wśród których byli najgłośniejsi jej przedstawiciele z minionej dekady, Hans Küng i Johann Baptist Metz z Niemiec, Holender Edward Schillebeeckx, Charles Curran, John L. McKenzie z USA i Gregory Baum z Kanady – ogłosiła Deklarację dotyczącą tego, co określali mianem „stagnacji” w Kościele. W Deklaracji tej przedstawili pięć sposobów na przezwyciężenie owej „stagnacji”.

Mówiąc w skrócie, jak zrozumiał to Yiu, teologowie owi radzili wszystkim katolikom organizowanie się w taki sposób, aby zmusić papieża, Kurię Rzymską oraz kardynałów do przeprowadzenia podstawowych zmian. Taktyka ta polegać miała na stawianiu władz Kościoła w obliczu faktów dokonanych.

Realizowana miała być w sferze wiary, moralności i praktyk religijnych, co pozwolić miało na przeprowadzenie prawdziwej rewolucji zanim jeszcze większość duchowieństwa oraz świeckich uświadomiłoby sobie na dobre co się dzieje.

Gdyby, przykładowo, niektórych katolickich biskupów udało się przekonać do wyświęcenia kobiet i pozwolenia im na pełnienie posługi w charakterze kapłanów, ów fakt dokonany mógłby – w opinii owych ludzi – skłonić Watykan do przemyślenia swego dotychczasowego stanowiska w tej kwestii.

Owa strategia i taktyka zastosowane miały być w odniesieniu do większości podstawowych elementów wiary i praktyk katolickich, w tym również sakramentów. Swoistym testem miał być atak na celibat kapłański, a następnie, w przypadku jego powodzenia, strategię tę zastosować miano również w odniesieniu do wszystkich innych kwestii – nieomylności papieskiej, stosunku do aborcji, homoseksualizmu, inter-komunii z chrześcijanami innych Wyznań etc. „I wiemy – komentuje Yiu – że w Holandii, we Francji oraz w innych krajach miały już miejsce przypadki zwierania związków małżeńskich przez kapłanów, którzy następnie wbrew prawu Kościoła pełnili w dalszym ciągu dotychczasową posługę w parafiach, gdzie wierni skłonni byli zaakceptować żonatych księży”.

W przypadku sukcesu sprawdzianu, jakim miał być atak na celibat, strategia przewidywała jako krok następny wypracowanie zjednoczenia z Kościołami protestanckimi.

Mogło to zostać zrealizowane etapami: poprzez zawieszenie obowiązku wiary we wszystkie dogmaty dotyczące Matki Bożej (Wniebowzięcia i Niepokalanego Poczęcia); odłożenie kwestii nieomylności papieskiej do późniejszej dyskusji i rezygnację z uznawania jej za artykuł wiary; uznanie że chrześcijanie mogą „wierzyć” w Biblię kwestionując równocześnie historyczność przedstawianych w niej zdarzeń; przyzwolenie na nową interpretację kwestii Rzeczywistej Obecności Chrystusa w sakramencie Eucharystii; zezwolenie na rozwody, antykoncepcję, współżycie przedmałżeńskie, masturbację oraz praktyki homoseksualne – choć pod pewnymi warunkami; przyzwolenie na poddawanie się zabiegom wazektomii i histeroktomii oraz uznanie, że kapitalizm jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.

W obrębie Kościoła by wzywano do rozwiązania Kurii Rzymskiej i przekazania ordynariuszom pełni władzy w podejmowaniu decyzji dotyczących ich diecezji. Ważniejsze decyzje dotyczące wielu diecezji oraz całego Kościoła podejmowane byłyby przez międzynarodowy synod biskupów, któremu przewodniczyć mógłby papież. Przeprowadzona zostałaby całkowita restrukturyzacja papiestwa, począwszy od zmiany sposobu wyboru papieża, kończąc zaś na zanegowaniu jego wyjątkowego statusu jako Wikariusza Chrystusa i biskupa Rzymu, w wyniku czego stałby się on kimś na wzór prezesa rady nadzorczej, nie posiadając już jednak bezpośredniej władzy ani charyzmatu nieomylności.

Yiu kończy swe sprawozdanie wyliczając kolejne etapy planu, którego realizacja doprowadzić ma ostatecznie do całkowitego przeobrażenia Kościoła:

Stopniowe przejmowanie kontroli nad kolejnymi parafiami i diecezjami, tak aby ostatecznie większość księży i biskupów zgadzała się z celami programu.

Pozyskanie możliwie jak największej liczby zwolenników wśród wykładowców seminaryjnych i uniwersyteckich, wydawców, dziennikarzy i publicystów piszących w magazynach parafialnych.

Szczególną uwagę zamierzano poświęcić konferencjom biskupów, tak krajowym, międzynarodowym jak i regionalnym. Im więcej z ich uczestników ze wszystkich krajów świata udałoby się pozyskać, tym skuteczniej i szybciej mogliby oni szerzyć swe poglądy.

Organizowanie spotkań – najpierw na poziomie krajowym, następnie zaś międzynarodowym i regionalnym – z jak najliczniejszym udziałem księży, biskupów oraz świeckich. Podczas spotkań tych przedstawiane winny być i dyskutowane zagadnienia dotyczące nowej postaci Kościoła.

W zgromadzeniach charyzmatyków, tak katolickich jak i z innych wspólnot chrześcijańskich, a także w kapitułach generalnych zgromadzeń zakonnych, uczestniczyć winni „obserwatorzy” których celem byłoby popularyzowanie wspomnianego programu.

W niektórych spotkaniach na poziomie krajowym i międzynarodowym mogliby uczestniczyć jedynie księża oraz biskupi. W tym przypadku strategia polegać miała na stopniowym zwiększaniu skali tych wydarzeń aż do dnia, w którym możliwe stałoby się zorganizowanie międzynarodowego zgromadzenia z udziałem biskupów i niektórych przynajmniej kardynałów, na skalę porównywalną do soboru powszechnego Kościoła.

W tym przypadku jednak sobór taki nie byłby zwoływany przez papieża oraz Kurię Rzymską. Był to najbardziej śmiały i dalekosiężny wariant taktyki opartej na faktach dokonanych.

Co bowiem mógłby uczynić Rzym w obliczu tak powszechnego buntu? Ekskomunikować wszystkich uczestników? To nie do pomyślenia!

Tekst  wzięty  z  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21775&Itemid=46