Publikujemy pełny tekst przemówienia Kai Godek, pełnomocnika obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj Aborcję”, wygłoszonego podczas pierwszego czytania projektu w Sejmie.


Panie Marszałku, Wysoka Izbo!

Przychodzimy do Sejmu z największą w historii Polski inicjatywą ustawodawczą w obronie dzieci nienarodzonych. Ponad 830 tysięcy podpisów zebranych pod projektem Zatrzymaj Aborcję w całej Polsce i wśród Polonii za zagranicą nie może kłamać! Świadomi obywatele chcą tu i teraz zakazu zabijania chorych i podejrzewanych o chorobę dzieci. W tym samym czasie zwolennicy aborcji na życzenie, nieustannie promowani w mediach zdołali zebrać pięć razy mniej podpisów.

Pewni swojej przewagi, chcieli przeszkodzić w uchwaleniu zakazu zabijania dzieci, wyszli zapytać Polaków, czy poprą mordowanie nienarodzonych i ponieśli sromotną porażkę. Próbowali się ratować zmyślając wynik, w mediach mówili o pół miliona, dokumenty sejmowe pokazały prawdę – zebrali najwyżej 200 tysięcy podpisów – mniej niż w ubiegłym roku. Trzy duże lewicowe partie z ogromnym zapleczem, rozbudowanymi strukturami terenowymi i wielkimi pieniędzmi przyniosły do Sejmu tak marny wynik. Ludzie nie chcieli podpisywać feministycznej ustawy! Ich porażka w połączeniu z największym w historii sukcesem prolajferów pokazuje, że w naszym kraju dyskusja na temat aborcji się skończyła. Polacy stoją twardo po stronie niewinnych nienarodzonych dzieci.

Obywatele przynoszą swój projekt do Sejmu, którego większość deklaruje przywiązanie do wartości obrony życia. Do Sejmu, który obiecał, że będzie słuchał ich głosu. Przychodzą znowu po latach odrzucania ich apeli przez polityków jawnie popierających zabijanie dzieci, polityków, którym nie zależało na dobru Polski i Polaków. Ci obywatele domagają się, żeby barbarzyństwo eugenicznych praktyk ostatecznie wyeliminować z polskiego prawa. Rekordowy wynik tegorocznej zbiorki jest tego najlepszym dowodem. Dziesiątki tysięcy Polaków, zorganizowanych i zmotywowanych, wyszło na ulice, do swoich rodzin i znajomych, żeby ostatecznie zebrać 830 tysięcy podpisów. Panie i Panowie Posłowie, nie pozwólcie, żeby ich poświęcenie i mobilizacja poszła na marne. Posłuchajcie głosu obywateli i zróbcie to, co należało zrobić już wiele lat temu.

Nie trzeba już nikomu tłumaczyć jakim barbarzyństwem jest aborcja eugeniczna. Polska służba zdrowia zajmująca się kobietą w ciąży i jej dzieckiem jest obecnie zmuszana do polowania na chore dzieci. Idea badań prenatalnych przez sposób ich wykorzystania została całkowicie wypaczona. Zamiast służyć leczeniu i przygotowaniu rodziców i lekarzy na przyjęcie dziecka i udzielenie mu pomocy, ułatwia selekcjonowanie do eksterminacji. Liczba aborcji eugenicznych z roku na rok rośnie. Doszliśmy już do ponad tysiąca. Rozwój diagnostyki prenatalnej zamiast poprawiać opiekę nad poczętymi dziećmi i ich matkami przyczynia się głównie do większej skuteczności aborcyjnych selekcjonerów. Panie i Panowie Posłowie, przyjmując projekt Zatrzymaj Aborcję przywrócicie badaniom prenatalnym ich właściwy diagnostyczno-terapeutyczny charakter. Sprawicie, że postęp medyczny zamiast służyć zabijaniu – będzie znów służył ratowaniu ludzi.

Aborcje eugeniczne wykonuje się, kiedy dzieci zdolne są już do odczuwania bólu, ponieważ badania prenatalne odbywają się w drugim trymestrze ciąży. W Polsce późne aborcje przeprowadza się najczęściej poprzez sztuczne wywołanie porodu. Te maleństwa, które taki przedwczesny poród przeżyją, są pozostawiane bez opieki. Umierają z wyziębienia, głodu i pragnienia. Duszą się godzinami z powodu niewykształcenia płuc. Niektóre z nich mają jeszcze resztki sił, żeby kwilić. Inne umierają w męczarniach w milczeniu. W 2014 roku media informowały o dwóch takich przypadkach. Dziewczynka z Wrocławia umierała po nieudanej aborcji miesiąc, w Opolu żywo urodzone z aborcji dziecko krzyczało głośno wiezione z sali operacyjnej na oddział noworodkowy. Tam samotne i opuszczone po 4 godzinach zmarło. W roku 2016 podobny los spotkał chłopca w jednym z warszawskich szpitali. Statystyki z innych państw wskazują, że dzieje się tak z co szóstą ofiarą aborcji. Nie ma w tym nic dziwnego – niepełnosprawne dzieci zabija się nawet w 24 tygodniu ciąży. Dzieci te objęte odpowiednią opieką miałyby duże szanse na przeżycie. Dziś przychodzimy do Sejmu, bo nie chcemy szpitali zmieniających się w rzeźnie. Nie chcemy, aby w jednym inkubatorze ratowany był wcześniak, a w drugim umierał noworodek, który przeżył aborcję. Nie chcemy, aby polscy położnicy zamiast uczyć się ratować życie swoich małych pacjentów i ich matek, doskonalili się w technikach zabijania przez częściowe urodzenie, przez rozczłonkowanie ciała dziecka czy w technice aborcji przy użyciu próżniowych odsysaczek.

Obecna ustawa jest źródłem cierpienia nie tylko dzieci, ale i matek. To one zderzone z niepomyślną diagnozą zaczynają dźwigać ciężar nie tylko radzenia sobie z nową zaskakującą sytuacją, ale i ciężar dehumanizowania ich dzieci przez personel medyczny, ciężar namawiania do zabicia najbliższej im osoby. W tej sytuacji łatwo stracić rozsądek, a potem tragedia aborcji staje się ich udziałem. Zostają z nią same do końca życia. Niewielu jest w stanie zrozumieć, jak bardzo cierpią. Organizacje feministyczne z satysfakcją odnotowują, że mamy w Polsce 4 do 6 mln kobiet po aborcji. Na ich cierpienie feministki pozostają głuche, a nawet wołają: mordujmy jeszcze więcej dzieci! Co roku setki Polek zamiast doświadczać w szpitalach troski i wrażliwości, słyszą, że ich dzieci są bezwartościowe i zasługują na śmierć. Ze stygmatyzacją spotykają się także ciężarne, które ze względu na wiek albo historię medyczną znajdują się w tzw. grupie ryzyka.

 

Wysoki Sejmie!

830 tysięcy obywateli apeluje do polityków: zakończcie to barbarzyństwo! W Waszych rękach spoczywa los dzieci podejrzewanych o chorobę lub niepełnosprawność. Uchwalając projekt #ZatrzymajAborcję skierujecie medycynę na właściwe tory, tak żeby znów lekarze i pielęgniarki zajmowali się ratowaniem, a nie odbieraniem życia.

Często słyszymy, że Rzeczpospolita Polska nadal w wielu aspektach tkwi w PRLu – od nazw ulic po instytucje prawne. Dekomunizacja instytucji i nazw ulic, jakkolwiek słuszna, to za mało. Czas najwyższy znieść najgorszy relikt komunizmu jakim jest okrutne prawo przyzwalające na uśmiercanie niewinnych. W 1993 roku wykonano w tej sprawie pierwszy krok. Zniesiono nieograniczone prawo do zabijania dzieci i ograniczono możliwość przerwania ciąży do trzech powszechnie znanych przypadków. Postkomuniści po dojściu do władzy ponownie pozwolili na zabijanie małych Polaków. Wśród wielu zmian z ’96 r. znalazło się i poszerzenie przesłanki eugenicznej. Koalicja SLD-UP wprowadziła do niej możliwość dokonania aborcji ze względu na podejrzenie u dziecka nieodwracalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pozbawianie prawa do życia człowieka śmiertelnie chorego zakrawa na absurd! Obecna ustawa w obowiązującej wersji z 1996 roku stanowi przyczynek do legalizacji w Polsce eutanazji. Skoro można zabić śmiertelnie chory płód, dlaczego nie zrobić tego samego ze śmiertelnie chorym noworodkiem albo osobą starszą? Tego typu rozwiązania prawne funkcjonują już przecież w Belgii, Holandii czy Kanadzie. Jeżeli nie chcemy, żeby legalna aborcja zamieniła się za parę lat w legalną eutanazję, musimy działać na rzecz obrony wszystkich chorych ludzi, nie tylko tych narodzonych. Dzisiaj obywatele przynoszą do Sejmu projekt ustawy, która zakłada dalszą dekomunizację prawa aborcyjnego. Po blisko ćwierć wieku obowiązywania obecnych przepisów nadszedł czas, żeby zrobić kolejny krok w stronę ochrony życia.

 

Panie i Panowie Posłowie!

Przyjmując projekt Zatrzymaj Aborcję dokonacie w naszej Ojczyźnie naprawdę dobrej zmiany. To wielki krok w stronę moralnej naprawy polskiego społeczeństwa. Właśnie dlatego zostanie zaatakowany przez skrajną lewicę i liberałów, którzy chcą odbierać niewinnym prawo do życia i niszczyć Polskę. Na pewno protestować będą również ich sponsorzy z zagranicy, którzy chętnie wprowadziliby u nas prawo aborcyjne w zachodnim stylu. Chętnie zamknęliby usta obrońcom życia. Robią to dziś choćby w Kanadzie. Tam w imię tzw. praw kobiet dwie kobiety – Mary Wagner i Linda Gibbons, spędziły w więzieniach łącznie prawie 18 lat. Ich jedyną zbrodnią było zachęcanie matek w klinikach aborcyjnych do zrezygnowania z zabicia swojego dziecka. We Francji można trafić na dwa lata do więzienia za prowadzenie strony internetowej pokazującej prawdę o aborcji. W 2014 roku 85-letni pediatra został skazany na grzywnę w wysokości 5 tysięcy euro za rozdawanie dziecięcych bucików kobietom wchodzącym do kliniki aborcyjnej. To nie są odosobnione przypadki. Legalizacja aborcji to zawsze pierwszy krok do zamykania ust ludziom, którzy myślą inaczej. Nie trzeba zresztą daleko szukać – już teraz w Polsce skrajna lewica przyniosła do Sejmu ustawę, która wprost penalizuje antyaborcyjne protesty pod placówkami służby zdrowia. Cel aborcjonistów jest zawsze ten sam: całkowita dominacja w przestrzeni publicznej, manipulacja i cenzura myśli.

Choć to przerażające w Polsce czyni się wysiłki, aby wprowadzić lewicowy totalitaryzm. Gdy przed kilkoma dniami daliśmy głos w debacie o aborcji niepełnosprawnym dzieciom, a więc osobom, które ten problem najbardziej dotyka, proaborcyjne media zaatakowały dzieci za narysowanie laurek dla polityków! Strategia aborcjonistów jest jasna: niepełnosprawnych zabić, a jeśli zabić się nie uda, to przynajmniej skutecznie uciszyć.

Panie i Panowie Posłowie, nie łudźcie się, że można zachować jakikolwiek status quo w sprawie aborcji. Lewica już w 1996 roku pokazała, że żadnych kompromisów nie uznaje i nie boi się żadnego mitycznego wahadła. Gdy tylko doszła do władzy skorzystała z okazji i zmieniła ustawę na swoja modłę. Ludzie, którym zależy na życiu dzieci muszą działać dokładnie tak samo, konsekwentnie dążąc do zmiany prawa – ale na lepsze. Przykład Hiszpanii, gdzie po bezczynności rządu konserwatystów przyszedł rząd Zapatero ze swoją rewolucją w prawodawstwie, pokazuje, jak przebiega wojna cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. To nie działania na rzecz obrony życia powodują aktywność lewicy, ale wręcz przeciwnie: bierność polityków, stwarza warunki do przyszłego sukcesu zbrodniczych ideologii. Pomyślcie dziś o przyszłości i w imię lepszej przyszłości – nie bądźcie bierni!

 

Wysoki Sejmie!

Stoi dziś w tym miejscu 830 tysięcy Polek i Polaków. Przed dwoma laty daliśmy Wam władzę, żebyście uczynili naszą wspólną Ojczyznę krajem lepszym i bardziej przyjaznym każdemu Polakowi. Nie bójcie się hałaśliwej lewicowej mniejszości ani ponadnarodowych instytucji pełnych lobbystów na pensjach koncernów aborcyjnych. Stańcie po stronie chorych dzieci, ich rodzin i przyjaciół, stańcie po stronie obywateli! Ratujcie nas przed ludźmi, którzy w sposób nieuprawniony podają się za naszych obrońców, a w rzeczywistości są naszymi wrogami. Ratujcie kobiety przed aborcją – córki przed śmiercią, a matki przed zostaniem morderczyniami.

Ratujcie nas!

Dziękuję za uwagę.

Tekst  wzięty  z  http://zycierodzina.pl/2018/01/10/ratujcie-nas-pelny-tekst-wystapienia-sejmowego-kai-godek/


Zobacz też:


Zatrzymaj Aborcję” i PiS. Teraz posłowie, Trybunał czy katolicy?

„Zatrzymaj Aborcję” i PiS. Teraz posłowie, Trybunał czy katolicy?

Fot. Adam Chelstowski / FORUM

 

Stało się to, co dla wyborców PiS w dniu wyborów było oczywiste – powołująca się na nauczanie Kościoła partia odrzuca barbarzyński projekt lewaków pragnących mordowania dzieci nienarodzonych, a przyjmuje projekt popierany przez Kościół instytucjonalny i rzesze Polaków. Ale w rzeczywistości nic tu oczywiste nie jest.

 Po pierwsze, oczywiste nie jest, że niemal sześćdziesięciu posłów PiS znów „uświęciło” demokrację i podniosło rękę aby nadal procedować projekt lewicy, zakładający umożliwienie mordowania dzieci wedle widzimisię ich matek. Czy obietnica, że jakiekolwiek projekty, jeśli tylko są „obywatelskie” (a więc cieszą się poparciem 100 tysięcy uprawnionych) będą procedowane w Sejmie, jest z katolickiego punktu widzenia moralnie dobra? Oczywiście, że nie! A czy jest logiczna z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego? Powtórzę nasze pytanie sprzed roku: czy zgodnie z tą logiką, należałoby poprzeć w pierwszym czytaniu na przykład obywatelski projekt zakazujący publicznego kultu Lecha Kaczyńskiego? Albo o natychmiastowym przyłączeniu Polski do Niemiec? Czy takie projekty, gdyby uzyskały poparcie stu tysięcy obywateli Sejm zdominowany przez PiS także by poparł? Czy Jarosław Kaczyński podniósłby rękę za zajęciem Rzeczypospolitej przez Putina, tłumacząc, że to wyłącznie niezobowiązujące pierwsze czytanie? Cóż, osobiście podniósł rękę za tym, by dalej procedowano projekt zakładający mordowanie nienarodzonych.

O odrzuceniu inicjatywy lewaków zdecydowali więc posłowie PSL (prawie wszyscy) i Kukiza (połowa). Gdyby nie oni, głosami „prawicy”, projekt przeszedłby do kolejnych prac w Sejmie! A jest to dzieło skrajnych antyklerykałów pracujących w służbie antychrześcijańskiej rewolucji, wulgarnych nieuków niewiedzących, kiedy zaczyna się ludzkie życie, i – jak pokazała sejmowa debata – zwykłych barbarzyńców, dla których wycięcie drzewa jest zbrodnią, a zabicie dziecka zwykłym medycznym zabiegiem!

To nie koniec spraw nieoczywistych. Oto bowiem PiS zachował się dziś dokładnie tak samo jak przed ponad rokiem, gdy głosowano projekt przygotowany przez Instytut Ordo Iuris. Partia rządząca wówczas również pospiesznie pogoniła feministki, a dała nadzieję ludziom przyzwoitym, pragnącym ukrócenia haniebnego procederu ludobójstwa. Jak to się jednak skończyło – wszyscy pamiętamy. PiS przestraszył się grupki czarownic z czarnych protestów (panie te same się określały tym trafnym mianem) i znalazł pretekst by w atmosferze puczu odrzucić projekt prawa ratującego życie.

 

Jak będzie tym razem?                                                                                                    

To oczywiście pokaże czas, pewni możemy być dziś jedynie tego, że aborcja wciąż jest dla polityków PiS (a także dla mediów wspierających tę partię) tematem wielce kłopotliwym. Świadczy o tym długie zwlekanie z podaniem terminu procedowania projektu „Zatrzymaj Aborcję”, a w końcu wpisanie go do porządku obrad na zaledwie… 48 godzin przed debatą. Zostało to w dodatku zaplanowane w dniach w których tematem numer jeden pisowscy decydenci uczynili rekonstrukcję rządu, co skutecznie uniemożliwiło np. zorganizowanie nowych czarcich protestów (dzięki Bogu!), ale też chociażby większych akcji obrońców życia. Widać więc wyraźnie, że PiS nie życzył sobie, by sprawa aborcji stała się w mediach tematem numer jeden. Co więcej – media przyjazne rządzącym, tematem tym w ogóle się w tych dniach nie zajęły. W dniu głosowania ważniejsze, prócz rekonstrukcji, okazały się chociażby kara dla TVN, kolejna rewelacja smoleńska czy wywiad Donalda Tuska. Ale czy od dnia gdy w „Wiadomościach” nie zająknięto się nawet o złożeniu w Sejmie ponad ośmiuset tysięcy podpisów pod projektem zakazującym aborcji, może to kogokolwiek dziwić?

Strategię zamilczania tematu, ale dalszego procedowania antyaborcyjnych przepisów, można by (nie mając doświadczenia sprzed kilkunastu miesięcy) uznać nawet za przejaw politycznego sprytu Jarosława Kaczyńskiego. Ale już milczenie „prawicowych” mediów na ten temat może być odczytane jedynie na dwa sposoby: albo mają one sprawę ochrony nienarodzonych w poważaniu, albo… nie wiedzą co pisać, bo w PiS nie zapadły jeszcze na ten temat żadne decyzje!

Jak to? – zapyta oburzony sympatyk rządzących. Przecież projekt przeszedł! Owszem, może i przeszedł, ale nikt w PiS (zapewne poza prezesem) nie wie, co z tym projektem stanie się dalej. Posłowie PiS, podkreślający dziś, że zagłosują w zgodzie z własnym sumieniem, kiedyś już potrafili najpierw poprzeć podobny projekt w zgodzie ze swoim sumieniem, a dwa tygodnie później zachować się wręcz odwrotnie, zgodnie z sumieniem (i interesem politycznym) Jarosława Kaczyńskiego.

Wątpliwości co do szczerości intencji PiS nasilają się, jeśli przypomnimy sobie, że posłowie tej partii kilka miesięcy temu – doskonale wiedząc, że zbierane są podpisy pod projektem „Zatrzymaj Aborcję” – uznali, iż sprawę powinien załatwić Trybunał Konstytucyjny. Wiele wskazuje więc na to, że plan jest następujący: przyjąć teraz projekt radykalnie ograniczający aborcję do dalszych prac w komisji, a w międzyczasie uruchomić odpowiednie procedury w Trybunale. To sprawi, że posłowie PiS będą mogli „umyć ręce” powołując się na postępowanie sędziów TK. Nie powinno się zmienić ustawy, gdy bada ją Trybunał! – usłyszymy zapewne. A ile może to trwać? A choćby i do końca kadencji, kto Trybunałowi zabroni przyglądać się sprawie „bardzo dokładnie”?

Tropów wskazujących na takie rozwiązanie jest oczywiście więcej, nie chodzi o samą tylko zbieżność w czasie zebrania rekordowej liczby podpisów i złożenia wniosku do Trybunału. Wszak ewidentnie bojący się powtórki czarnych protestów PiS odrzucił nie tylko projekt Ordo Iuris, ale także Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, która słynnego przepisu o „karaniu kobiet” już nie proponowała. Widać więc wyraźnie, że rządzący obawiają się wziąć na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności w tej sprawie – tym bardziej teraz, gdy premierem został zdeklarowany zwolennik krwawego „kompromisu aborcyjnego”, zastępując na tym stanowisku osobiście przeciwną temu kompromisowi, choć nieugięcie wierną woli prezesa, Beatę Szydło. Wszak „nowe otwarcie” rządu PiS, bez Macierewicza czy Szyszki, ma być bardziej europejskie, bardziej technokratyczne – czy więc do tego planu pasuje zakaz aborcji, który przez posłuszne cywilizacji śmierci „ulicę i zagranicę”, odebrany zostałby zapewne jako skandal i powód do uruchomienia jakiś kolejnych paragrafów zmierzających do ukarania Polski?

Wspominając jednak o wyrzuconych z rządu, nie sposób raz jeszcze nie przypomnieć, że kojarzona ze środowiskami katolickimi (jak choćby Radio Maryja) grupa polityków, została w ostatnich tygodniach w PiS zmarginalizowana. Funkcje stracili Beata Szydło, Antoni Macierewicz czy Jan Szyszko, co spowodowało wyraźną frustrację części wyborców PiS. Z politologicznego punktu widzenia, Jarosław Kaczyński powinien więc unikać teraz kursu kolizyjnego ze swoimi wyborcami. A znaczna ich liczba popiera projekt “Zatrzymaj Aborcję”. Czyż więc katoliccy posłowie PiS nie mogliby właśnie teraz wykorzystać swojej szansy? Przecież w partii tej istnieje grupa osób zawsze głosujących przeciw aborcji, nawet wbrew woli lidera. Czy nie powinni teraz postawić sprawy na ostrzu noża, dając prezesowi wybór – albo w końcu spełnisz postulat katolików (gorąco popierany przez biskupów), albo będziesz miał kolejny konflikt w twardym elektoracie? Pytanie tylko, czy grupie tej rzeczywiście aż tak mocno zależy na ukróceniu ludobójstwa nienarodzonych, by posunąć się do stanowczego ultimatum?

Takie ultimatum, jak się wydaje, postawili tym razem PiS-owi biskupi, a za nimi wiele środowisk i mediów katolickich. Sama liczba złożonych pod projektem podpisów jest więcej niż imponująca – udało się je zebrać w zaledwie trzy miesiące dzięki jednoznacznej postawie hierarchów, oraz wzmocnionych nią katolickich publicystów. Gdy procedowano projekt autorstwa Ordo Iuris, tego zdecydowania zabrakło. A szkoda – bo oto dziś nie po raz pierwszy okazuje się, że w Polsce najbardziej aktywną i najlepiej zorganizowaną częścią „społeczeństwa obywatelskiego” są właśnie wyznawcy Chrystusa. Wielu z nich jednak nie potrafiło się zjednoczyć i jednoznacznie określić jesienią 2016 roku, przez co zbrodnicze prawo wciąż obowiązuje – a dzieci, które na jego mocy straciły życie, nikt już nie może uratować.

Teraz jednak może być inaczej – biskupi, katoliccy dziennikarze, świeccy wierni oraz katolicka część PiS (jeśli takowa rzeczywiście istnieje) powinni nieustannie naciskać na decydentów, by ustawa została przyjęta natychmiast, bez żadnych gierek z Trybunałem Konstytucyjnym. Każdego dnia giną niewinne dzieci. Czas to w końcu skończyć, przecież ta krew woła o pomstę do nieba!

Krystian Kratiuk

Więcej o sprawie: Sejmowa batalia o życie. Czego tak naprawdę chciał Jarosław Kaczyński?

Wierchuszka partii rządzącej, partii odwołującej się do katolicyzmu i chętnie biorącej na sztandary świętego Jana Pawła II, wsparła zarówno prawą inicjatywę jak i rozwiązania dopuszczające niemal nieograniczone mordowanie bezbronnych dzieci. Czego więc tak naprawdę chciał prezes Kaczyński?

 

205 total views, 0 views today

(Visited 1 times, 1 visits today)