„Kiedyś pod Wiedniem Turków rozgromiła”

fot. wikimedia.org

Rokrocznie nieprzebrane tłumy najpierw mężczyzn, później kobiet zmierzają do stolicy Śląska. Nie administracyjnej, nie geograficznej, nie historycznej, a duchowej. Kierując kroki do Piekar Śląskich pielgrzymi lgną do Matki Bożej Piekarskiej, żeby oddać jej swoją codzienność, choroby i znój. Skąd wziął się fenomen Piekar?

Potężna reprezentacja świata męskiego

Pierwsza pielgrzymka do słynącego łaskami wizerunku Najświętszej Maryi Panny odbyła się tuż przed II Wojną Światową. Wtedy to kościół pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny i św. Bartłomieja nawiedzały kobiety. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ kobieca pobożność ludowa nie zadziwiała nikogo będąc sprawą tak oczywistą jak śnieg w grudniu. Swego rodzaju novum była jednak pierwsza pielgrzymka stanowa mężczyzn, bo oto ojcowie rodzin, ci, którzy z definicji nie zginają karku przed nikim przybyli do Matki Piekarskiej i wyciągając swe spracowane dłonie pragnęli zaznać Jej czułości. Od 1947 roku męskie pielgrzymki do Piekar Śląskich na trwałe wpisały się w specyfikę, pobożność i duchowość Górnego Śląska.

Nie zmieniły tego czasy komuny (w tym stanowcze stalinowskie represje) – wręcz przeciwnie: piekarskie sanktuarium stało się wówczas symbolem religijnej i społecznej krucjaty. Pielgrzymki pełniły funkcje manifestów, podczas których domagano się obecności Boga w przestrzeni publicznej, poszanowania praw pracowniczych oraz sprawiedliwości.

Ślązacy zawsze mogli liczyć na wsparcie hierarchów kościelnych, wołających jednym głosem o przemianę serc władzy i narodu, ale nie bali się też karcić pątników wypominając im na przykład pijaństwo czy lekceważenie Boga. Nic więc dziwnego, że komunistyczne władze z wielką uwagą nasłuchiwały piekarskich kazań (między innymi ówczesnego biskupa krakowskiego, kardynała Karola Wojtyły zachwyconego pielgrzymkami piekarskimi, obecnego rokrocznie – aż do wyboru na Tron Piotrowy – na każdej z nich i nazywający je „potężnymi reprezentacjami świata męskiego”).

Z ojca na syna

Pielgrzymka stanowa do Matki Piekarskiej dla pokoleń Ślązaków zawsze była niezwykłą szkołą pobożności. To w Piekarach Śląskich dziadkowie, ojcowie i synowie gromadzili się, by prosić Matkę Bożą o macierzyńską troskę; to Jej oddawali swoje trudy, problemy i ciężką pracę. Widok ojców, ciężko pracujących mężczyzn, padających na kolana przed Królową Nieba, wyciągających w Jej kierunku ciężko spracowane ręce oddając w Jej opiekę całą swą codzienność, odcisnął zbawienne piętno na tysiącach śląskich chłopców pogłębiając ich wiarę i pobożność.

Wszystko to sprawia, że w każdą ostatnią niedzielę maja na piekarskie wzgórze od pokoleń ściągają tłumy liczące 150 tysięcy pielgrzymów. Pątnicy nadciągają nie tylko ze Śląska, ale również z całej Polski oraz świata. Hołd Matce Bożej Piekarskiej składali między innymi kardynał Karol Wojtyła (obecny na pielgrzymce stanowej mężczyzn aż 12 razy), Benedykt XVI (w sposób symboliczny przeleciał nad Piekarami Śląskimi błogosławiąc pielgrzymów), księża prymasi Stefan Wyszyński, August Hlond oraz Józef Glemp, kardynałowie Franz König, Bolesław Kominek, Franciszek Macharski, Miloslav Vlk, Ignacy Jeż, Józef Glemp, Stanisław Nagy, Stanisław Dziwisz, Kazimierz Nycz, Joachim Meisner czy Dominik Duka.

Na długo nim do Piekar wyruszyły pierwsze stanowe pielgrzymki mężczyzn przed Piekarską Panią padali na kolana ludzie tacy jak król Jan III Sobieski, kardynał Ambrogio Damiano Achille Ratti (późniejszy papież Pius XI) czy generał Józef Haller.

Maria – Rosa Mystica

Kult Matki Bożej Piekarskiej rozpoczął się w XVII wieku, kiedy to ówczesny proboszcz kościoła pw. św. Bartłomieja Apostoła podczas remontu bocznej kaplicy poczuł piękny zapach róż mający swe źródło w zakurzonym wizerunku Maryi. Postanowił więc przenieść obraz Matki Bożej do głównego prezbiterium. Wtedy też wierni spontanicznie gromadzili się pod wizerunkiem Piekarskiej Pani, aby oddawać jej cześć. Świadectwa z tamtego okresu potwierdzają, że dochodziło wtedy do licznych uzdrowień.

Wieści te szybko zataczały coraz większy krąg. Dlatego gdy wybuchła zaraza w okolicznych Tarnowskich Górach, chorzy w akcie głębokiej wiary podejmowali się wysiłku pielgrzymowania do Matki Bożej, błagając o uzdrowienie. Maryja odpowiadała na ich wezwania oddalając pomór, dlatego aż po dziś dzień mieszkańcy Tarnowskich Gór rokrocznie wędrują do Piekar w podzięce za ocalenie ich miasta.

Doniesienia te dotarły również do uszu Leopolda I Habsburga. Nakazał on sprowadzić obraz do Pragi, zmagającej się – podobnie jak Tarnowskie Góry kilka lat wcześniej – z zarazą. Po oficjalnej peregrynacji obrazu Matki Bożej epidemia ustała, a arcybiskup praski oficjalnie potwierdził cudowność wizerunku Piekarskiej Pani.

W sierpniu 1683 roku, w drodze na Bitwę pod Wiedniem, tak ważnej dla chrześcijaństwa (jej losy zadecydowały o przyszłości Europy), do Piekar przyjechał król Jan III Sobieski i wysłuchawszy Mszy świętej złożył w ofierze złoty kielich błagając Matkę Bożą o wsparcie jego armii. Na pamiątkę tego wydarzenia w hymnie „Matko Piekarska” wykonywanego do dziś śpiewa się:

Któraś chrześcijaństwo całe ocaliła,
Jako wojsk jego czujna straż,
Kiedyś pod Wiedniem Turków rozgromiła,
Biorąc pod płaszcz swój hufiec nasz.

Ciebie dziecięcym sercem błagamy:
Weź w swą opiekę zbożny nasz lud,
Lepszej od ciebie matki nie mamy,
Co by w błękity wiodła nas cnót.

Kalwaria Piekarska

Coraz większa liczba pątników pragnących oddać cześć Matce Boże Piekarskiej sprawiła, że w XIX wieku konieczna była budowa nowej, większej i murowanej świątyni, konsekrowanej przez biskupa wrocławskiego w 1849 roku.

Ksiądz proboszcz Bernard Purkop chcąc odpowiedzieć na potrzeby duchowe pielgrzymów w 1866 roku postanowił zbudować Kalwarię Piekarską. Przez pięć lat dokonywał zakupów terenów okalających wzgórze. Niestety nie dożył ukończenia całości projektu – za jego życia udało się jedynie postawić stację przedstawiającą Grób Boży oraz pięć innych kaplic.

Dalszą rozbudowę Kalwarii utrudniał Kulturkampf oraz brak woli kontynuacji tej inicjatywy przez następcę zmarłego księdza. Dopiero przybyły do Piekar w 1886 roku ksiądz Leopold Nerlich podjął się wyzwania jakim było ukończenie dzieła zapoczątkowanego przez księdza Purkopa. Wystąpił on do władz świeckich i kościelnych z prośbą o przyznanie zezwolenia na budowę Kalwarii Piekarskiej, lecz nie czekając na nie zabrał się do pracy. Gdy po roku otrzymał wymagane dokumenty prace były już bardzo zaawansowane. Ksiądz Nerlich najął do budowy swoich przyjaciół – ojca Władysława, franciszkanina, wracającego do Polski po dwunastu latach spędzonych w Ziemi Świętej oraz mistrza murarskiego Karola Ogórka, obaj zrzekli się wynagrodzenia za swoją pracę.

Jesienią 1891 roku zakończono prace, choć do ukończenia całości Kalwarii brakowało jeszcze kościoła oraz dwóch kaplic. Na wybudowanie kościoła zgody nie wyraża pruska władza, jednak budowniczowie sprytnie wytłumaczyli, że nie ma być to kościół sensu stricto, a jedynie trzy kaplice połączone ze sobą. Urzędnicy wyrazili więc zgodę na jego budowę.

Poświęcenia Kalwarii oraz kościoła Zmartwychwstania Pańskiego, usytuowanego na wzgórzu kalwaryjskim dokonano już po śmierci księdza Leopolda Nerlicha, gdy proboszczem był jego młodszy brat – Karol, również zasłużony dla budowy Kalwarii Piekarskiej jako nadzorujący prace wykończeniowe.

Dzięki nieodpłatnej pracy wielu mieszkańców Piekar i okolic; dzięki ich ofiarności, modlitwie i pomocy na terenie o łącznej powierzchni dziesięciu hektarów stanęło czternaście kaplic Drogi Krzyżowej, piętnaście kaplic różańcowych oraz jedenaście innych miejsc kultu związanych z życiem Pana Jezusa i Jego Matki.


Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż w 1702 roku obawiając się tatarskiego ataku skutkującego profanacją Cudownego Obrazu wizerunek Matki Bożej wywieziono do Opola. Gdy zagrożenie minęło starano się o sprowadzenie go z powrotem. Bezskutecznie. Każda kolejna próba również nie przynosiła efektu. Od tego czasu w piekarskim sanktuarium podziwiać można tak zwaną “udaną kopię” wizerunku Matki Bożej Piekarskiej.

W 1983 roku ojciec święty Jan Paweł II dokonał koronacji ikony jako Obrazu Matki Bożej Opolskiej.

Read more: http://www.pch24.pl/kiedys-pod-wiedniem-turkow-rozgromila,53481,i.html#ixzz4pCsDrJu2

 

Tekst  wzięty  z  http://www.pch24.pl/kiedys-pod-wiedniem-turkow-rozgromila,53481,i.html