[ Tu widać jak eurokołchoz sam siebie ośmiesza.    J.B.]

Janusz Szewczak

Janusz Szewczak / autor: Fratria

To zaczyna być coraz poważniejszy problem nie tylko na Słowacji, gdzie są nawet protesty społeczne przeciwko uwikłaniu rządu w te kontakty. Wygląda na to, że po tej tzw. transformacji ustrojowej, to nie tylko Słowacja, ale większość krajów Europy Środkowo-Wschodniej stało się dość dogodnym terenem do ekspansji i robienia interesów przez mafie. W przypadku Słowacji mowa jest o ‘Ndranghecie, bardzo groźnej włoskiej mafii

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Janusz Szewczak, poseł PiS, odnosząc się do sygnałów o powiązaniach włoskiej mafii ze słowackimi politykami.

CZYTAJ TAKŻE: Egzekucja na słowackim dziennikarzu? Tropił patologie, został zastrzelony

CZYTAJ TAKŻE: Tłumy na pogrzebie Jana Kuciaka. „Kto sięga po życie dziennikarzy, sięga także po wolność Słowacji”

To stało się szczególnie opłacalne biznesowo ze względu na niewydolność służb specjalnych w tych krajach, nędzne sądownictwo, skorumpowanych polityków. Zwłaszcza po roku 2004, czyli po wejściu do Unii Europejskiej większości tych krajów. Wtedy w grę weszły jeszcze pieniądze unijne i te metody różnego rodzaju wyłudzeń tych środków. Jest OLAF, specjalna organizacja, która bada kwestię wyłudzeń, ale zdaje się nie radzi sobie ona zbyt dobrze, skoro rocznie na terenie UE wyłudza się około 100 mld euro z samego podatku VAT

— dodaje.

Janusz Szewczak podkreśla, że należałoby skontrolować aktywność takich mafii w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, także w Polsce.

Jest pytanie, czy tego typu zjawiska nie mają miejsca w wielu innych krajach, gdzie problem walki z korupcją jest bardzo słabo realizowany. Mówi się tutaj głównie o Bułgarii i Rumunii, gdzie Komisja Europejska miała i nadal ma wiele zastrzeżeń. Jestem także ciekawy, na ile jest monitorowana tego typu podejrzana działalność biznesowa jakichś włoskich przedsiębiorców w Polsce. Mieliśmy również w naszym kraju przykłady aresztowań poszukiwanych listem gończym włoskich przestępców. Wiem, że pan minister Mariusz Błaszczak nie lekceważy żadnego sygnału w zakresie bezpieczeństwa Polski i w związku z tym być może i u nas należałoby sprawdzić, jak te sprawy wyglądają

— tłumaczy.

Poseł PiS zauważa, że to właśnie takimi poważnymi tematami powinny zajmować się instytucje Unii Europejskiej, a nie kwestią reformy sądownictwa w Polsce.

Pan Juncker czy Timmermans zajmują się praworządnością w Polsce, a tu mamy takie dramatyczne sytuacje, jak na Malcie, gdzie wysadzono w powietrze samochód z dziennikarką, która pisała o powiązaniach polityków z mafią i tu mamy kolejny taki przykład na Słowacji. Niewątpliwie to są powody do badania praworządności, a nie to, czy polski minister sprawiedliwości będzie tak jak w Niemczech miał jakiś wpływ na Krajową Radę Sądownictwa. To są poważniejsze problemy i to o charakterze fundamentalny. Dotyczą bezpieczeństwa ludzi, wolności słowa

— zaznacza.

as