fot: YouTube fot: YouTube

Wiceprzewodniczący Unii Europejskiej, Frans Timmermans jest typowym przykładem kariery brukselskiego biurokraty. Polityk, który w swojej rodzinnej Holandii przegrał wszystko i został wraz ze swoim politycznym ugrupowaniem wypluty przez tamtejsze społeczeństwo, dzisiaj odreagowuje swoją porażkę i kompleksy z tym związane.

20 grudnia postanowił umilić nam święta, informując o uruchomieniu art. 7 unijnego traktatu, co rozpoczyna drogę do nałożenia na Polskę sankcji, których jak wiemy nałożyć się nie da, gdyż potrzeba do tego jednomyślności wszystkich państw UE. Co by jednak nie mówić, jest to w pewnym sensie historyczny moment, gdyż Bruksela używa tej procedury po raz pierwszy. Oczywiście, wszyscy którzy zagłębili się naprawdę w zarzuty stawiane Polsce, wiedzą doskonale, że w naszych ustawach o sądownictwie nie ma dosłownie ani jednego zapisu, który nie obowiązywałby w krajach członkowskich, w tym takich jak Niemcy, Francja czy Hiszpania. Dlatego oczywistym jest, że cała ta awantura ma podłoże polityczne, a głównym powodem tego ataku na nasz kraj jest brak zgody Berlina na to, aby Polska wybiła się na podmiotowość i suwerenność.

Przysłuchiwałem się konferencji prasowej Timmermasa, na której poinformował o uruchomieniu przeciwko Polsce art. 7. Zapytany przez jednego z zagranicznych dziennikarzy, czy nie obawia się, że takie postępowanie wobec Polski rozbudzi w społeczeństwie nastroje antyunijne, ten porównał się do sędziego piłkarskiego, który widząc brutalnie faulującego zawodnika, powinien pokazać mu czerwoną kartkę nie oglądając się na to, jak zareaguje publiczność. Timmermans oczywiście rżnie głupa i sam nie wierzy w to, co mówi, bo od dawna wdział kostium jednej z drużyn i jako dwunasty zawodnik gra w jej składzie faulując niemiłosiernie. Na przedmeczowe odprawy przyjeżdżał nawet do Polski, a rozgrzewki organizowano mu w szatni trenera Michnika, który mianował go nawet „Człowiekiem Roku Gazety Wyborczej”.

Cala ta radość totalnej opozycji z czekającego Polskę wielomiesięcznego grillowania przez instytucje UE bardzo mnie bawi. Oni razem z tym całym żałosnym Timmermansem nawet nie zdają sobie sprawy, że to wszystko obróci się już wkrótce przeciwko nim, a wybory samorządowe PO, Nowoczesna i PSL przerżną z kretesem. [dropshadowbox align=”none” effect=”raised” width=”auto” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”2″ border_color=”#0a0909″ ]Otóż jednym z głównych powodów rosnących notowań PiS i spadku poparcia dla totalnej opozycji jest genetyczna niechęć, a nawet nienawiść Polaków do zdrajców, którzy donoszą do obcych na własną ojczyznę. Uruchamiając art. 7 niewydarzony intelektualnie Timmermans organizuje i funduje rządzącym Polską wspaniałą kampanię wyborczą, podczas której cały czas będzie można Polakom przypominać facjaty sześciu zdrajców z PO, którzy zagłosowali przeciwko Polsce. Będzie można nieustannie przypominać, że kandydat PO na urząd prezydenta Warszawy, Rafał Trzaskowski to ten sam zdrajca, który po cichu i na zamówienie pisał kłamliwą rezolucję Parlamentu Europejskiego, którą później polakożerca Martin Schulz poddawał zgromadzeniu pod głosowanie.[/dropshadowbox]

Brukseli i Berlinowi zamiast wykorzystywania art. 7 politycznie bardziej opłacałoby się dalsze nieustanne poszturchiwanie i kopanie Warszawy po kostkach. Uruchomienie procedury praworządności w myśl art. 7 ze względu choćby tylko na zapowiadany sprzeciw samych Węgier, będzie musiało zakończyć się spektakularną klęską Komisji Europejskiej. Po tej klęsce skończą się marzenia donosicieli z PO i Nowoczesnej o przejęciu władzy, a koryto bezpowrotnie oddali się daleko poza horyzont i pole widzenia. Jednym słowem – dzisiejsza radość już wkrótce przemieni się w płacz rozpaczy totalnej opozycji, która po kolejnych wyborczych klęskach już się nie podniesie. Ale to już nie nasze zmartwienie.


Tekst  wzięty  z  https://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/14636-antypolskie-obsesje-lewaka-timmermansa-oni-nawet-nie-zdaja-sobie-sprawy-ze-to-wszystko-obroci-sie-juz-wkrotce-przeciwko-nim