Afera autostradowa i prywatyzacja Ciechu. Kulisy dziennikarskiego śledztwa

/ fot. Telewizja Republika

redakcja

Gościem najnowszego wydania programu Doroty Kani „Koniec systemu” był Wojciech Surmacz – reporter śledczy, prezes Polskiej Agencji Prasowej. Był pierwszym, który pisał o aferze autostradowej oraz tej związanej z Ciechem. – W przypadku publikacji na temat autostrad, miałem o tyle łatwiej, że miałem dostęp do materiałów źródłowych, które powstały w toku śledztwa. Przy Ciechu miałem informacje, które płynęły do mnie ze spółek – opowiadał Surmacz o kulisach swojego dziennikarskiego śledztwa.

 

Dlaczego polskie służby nie interesowały się czymś, co na pierwszy rzut oka wydawało się skandaliczne?

Tak samo można się zapytać w wielu innych przypadkach. Można się zastanawiać, gdzie były służby w aferze Amber Gold, ale głównie w przypadku afery autostradowej. Jeśli Kulczyk faktycznie uczestniczył, to służby musiały o tym wiedzieć, dlatego, że przy tej aferze doszło do najszerzej zakrojonego śledztwa prowadzonego przez ABW po 89 roku. Agencja widziała wszystko, nagrywała wszystkie rozmowy. (…) Oni wiedzieli wszystko, mieli rozpracowane wszystko od najmniejszej polskiej firmy, do największego inwestora zagranicznego. Wiedzieli jak chodzą łapówki, wiedzieli wszystko. (…) Jan Kulczyk pozostawał nietykalny i wszyscy, którzy byli w to zaangażowani, byli nietykalni. Pracowałem wtedy w „Forbesie”, myśmy policzyli, że lekką ręką, naprawdę tak bardzo ostrożnie wyprowadzono wtedy z Polski ponad miliard euro na samych autostradach. Nie wliczam w to Jana Kulczyka, bo jego nie obejmowałem tym badaniem. Natomiast służby wiedziały, zebrały komplet materiałów. Została wydana masa pieniędzy na to śledztwo. Te materiały leżały w prokuraturze rok, może dwa i nic się nie działo. I wtedy jeden z prokuratorów nie wytrzymał tej presji i wypuścił te informacje do mediów.

Skąd pan brał informacje w swoim śledztwie? 
W przypadku publikacji na temat autostrad, miałem o tyle łatwiej, że miałem dostęp do materiałów źródłowych, które powstały w toku śledztwa. Przy Ciechu miałem informacje, które płynęły do mnie ze spółek. (…) Z drugiej strony dostaje informacje z Izraela, że Kantor kupuje Azoty, a Kulczyk kupuje Ciech tylko po to, aby sprzedać go z zyskiem Kantorowi, bo Kantor chce położyć łapę na całą polską chemię.

Jakim był sens w przejęciu polskiej chemii przez Kantora i Putina?
To jest mega strategiczny sektor polski gospodarki. Nie tylko dlatego, że produkują tę chemię. Polska chemia jako taka jest największym odbiorcą gazu ziemnego w kraju.

Może Kulczyk chciał być potentatem gazowym, nie chciał sprzedawać tego Kantorowi?
Nie. Znaczy to jest moja własna opinia. Nie sądzę, ponieważ Ciech był tylko nieliczącą się częścią. Były Azoty, Police. Dopiero cały ten konglomerat stanowi o sile.

Źródło: Telewizja Republika