Viacogitor

O sukcesie wojennej kampanii w największym stopniu decyduje kadra dowódcza. Ponieważ życie jest codzienną wojną, tak samo jest ze społeczeństwami czyli o sukcesie danego społeczeństwa czy też narodu decydują jego elity.

Armia baranów dowodzona przez lwa jest groźniejsza niż armia lwów dowodzona przez barana powiedział swego czasu Napoleon Bonaparte tym samym dając nam dowód, że kwestię przywództwa uważał za kluczową dla pomyślności kampanii. Genialni przywódcy na miarę Napoleona nie trafiają się zbyt często, ale społeczeństwa poradziły sobie z tym tworząc systemy kreujące w sposób naturalny elity. Jakość tych elit mierzalna jest dwoma zasadniczymi kategoriami: świadomością obowiązków stanu oraz poziomem wypełniania tych obowiązków.

Taki system wykształciła sobie tzw. Rzeczpospolita szlachecka wytwarzając nawet pozornie trochę za dużo elitarnej warstwy społecznej jaką była szlachta. Z jakością tej elity bywało różnie, szczególnie szybko demoralizowały się najwyższe jej warstwy przy czym warto przypomnieć, że najgorszą rzeczą jakiej ulegały była kosmopolityzacja czyli zatracanie więzi ze swoim narodem. A przecież elitarność ma sens tylko na tle własnego społeczeństwa. Cóż nam było po Radziwiłłach skoligaconych z książętami elektorami Rzeszy Niemieckiej, gdy przestali oni czuć związek i brać odpowiedzialność za nasz naród?

Chwilę temu pojawił się w naszych rozważaniach nieco już zapomniany termin obowiązek stanu. Nie mylić z racją stanu, choć pewien związek między nimi istnieje. Otóż każdy człowiek posiada swój podstawowy stan, a nawet pewien wachlarz stanów. W wersji podstawowej jest np. ojcem, matką, synem, córką, wnukiem, babcią. W klasycznym społeczeństwie z bycia ojcem wynika obowiązek dbania o bezpieczeństwo i byt rodziny, z bycia matką wynika obowiązek bezpośredniej opieki nad dziećmi, z bycia synem czy córką wynika najpierw obowiązek posłuszeństwa rodzicom, a nieco później obowiązek opieki nad nimi gdy się zestarzeją. Na nieco wyższym poziomie nasze obowiązki determinuje nasz stan zawodowy: z bycia nauczycielem wynika obowiązek kształcenia i wychowywania kolejnych pokoleń społeczeństwa, z bycia policjantem wynika obowiązek stania na straży bezpieczeństwa i ładu publicznego, z bycia lekarzem wynika obowiązek dbania o kondycję zdrowotną społeczeństwa i tak dalej.

Na jeszcze wyższym poziomie są szefowie poszczególnych stanów zawodowych, a więc dyrektorzy szkół, komendanci policji, kierownicy przychodni i dalej ordynatorzy szpitali, ministrowie zdrowia i politycy. Każdy z nich obejmując jakieś stanowisko staje się przywódcą pewnej grupy społecznej i zgodnie z ukształtowanym od wieków systemem ma także określone obowiązki stanu. Niestety system ten został w ostatnich wiekach przemielony przez trzy rewolucje.

Najpierw rewolucja burżuazyjna zapoczątkowana przez rewolucję francuską i dokończona przez rewolucję przemysłową postawiła na głowie system stawiając na czele społeczeństw nie tych co chcieli i potrafili brać odpowiedzialność, ale tych co umieli w tym czasie zarobić pieniądze.

Kolejną rewolucją była rewolucja obyczajowa, która walcząc o prawa jednostki zwolniła ją z najbardziej podstawowych obowiązków stanu.

A na koniec przyszła rewolucja socjalistyczna, która w ogóle zlikwidowała powiązanie elitarności z odpowiedzialnością za swoją grupę społeczną. Przywódcy PRL będąc odpowiedzialnymi przed ulokowaną za wschodnią granicą władzą kolonialną zatracili świadomość i odpowiedzialność za swoje społeczeństwo.

Z takim właśnie bagażem czy raczej brakiem bagażu wielowiekowego doświadczenia elity weszliśmy w trzecią rzeczpospolitą.