Dwie nerki

Viacogitor

W ostatnich dniach głośno się zrobiło w mediach o zatrzymaniu polityków związanych ze spółką Ciech. W innych komunikatach słychać oburzenie na spółkę zarządzającą autostradą A2, która to otrzymała jakąś supertajną 30-letnią umowę na zarządzanie autostradą i dowolnie podnosi sobie opłaty za przejazd. Mało kto zwrócił uwagę na fakt, że są to dwa elementy tej samej układanki.

Zacznijmy od świętej pamięci Jana Kulczyka, którego nie wiadomo dlaczego nazywano w Polsce biznesmenem, gdy tymczasem był on po prostu zaledwie plenipotentem, dysponentem, czy jak kto woli słupem.

Gdyby się znalazł jakiś dziennikarz śledczy, który by próbował zbadać skąd Jan Kulczyk wziął pieniądze na swoje pierwsze transakcje, to by zapewne nigdy nie zdołał wyśledzić ich pochodzenia. I nic dziwnego.

Gdy biedna pani aktorka mówiła w telewizorze „proszę państwa, w Polsce się skończył komunizm”, to być może ona tak myślała, a może nawet wierzy do dzisiaj, ale z prawdą to nic wspólnego nie miało. Przede wszystkim dlatego, że w Polsce na szczęście nigdy nie było żadnego komunizmu.

Była najprościej rzecz ujmując kolonizacja. Mianowicie nasz piękny kraj został skolonizowany przez spółkę „Służby z ograniczoną odpowiedzialnością”. Ograniczoność tej odpowiedzialności ograniczała się do odpowiedzialności przed towarzyszami radzieckimi. Odpowiedzialność polegała na utrzymaniu z grubsza biorąc jednolitego kierunku i nie wychylaniu się z obozu.

Gdy obóz zbankrutował i tzw. socjalistyczne elity każdego kraju ratowały się na własną rękę, nasze służby zgodnie z zaprogramowanym scenariuszem przygotowały się do oddania władzy przejmując ogromne aktywa ekonomiczne. Słusznie bowiem rozumiały, że obejmując w posiadanie kapitał i godząc się na tzw. demokratyzację, oddają jedynie zewnętrzne znamiona władzy. Prawdziwą bowiem władzę ma ten kto ma kapitał, co zresztą wiadomym było co najmniej od czasów Karola Marksa.

Owe kolonialne elity wyznaczyły do zarządzania majątkiem takich ludzi jak Jan Kulczyk właśnie. Ani specjalnie nie lotnych, ani nie przesadnie uczciwych, ale wiernych. Owi ludzie-słupy dostali po porcji kapitału i wybrane segmenty powstającego tzw. wolnego rynku do zagospodarowania. Mieli owym kapitałem obracać i pomnażać go, a w chwilach gdy otrzymają stosowny znak-sygnał, mieli dostarczać odpowiednie kroplówki finansowe na wskazane cele, np. kampanię wyborczą, założenie nowej stacji telewizyjnej czy gazety. O to by nie zabrakło im okazji do pomnażania kapitału dbają zawczasu umocowani w na rozmaitych kluczowych półkach struktur władzy operatorzy. Nigdy nie pojawiają się oni w pierwszym szeregu, nigdy na eksponowanych stanowiskach politycznych, zawsze w drugim szeregu.

To ich działalności koncern byłego Kulczyka zawdzięcza możliwość drenowania polskiej gospodarki. Bo przecież kaliski odcinek autostrady A2 jest jak nerka na krwioobiegu państwa. Prędzej czy później musi tamtędy przepłynąć każda kropla gospodarczej krwi, czyli pieniądza i ta każda kropla za każdym razem zostawi tam swoje 60 zł. A umowa jak wszyscy słyszeliśmy jest tajna.

No to proszę spróbować sobie odpowiedzieć na pytanie kto może utajnić taką umowę? Kto ma taką moc? No i kto w normalnym kraju może taką umowę podpisać? Jak niezwykłej trzeba do tego bezczelności i odwagi. No chyba, że był taki rozkaz.

A Ciech?

A Ciech to druga taka sama nerka do wyciskania z gospodarki kasy, tylko położona w innym miejscu organizmu. Dzięki zadziwiającym przekształceniom własnościowym dokonanym na przestrzeni ostatnich 30 lat Ciech stał się jedynym w Polsce i drugim w Europie producentem i dystrybutorem sody. Takiego białego proszku potrzebnego do wypieku pieczywa.

Jakieś jeszcze pytania?

mailem przyszło


Zobacz też


To był bardzo kosztowny prezent od PO-PSL dla Kulczyka. Nisztor o szokujących kulisach afery Ciechu

/ Malgorzata Armo/Gazeta Polska

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Katowiccy prokuratorzy przesłuchali już wszystkich sześciu podejrzanych o nieprawidłowości w sprawie prywatyzacji Ciechu. – Na razie z postawionych im zarzutów prokuratorskich ewidentnie wynika, że urzędnicy Ministerstwa Skarbu za rządów PO-PSL zrobili prezent Janowi Kulczykowi. Zrobili prezent, który kosztował de facto Skarb Państwa ok. 100 mln zł – komentuje skandal wokół prywatyzacji Ciechu Piotr Nisztor.

Zatrzymani przez CBA są podejrzani o niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Wkrótce ma zapaść decyzja w sprawie ewentualnego stosowania wobec nich środków zapobiegawczych.

Wszystkie osoby, które zostały wczoraj zatrzymane przez CBA w związku ze śledztwem w sprawie nieprawidłowości przy prywatyzacji spółki Ciech zostały już przesłuchane. Wcześniej usłyszały zarzuty

– powiedział dziennikarzom rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach Waldemar Łubniewski.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w poniedziałek w tej sprawie sześć osób. Jak podała w komunikacie Prokuratura Krajowa, wśród nich jest czterech byłych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa za rządów PO-PSL: Paweł T. – podsekretarz stanu (który nadzorował tę transakcję), Tomasz Z. – zastępca dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Jakub W. – główny specjalista w Departamencie Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Michał M. – radca ministra w Departamencie Analiz.

CBA zatrzymało także dwóch przedstawicieli spółki doradczej ING Securities SA: członka zarządu Konrada Z. i zastępcę dyrektora Działu Doradztwa – Pawła L.

Jak podkreśla w rozmowie z portalem niezalezna.pl Piotr Nisztor publicysta tygodnika „Gazeta Polska” i dziennika „Gazeta Polska Codziennie”, „tzw. prywatyzacja Chiechu nie była klasyczną prywatyzacją”.

To była sprzedaż akcji posiadanych przez spółki Skarbu Państwa tzw. inwestorowi strategicznemu, którym była zarejestrowana w Luksemburgu spółka ówczesnego miliardera Jana Kulczyka. Cała sprawa od samego początku budziła ogromne wątpliwości ze względu na bardzo niską cenę jaką ta firma zapłaciła za pakiet kontrolny Ciechu. I te wątpliwości się wzmocniły w momencie, w którym okazało się, że Jan Kulczyk rozmawiał podczas nieformalnych spotkań na temat transakcji z najważniejszymi politykami PO. Z tymi, którzy mieli wpływ bądź mogli mieć wpływ na decyzje o sprzedaży jego firmie tych akcji

– przypomina Nisztor.

Wspomniane nagranie zostało ujawnione  w październiku 2015 r. przez Telewizję Republika. Rozmawiali Jan Kulczyk oraz Piotr Wawrzynowicz – biznesmen powiązany ze środowiskiem PO, pracujący u Kulczyka. Oboje spotkali się w Pałacyku Sobańskich w Warszawie. Ujawniono wówczas również rozmowę Kulczyka z Krzysztofem Kwiatkowskim, szefem NIK.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tak w knajpach “debatowano” o prywatyzacji Ciechu – warto sobie przypomnieć. WIDEO

Postawionych dotychczas zarzutów prokuratorskich ewidentnie wynika, że urzędnicy Ministerstwa Skarbu Państwa za rządów PO-PSL zrobili prezent Janowi Kulczykowi. Zrobili prezent, który kosztował de facto Skarb Państwa ok. 100 mln zł. Bardzo kosztowny prezent. Teraz kolejnym etapem jest to, że prokuratura i CBA analizują – czy ten prezent został zrobiony w wyniku korupcji. Czyli – czy urzędnicy MSP poszli na rękę miliarderowi w zamian za korzyści majątkowe. Na razie ten element dot. korupcji nie pojawił się w zarzutach. Niemniej jednak cała sprawa zatrzymania byłych urzędników MSP ujawniają i obnażają skalę patologii za rządów PO-PSL. Pokazują jak faktycznie zapadały decyzje o majątku państwowym. O tym, że te decyzje zapadały w kuluarach drogich restauracji. I podczas tych nieformalnych rozmów z biznesmenami można nawet mieć takie podejrzenia, że to ci politycy, ci decydenci chcieli przypodobać się najważniejszym, najpotężniejszym biznesmenom. Przypodobać się, być może licząc, że kiedyś po ich odejściu z urzędniczych posad, gdzie jednak pracę uda im się gdzieś znaleźć

– podsumowuje publicysta.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

 

Tekst  wzięty  z    http://niezalezna.pl/216962-to-byl-bardzo-kosztowny-prezent-od-po-psl-dla-kulczyka-nisztor-o-szokujacych-kulisach-afery-ciechu