[ W sprawie naprawdę ważnej, a nawet niebezpiecznej.      J,B,]Marian Miszalski

  Marian Miszalski

http://marianmiszalski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=570&Itemid=1

W związku z opisanym szczegółowo w ostatnim numerze „NC”  olbrzymim niebezpieczeństwem, jakie niesie dla Polski ustawa zwana  Act S.447 (JUSTICE) złożona w Kongresie amerykańskim 12 grudnia ub.roku z inicjatywy lobby żydowskiego, i wobec  niewykluczonego,  bardzo prawdopodobnego  podpisania jej  przez prezydenta Trumpa – rodzi się kilka pilnych pytań.

Po pierwsze właśnie:  jakie jest prawdopodobieństwo, że prezydent Trump tę ustawę podpisze?

Zarówno uznanie przez Trumpa całej Jerozolimy za stolicę Izraela, jak niedawne podpisanie tajnego traktatu amerykańsko-izraelskiego skierowanego przeciw Iranowi świadczy, że Trump zabiega o poparcie żydowskiego lobby w Ameryce, z którego większością poróżniła go kampania wyborcza i same wybory (lobby to w swej większości poparło Clintonową),  i która to większość atakuje go do dzisiaj. Wprawdzie Trump w swej kampanii wyborczej od razu zapowiedział, że stosunki z Izraelem są dla niego bardzo ważne ze względu na rolę, jaka Izrael odgrywa dla polityki amerykańskiej na Bliskim Wschodzie – ale przecież nie powstrzymało to większości lobby żydowskiego w Ameryce od  atakowania go zarówno podczas kampanii wyborczej, jak i obecnie. Oznacza to, że Trumpowi nadal zależy na „ugłaskaniu” tego lobby i pozyskaniu jeśli nie przychylności, to przynajmniej jego  neutralności.

W polityce jak to w polityce – może ją sobie tylko kupić.  Uznanie całej Jerozolimy za stolicę Izraela jest z pewnością takim zachęcającym do zgody gestem, ale o stosunkowo małej, bo głównie symbolicznej wartości.  Natomiast nie znamy treści tajnego traktatu USA-Izrael, nie możemy zatem oceniać, w jakiej mierze jego postanowienia wyrażają  amerykańską rację stanu, a w jakiej  mierze są tylko polityczną  łapówką Trumpa dla pozyskania przychylności żydowskiego lobby w Ameryce.

Jest zresztą oczywiste, że strona żydowska będzie w tej grze z Trumpem  podbijać swoją cenę… Dlatego sadzę, że prawdopodobieństwo podpisania przez Trumpa tej ustawy jest bardzo duże. Jego prezydentura jest dla niego ważniejsza, niż 65 miliardów dolarów do zapłacenia przez Polskę… – czemu nie miałby tak właśnie  kalkulować?…

Po wtóre: dlaczego polski rząd wymownie milczy w tej sprawie, nawet mimo interpelacji złożonej przez posła Roberta Winnickiego i powszechnej już znajomości tego faktu przez polską opinię publiczną? Dodajmy, że Robert Winnicki w swej interpelacji zadał szersze pytanie: czy po 1989 roku jakiś rząd polski poczynił stronie żydowskiej jakieś zobowiązania dotyczące żądań przedsiębiorstwa holocaust? Wolno rozumować  następująco: gdyby żaden rząd polski żadnych takich zobowiązań nie poczynił – odpowiedź na interpelację posła Winnickiego nie powinna nastręczać  żadnych kłopotów; jeśli jednak takie tajne, zatajane przed polską opinią publiczną zobowiązania padły – rząd miałby poważne kłopoty z wytłumaczeniem tego zatajenia…

Czy właśnie dlatego – uporczywie milczy?…Czy dlatego, że rząd milczy – milczą i „niezależni” dziennikarze i komentatorzy z publicznej TV, z „Saloniku politycznego” i innych tego rodzaju „oaz” wolnego niby słowa?... Czy aby nie kompromitują w ten sposób swej dziennikarskiej „niezależności”?… Czyżby dotykali  granicy swej „niezależności”,  której przekroczyć nie  mają już odwagi?.. Skąd ta wewnętrzna cenzura akurat w tej sprawie?…

Po trzecie: wspomniana ustawa, nawet jeśli Trump jej nie podpisze, leżeć będzie w Kongresie i w Białym Domu oczekując stosowniejszej okazji… Innej prezydentury?… – podobnie jak  dość długo „ugorowała” decyzja o uznaniu całej Jerozolimy za stolicę Izraela, zanim akurat Trump ją podpisał.

Nie jest to zatem dla Polski sprawa dobrych relacji akurat  z tym  amerykańskim prezydentem, bo  po uchwaleniu tej ustawy przez Kongres staje się już ona  czymś na kształt topora powisającego nad głową skazańca. Tym pilniejszą kwestią staje się wypracowanie trwałego, jasnego i zdecydowanego stanowiska przez polski rząd (bez względu na polityczne zaplecze) i polską politykę zagraniczną w tej niebywale doniosłej kwestii. Czy rząd premiera Morawieckiego wypracował już jakieś stanowisko? Czy Jarosław Kaczyński ma w tej kwestii jakieś przemyślenia i perspektywę, z którymi chciałby podzielić się z opinią publiczną?

I to nie jest bez znaczenia, że przecież sam prezydent Trump (jest on przecież prezydentem amerykańskim, a nie polskim) może używać straszaka w postaci podpisu pod tą ustawa jako  formy nacisku na polskie władze, by  – niekoniecznie zgodnie z polską racją stanu – spełniała żądania strony amerykańskiej.

Wymowne milczenie, jakie zapadło w tej sprawie zarówno w MSZ, jak w „niezależnej” TVP skłania do przypuszczenia, że rząd – który odbył przecież sesję wyjazdowa w Izraelu – został całkowicie zaskoczony tą inicjatywą ustawodawczą w amerykańskim Kongresie i zwyczajnie nie wie, jak zareagować! Więc nie reaguje wcale…

Rodzi się zatem kolejne  pytanie: jak polski rząd  mógłby i powinien – przynajmniej – zareagować  na obecnym etapie sprawy?

Wydaje się, że kluczową kwestią jest podniesienie i  upublicznienie przez polski rząd, dyplomację i media  argumentu, że wspomniany Act S.447 przyjmuje milcząco  r a s i s t o w s k ą  z a s ad ę dziedziczenia bezspadkowego, pozaustawowego i pozatestamentowego. Zasadę taka wyklucza zarówno ustawodawstwo amerykańskie, jak europejskie – w tym polskie.

Gdyby zatem jakikolwiek prezydent Ameryki podpisał tę ustawę i w oparciu o nią wywierał naciski na Polskę – stawałby na pozycjach rasistowskich, absolutnie nie do przyjęcia w Polsce; nie tylko jako w kraju szczególnie doświadczonym rasistowskim ludobójstwem niemieckim i klasowym ludobójstwem sowieckim, ale w kraju, który żadnych przesłanek rasowych w swym prawie nie dopuszcza. Należałoby zatem głośno, bardzo głośno, postawić w międzynarodowej przestrzeni publicznej i dyplomatycznej pytanie: dlaczego prezydent Stanów Zjednoczonych chce opierać  swą politykę wobec Polski na rasistowskiej ustawie 447, przedkładanej mu do podpisu przez żydowskie lobby polityczne?

Czy – wbrew swym deklaracjom i komplementom wygłaszanym podczas wizyty w Warszawie – uważa naród polski za mniej wartościowy od narodu żydowskiego, a Polskę za kraj,  który  administracji amerykańskiej wolno traktować na zasadzie rasistowskiej? Rząd polski powinien na forum międzynarodowym podnieść też  kwestię terminu „mienie pożydowskie”, który nie ma żadnego odpowiednika w polskim, europejskim i amerykańskim prawie cywilnym. Własność po zmarłych, którzy nie mają spadkobierców ustawowych ani testamentowych przechodzi  na skarb państwa: tak w Polsce, jak w Europie i w Ameryce. Czy nie pora więc głośno, z międzynarodowym echem i jak najszerszym pogłosem zapytać  Biały Dom dlaczego tę powszechna zasadę prawa, obowiązująca w całej cywilizacji łacińskiej – uchylić chce w odniesieniu do Polski i zastąpić trybalną i rasistowska zasadą: po zmarłych Żydach (bez ustawowych spadkobierców lub bez testamentu) dziedziczą… jacykolwiek inni Żydzi albo nawet „organizacje żydowskie”?!…

…Być może – w co jednak wątpię…-  nasza dyplomacja podjęła już jakieś kontr-kroki w Waszyngtonie, w Białym Domu. Ale nawet gdyby tak było, i nawet uzyskała już od prezydenta Trumpa jakieś zapewnienia lub gwarancje – problem nie zniknie wraz z tymi zapewnieniami czy gwarancjami, nawet, gdyby prezydent Trump z nich się wywiązał. Problem przeniesie się na kolejną prezydenturę.

Stawka w tej grze jest o wiele większa i bardziej brzemienna w możliwe  konsekwencje (nie do odwrócenia), niż sankcje, którymi postrasza Warszawę Bruksela.

Czy zatem rząd przemówi – czy będzie udawać: Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało?…

 

Tekst  wzięty  z  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21885&Itemid=100


Zobacz też:


Prawicowi” dziennikarze kpią z alarmu wobec żydowskich roszczeń JUST

[a RZĄD ???? md]

http://www.fronda.pl/a/prawicowi-dziennikarze-kpia-z-zydowskich-roszczen,105072.html

 

Do kuriozalnej sytuacji [raczej : tragicznej, bo “dziwnego ” w tym nic niestety nie ma.. M. Dakowski] doszło podczas programu „W tyle wizji”, emitowanego w publicznej TVP Info 5 stycznia.

Podczas emisji odcinka, do programu dodzwonił się zaniepokojony widz z Kanady, który szanownym gospodarzom, redaktorom prawicowego portalu wPolityce.pl oraz widzom, opowiedział o procedowanej właśnie w amerykańskiej Izbie Reprezentantów ustawie s.447, zwanej też JUST Akt.
W przypadku jej uchwalenia i podpisania przez prezydenta Trumpa, Polsce mogą grodzić roszczenia amerykańskich organizacji żydowskich na kwotę sięgającą 65 miliardów dolarów, czyli mniej więcej tyle ile wynosi roczny budżet naszego kraju. Pan Leszek sygnalizował przy tym, że niemal nikt, poza red. Rachoniem, w publicznych mediach o tej sprawie nie informuje.

       Jednak 65 miliardów dolarów dla redaktora Krzysztofa Feusette’a i redaktor Doroty Łosiewicz wydały się być nic nie znaczącą drobnostką. Wyglądający na poirytowanych dziennikarze, nie tylko nie zainteresowali się aktem prawnym, mogącym mieć dla Polski skutki katastrofalne, ale skwitowali wypowiedź polonusa ironią i drwiną. Przedstawiona przez słuchacza sugestia o braku jakichkolwiek, poza drobnymi wyjątkami, informacji w polskich mediach o grożących Polsce miliardowymi odszkodowaniami procedurach, została skwitowana przez pana redaktora następującym pytaniem: „proszę powiedzieć, czego pan od nas oczekuje w tej sprawie?”

Czego zatem może oczekiwać zatroskany widz od inteligentnych dziennikarzy, siedzących akurat w studiu telewizji publicznej, na wizji?

Mamy zagadkę.

Tu nie ma mowy o pomyłce. To nie był ani TVN ani Polsat. Tak wyglądała poziom dyskusji w publicznej telewizji o potencjalnie śmiertelnych zagrożeniach dla państwa polskiego, prowadzonej przez dwójkę niepokornych, prawicowych publicystów z patriotycznego portalu wPolityce.pl. Co prawda rzecz miała miejsce w programie satyrycznym, jednak oglądanym przez kilkaset tysięcy widzów. Skwitowanie takiej informacji kpiną i drwiną może wywoływać w widzach wrażenie, że mamy do czynienia ze sprawą niepoważną, mało istotną, czy wręcz nierealną.
Należy postawić pytanie: kto w takim razie ma informować obywateli naszego kraju o tym, co tak naprawdę dzieje się w sprawach dla Polski ważnych? Czy tak ma wyglądać „pilnowanie Polski”, deklarowane przy każdej możliwej okazji przez prawicowych dziennikarzy?
Redaktor Łosiewicz raczyła przy tym dodać, że „my trochę bardziej żyjemy naszymi problemami”. To znaczy jakimi? Jakimi problemami żyje kwiat prawicowego dziennikarstwa, jeśli nie działaniami legislacyjnymi, mogącymi doprowadzić Polskę do ruiny?

To trzeba zobaczyć. Koniecznie.
DAS

Szczepan Adam Cȯż można wymagać od ludzi nie znających realiȯw świata polityki, nie mających obycia w świecie, znajomości językȯw obcych. Nastawionych tylko na konsumowanie tego co wypracują tzw. ‘’doły’’. Sami nic nie potrafiący wypracować. Stan polskiej publicystyki bazuje głȯwnie na plotkach i wywoływaniu kłȯtni . Jest to w głȯwnej mierze efect polskiej edukacji, ktȯra jest dalej nastawiona na wychowaniu i promowaniu ludzi uległych. Ambicji wystarcza tylko by osiągnąć stołek. Czy trzeba daleko szukać? Ponad dwa lata minęły i Min. Nauki i SW nie potrafi wprowadzić zmian w istniejącym tragicznym stanie polskiej nauki. Rezultaty są jak widać – lekceważymy nawet tematy od których zależy nasza egzystencja i postrzeganie nas na arenie światowej.

 

Abdullah Miśkiewicz Mam nadzieję, że ludzi się zaintersują ustawą JUST Akt.
Jest ona sprzeczna z podstawą prawa cywilnego obowiązującym w całym cywilizowanym świecie i skandalem dyplomatycznym na linii Waszyngton-Warszawa.
Żydzi bezprawnie próbują przejąć mienie bezspadkowe, które im się absolutnie nie należy.

Film z całej sytuacji można zobaczyć:
https://www.wykop.pl/…/dlaczego-ustawa-447-senatu-usa…/  macendrju 10 godz. temu No i dlaczego szanowne Mirki nie robicie furory z tym arcy poważnym tematem a z Willą Karpata się udało? Tam pod koniec w komentarzach z fb wypowiada sie koles mówiac ze ta ustawa nie dotyczy Polski bo Polska jest Państem suwerennnym. Nie bierze (pewnie z ignorancji) faktu,

a) Deklaracji Teresińskiej z 2009 roku w której Polska (ustami Bartoszewskiego) opowiedziała się “za”
b) bezposrednio nie dotyczy, ale posrednio jako wujek sojusznik ze swoim parasolem ochronnym już bardzo
c) oprocz tego ze jestesmy zalezni od USA w kwestiach bezpieczenstwa, zaistniała juz sytuacja np Szwajcarii sprawa tzw. martwych kont w bankach. Nawet Szwajcaria pod naciskiem blokowania aktywów w USA uległa i wypłaciła pieniądze.

Zatem na bazie tych trzech podpunktów Polska jest niezwykle od tej ustawy uzalezniona. A obecność Danielsa w Polsce jest niezwykle złym tego świadectwemZmieniony ( 11.01.2018. )

 Tekst  wzięty  z  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21875&Itemid=100

267 total views, 0 views today

(Visited 1 times, 2 visits today)