[ Największym wrogiem polskich artystów jest państwo polskie.     J.B.]

pink-panther

Ależ się ostatnio działo. I dzieje się nadal. Niektóre sprawy są szokujące a niektóre przewidywalne aż do bólu.

A nic tak dobrze nie ustawia nas w dystansie do informacji bieżących jak wysłuchanie kilku utworów klasycznych i obejrzenie starego filmu. No więc leciał sobie np. Walc nr 2 Szostakowicza “zobrazowany” fragmentami serialu „Anna Karenina” z 1997 r. I tym sposobem Internet „sam wybrał” dla mnie ekranizacje Lwa Tołstoja: „Wojna i pokój” z 1967 r. oraz „Anna Karenina” z 1967 r. i z 1997 r. i z 2012 r. Oglądanie nie było czasem straconym. Dzięki tym filmom można zrozumieć to, jak wielką rolę w dziejach narodów ma tzw. polityka godnościowa.

W tym przypadku propaganda Imperium Rosyjskiego podparta wielkimi budżetami , geniuszem Bondarczuka i dywizją Armii Czerwonej do ekranizacji bitew napoleońskich. Propaganda z wieku XIX w. skuteczna w XX i XXI w. Znakomici aktorzy, scenografia, reżyseria. Łza się w oku kręci.

Trzeba dystansu wielu lat do dzieł pozbawionego poczucia humoru Lwa Tołstoja, aby zdać sobie sprawę z tego, że są to raptem banalne historie dwóch niecnotliwych dam z arystokracji rosyjskiej, które zwyczajnie nie były zdolne dorosnąć do „obowiązków stanu”. Niecnotliwość dam rosyjskich była zaś jedynie pretekstem do tego, aby zaprezentować światu powagę i potęgę imperium Rosyjskiego i jego „misję od Boga”. Poza dwiema nieszczęsnymi bohaterkami – inne postacie pierwszoplanowe a nawet drugoplanowe są przestawiane jako mądre, szlachetne, dobre z kościami i kochające ludzi oraz ojczyznę i cara. A nawet swoich służących. … Read More