[ Kochajmy zwierzątka!  Wszystkie!     J.B. ]

“Studio Polska” – czy to tylko przedszkolaki w stawie pełnym krokodyli ??

Krokodyle NIE KUMAJĄ innego języka – niż język krokodyli.

.…z biegiem lat szlag trafia coraz bardziej z lekka – przywyka się…

Andrzej Tokarski

4.2.2018 http://att.neon24.pl/post/142299,studio-polska-czyli-przedszkolaki-w-stawie-pelnym-krokodyli

Obejrzałem sobie wczoraj fragmenty programu Studio Polska poświęconego aktualnemu konfliktowi Polsko-żydowskiemu – i jak zwykle z lekka szlag mnie trafił.

Zastanawiam się, skąd biorą się te nieprzeliczone zastępy dziennikarzy/ publicystów – idiotów upartych z całych sił na to by niczego nie rozumieć (lub za wszelką cenę sprawiać takie wrażenie).

Akurat kilku było w studio – a ich przekaz w przedmiotowej sprawie był następujący:

za mało wyjaśniliśmy swoje stanowisko Izraelowi i inny naszym sojusznikom, powinniśmy więcej apelować, tłumaczyć, wyjaśniać, postawić na edukację, również międzynarodową, powołać do życia działające w innych językach portale…. Innymi słowy dalej tłumaczmy się że nie jesteśmy wielbłądami.

Wyjaśnijmy więc baranom w porteczkach na szeleczkach: zarówno Żydzi jak i Amerykanie, Niemcy, Francuzi i inne zaangażowane w proceder instytucjonalnego i planowego szkalowania i LINCZOWANIA Polski na arenie międzynarodowej – doskonale wiedzą,że nie było polskich obozów, szmalcownictwo było śladowe i nie przekraczające normy – raczej mniejsze – szmalcownictwa w krajach cywilizowanej Europy. Wszyscy to wiedzą: że jak trwa wojna, to do głosu dochodzą również postawy skrajne. Oni to świetnie rozumieją, dlatego nie wytaczają tych samych dział wobec Francji, Danii, Holandii, Ukrainy, państw bałtyckich i innych – bo nie mają w tym interesu.

Interes mają w szkalowaniu i upokarzaniu Polski, w urabianiu do relacji podległości Polaków i polskiego rządu – bo w związku z Polską mają swoje dalekosiężne plany. W szczególności Żydzi mają plany zawłaszczenia w ramach egzekucji swoich roszczeń/uroszczeń znacznego majątku w Polsce – i osiedlenia się tu na prawach obywateli wyższej kategorii – jak to pisał Stanisław Michalkiewicz – na prawach nowej szlachty – szlachty jerozolimskiej.

Ma to między innymi związek z coraz bardziej płonącą pod żydowskimi tyłkami ziemią palestyńską, zarówno z powodu braku przestrzeni, wody, warunków do życia na dłuższą metę, jak i narastających sił zmierzających do definitywnego przeniesienia Izraela na dno Morza Martwego.

To wszystko powoduję, że interesy Izraela w Polsce stają się palące – zaś postawa rządu polskiego, jakkolwiek byłby on pro-izraelski – zdaje się dalece TelAviv rozczarowywać. Wydaje się że jest stanowczy polski szlaban na realizację żydowskich uroszczeń – ten fakt zapewne spowodował ciąg wydarzeń ostatnich tygodni: wizyty w USA, prawdopodobnie opór Morawieckiego, Dudy i Błaszczaka wobec nacisków wynikających z ustawy 447 – opór w stylu raczej aikido niż karatemy nic nie możemy, o wszystkim decyduje, jak to w demokracji, większość parlamentarna – a szef tej większości siedzi w Warszawie na Nowogrodzkiej – i wróży z kocich oczu.

Więc chcąc nie chcąc, na drugi dzień po nowojorskich spotkaniach, Tillerson zapakował tyłek do samolotu i udał się w pielgrzymkę do Jarosława Kaczyńskiego. Dalszy przebieg wydarzeń jest dość spektakularny: gdyby Kaczyński chciał uhonorować gościa, przyjąłby go w jakimś eleganckim obiekcie rządowym z pełną pompą i należytą oprawą. Ale nie. Zmusił amerykańskiego gościa do przeczołgania się LEMUZYNAMI przez ciasne uliczki do dość obskurnego biurowca na Nowogrodzkiej. Tam Pani Basia przyjęła drogiego gościa zza oceanu siorbanką i ciasteczkami – i gitara. Wypiłeś, Reksik, siorbankę Pani Basi – to weź se ciasteczko i spadaj, Reksik, do LEMUZYNY. I bujaj się – na garbach...

Straszne ciśnienie musiał mieć na to spotkanie pan Tillerson, że bez mrugnięcia okiem przełknął te szereg afrontów i jeszcze się uśmiechał.

Resztę prezes powiedział na konferencji – tzn mówił wiele o niczym, gdy zaś na koniec jakiś dziennikarz zdołał przebić się z pytaniem, czy przedmiotem rozmowy była również ustawa 447 – Kaczyński odpowiedział krótko, że NIE. I wyszedł. Najprawdopodobniej wynika z tego, że gdy Tillerson zaczął drążyć temat mienia bezspadkowego dla Żydów (bo po to przecież przyjechał) – to usłyszał od Kaczyńskiego, że nie ma takiego tematu.

Stąd dalsza eskalacja linczu na Polsce – TVN odpaliła stary materiał o nazistowskich polskich oddziałach WAFFELL SS. Materiał o tyle kabaretowy, że trudno sobie wyobrazić tak ściśle zakonspirowany oddział, do tego niesamowicie elitarny (jakieś 5 sztuk neonazistów) – który dałby się sfilmować i to z rozmachem podobnym do rozmachu Renaty Beger – dziennikarzowi TVN…

Tego się na trzeźwo pojąć nie da – chyba że przyjmiemy, iż rzecz cała skręcona została w studio TVN, lub zaprzyjaźnionych plenerach gdzieś na działce któregoś z redaktorów.

No i dalej już wiemy: Bibi zaczął toczyć pianę, wydał innym rozkaz toczyć pianę – potem już poszło.

Tajemnicą jest na razie, po co Bibi w stanie skrajnego wzburzenia pognał do Moskwy, do największego DRUGA WSIECH JEWRIEJEW…?

Zatem, wracając do niemowlaków w Studio Polska: zacznijcie, o ile to możliwe dorastać. Nie macie niczego tłumaczyć, za nic przepraszać, niczego wyjaśniać.

Te stare przebiegłe krokodyle wszystko świetnie wiedzą, wiedzą też, że by zachować nad wami panowanie, muszą utrzymywać was w stanie nieustannego przepraszania, wyjaśniania, tłumaczenia, podświadomego utrzymywania was i nas w poczuciu winy.

Trzeba z tym raz na zawsze skończyć.

Opcje są dwie: albo masz jaja – albo nie. Albo się tłumaczysz – albo walisz w pysk. Jak mawiają matematycy: tertium non datur.

 

Gdy krokodyl (obojętnie jakiej narodowości) kłamie w naszych sprawach, trzeba mu powiedzieć: krokodyl, ty łżesz – ty zabieraj swoją krokodylą dupę stąd i wróć gdy będziesz gotów rozmawiać o prawdzie.

Gdy krokodyl szkaluje nasz Naród – kazać mu zaprzestać, dać mu – krótki – czas na złożenie przeprosin a potem beż żadnych ceregieli kierować sprawę na drogę sądową. I nie sądzić się o jakieś przeprosiny – tylko żądać setek milionów dolarów za każde oszczerstwo. I nie bawić się w ugody.

Gdy krokodyl grozi, że zerwie z nami stosunki – natychmiast kazać mu zabierać swojego ambasadora w piiii…uuuu – informując, że jeżeli tego nie zrobi, to my zakończymy z krokodylem jakiekolwiek interesy – i zrobimy je z kim innym. Z innym krokodylem, któremu mniej z pyska cuchnie…

I tak dalej, i tym podobnie. Trzeba sobie przyswoić prostą prawdę, że z krokodylami rozmawia się językiem krokodyli. Krokodyle NIE KUMAJĄ innego języka – niż język krokodyli.

Jeżeli tego, drogie dzieciaczki z Studio Polska nie zrozumiecie, to dajcie sobie spokój. Niech wam rodzice zbudują piaskownicę, będziecie tam sobie sikać na swoje babki z piasku, robić błotko. Pani Magdusia pokaże nowe czerwone szpileczki… Będzie naprawdę fajnie, mówię wam – po co wam krokodyle…

Kończąc już, chciałbym zwrócić Państwa uwagę na swoistą konsekrację, której byliśmy / niekoniecznie to sobie uświadamiając/ świadkami:

Oto przywołany przeze mnie – dobrym słowem – w poprzednim felietonie pan Czesław Bielecki, jak wiemy przedstawił się jako polski Żyd. I to jest w porządku.

Jednak już w innym programie, kilka dni później, w którym występował – jako gość – red Bielecki, został on przedstawiony przez prowadzącego – jak stuprocentowy Polak. Sam zaś, nie tracąc czasu, przedstawił jako stuprocentowego Polaka – redaktora Bronisława Wildsteina – o którym wszyscy wiedzą, że jest pochodzenia żydowskiego.

Można powiedzieć, że panowie szybciutko, na użytek bieżącej polityki ZALEGENDOWALI SIĘ na Polaków. Takich stuprocentowych.

Można też powiedzieć: patrzcie, tak się tworzą legendy. I nie czepiajcie się, że Talmud tak czy owak jeżeli jest w kościach – to wylezie.

 

O red. Wildstienie seniorze warto też powiedzieć i zwrócić uwagę Czytelników na pewną szczegłoną zdolność: otóż pan redaktor na froncie spraw polsko-żydowskich zawsze R E L A T Y W I Z U J E. Zawsze gdy pojawia się problem po stronie Żydów – pan Wildstein mówi tak, ALE … i zaczyna lać wodę – do utopienia słuchaczy. Ciekawe czy tak będzie działał w dopiero co powołanym zespole…

 

Tak sobie myślę – czy ten Orzeł Biały – to on był za talent do R E L A T Y W I Z O W A N I A

Tekst  wzięty  z  http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=22117&Itemid=100

Zobacz też:   http://jacekbezeg.pl/2018/02/04/nie-ma-przypadkow-sa-tylko-znaki-spiskow-tez-nie-ma/

. http://jacekbezeg.pl/2018/02/01/ludzie-maja-narodowosc/

. http://jacekbezeg.pl/2018/01/30/czego-sie-boja/