Sanktuarium Apostoła Północy w miejscowości świętych i błogosławionych

Fot. Andrzej Niedźwiecki

Kamień Śląski to miejsce urodzenia św. Jacka, bł. Czesława i bł. Bronisławy. W tej niewielkiej wsi, w późnobarokowym pałacu, do dziś zachowała się komnata, w której urodził się św. Jacek.

Droga do tego miejsca prowadzi przez rozległy park. Klony, dęby i jesiony, z których najstarsze mają nawet 250 lat, poprzeplatane są gdzieniegdzie świerkami, modrzewiami i sosnami.

Spomiędzy drzew wyłania się odrestaurowany niedawno pałac, nad którym dominuje prostokątna wieża. To w niej znajduje się komnata zamieniona na kaplicę, gdzie na świat miał przyjść św. Jacek Odrowąż. Prowadzą do niej z parku eleganckie, podwójne schody.

 

Pierwszy dominikanin

 Kamień Śląski to jedna z najstarszych miejscowości na Śląsku Opolskim. Kroniki podają, że w początkach XII wieku był tu mocny gród rycerski. To w nim w 1104 r., według Galla Anonima, zatrzymał się w drodze książę Bolesław Krzywousty.

Kamień należał do znanego w Europie rodu możnowładczego Odrowążów, z którego pochodzili m.in. Iwo Odrowąż, biskup krakowski w początkach XIII w., bł. Czesław czy Jan ze Szczekocin – dowódca oddziałów, chroniących południowe granice Polski podczas wielkiej wojny z zakonem krzyżackim. Św. Jacek żył w czasach, gdy w Polsce trwały walki dynastyczne o Kraków pomiędzy przedstawicielami rodu Piastów. Głównymi ośrodkami życia były wówczas grody książęce. Rozpoczęto już także organizowanie miast na tzw. prawie magdeburskim – dzięki czemu szybko rozwijały się takie ośrodki jak Kraków i Wrocław. Jacek, biorąc pod uwagę nowoczesne tendencje rozwojowe –  zajął się wzmacnianiem wiary m.in. we wspomnianych ośrodkach. Najpierw wykształcił się w krakowskiej szkole katedralnej, pod opieką Wincentego Kadłubka, potem – w Bolonii. Jako pierwszy Polak przyjął habit z rąk św. Dominika, założyciela zakonu dominikanów. Swoje życie przeznaczył, by przekazywać Ewangelię i organizować życie instytucjonalne dominikanów m.in. w Polsce i na Rusi. Nazywano go Apostołem Ludów Słowiańskich, Światłem Północy lub Światłem ze Śląska. Żywił głęboki kult Matki Bożej.

 

Cuda Świętego

 Z czasów jego życia i okresu tuż po nim pochodzi wiele przekazów, dotyczących skuteczności wstawiennictwa św. Jacka. Jeden z nich mówi o uratowaniu ludności Kościelca koło Krakowa od głodu i znamy nawet dokładną datę wydarzenia. Stało się to 28 lipca 1238 roku, a wiec jeszcze za życia świętego. Tutejsi chłopi byli zrozpaczeni, gdy grad zniszczył całe ich zboże i z zaangażowaniem przyłączyli się do modlitwy o pomoc, którą zainicjował św. Jacek. Ich prośba została spełniona. Radości i zaufaniu w Opatrzność Bożą nie było końca, gdy zniszczone zboże wstało, a kłosy znów stały się pełne. Do dziś na pamiątkę tego wydarzenia w święto św. Jacka w parafiach pod jego wyzwaniem i w kościołach dominikańskich święci się kłosy zboża. Pamiętając o efekcie tej modlitwy świętego –  do sanktuarium w Kamieniu Śląskim pielgrzymują ci, którzy stracili pracę lub których biznes upadł.

Fot. Andrzej Niedźwiecki

Do dziś dotrwały także przekazy o licznych uzdrowieniach i wskrzeszeniach za przyczyną św. Jacka. M.in. o wskrzeszeniu chłopca, który utopił się w Rudawce na Garbarach w 1499 i wskrzeszeniu martwego noworodka w 1550 r. Co ciekawe, pierwszym polskojęzycznym opracowaniem na temat św. Jacka są Żywoty świętych Piotra Skargi.

Także dziś wierzący mówią o skuteczności Jego wstawiennictwa, m.in. na portalach. Agnieszka w 2013 r. złożyła świadectwo o tym, jak jej córka została uzdrowiona z krótkowzroczności, astygmatyzmu, ukrytego zeza i alergii. Co najważniejsze: ustały bóle głowy, które uniemożliwiały dziecku normalne funkcjonowanie i które nie ustępowały mimo korekcji wzroku. Lekarz wykluczył, by uzdrowienie dokonało się w wyniku leczenia.

O innym przypadku pisze mężczyzna, który odczuwał ból stawu biodrowego, który mógł oznaczać – jak wskazywały wstępne badania – także raka kości. Podczas modlitwy – za wstawiennictwem św. Jacka –  ból na stałe zniknął a wyniki okazały się dobre.

 

Pałacowa kaplica

 Kamień jest drugim po Krakowie (gdzie został pochowany) znanym miejscem kultu św. Jacka. W kolejnych wiekach dbały o niego rody polskie i sprowadzające się na ich miejsce rody niemieckie: Strzałów, Larischów i Strachwitzów. Rozbudowały one m.in. zamek – zmieniając jego charakter na pałacowy. W XVII w. baronowa Magdalena Larisch poprosiła Kościół o pozwolenie na otwarcie kaplicy zamkowej z prawem do odprawiania Mszy w miejscu, gdzie urodził się święty. Zgodę otrzymała – z charakterystycznym dla tamtych czasów zastrzeżeniem – że mogą w niej brać udział tylko mieszkańcy zamku i służba.

Czczono więc św. Jacka w kaplicy pałacowej. Niestety jej wyposażenie nie dotrwało do naszych czasów. Mimo że II wojnę światową przetrwał niemal nienaruszony, splądrowały go w styczniu 1945 r. oddziały Armii Czerwonej. Najpierw zamordowały zarządcę, w przekonaniu że jest właścicielem posiadłości, potem spustoszyły komnaty, a kaplicę św. Jacka wypalili. Cenne zabytki i pamiątki kultu przepadły. Po wojnie w pałacu utworzono dom dziecka, a potem – gdy w okolicy zaczęły stacjonować wojska sowieckie –  na mieszkania dla wojska. W 1970 zamek został podpalony, a 20 lat później – jako ruinę – przekazany Diecezji Opolskiej. Już 4 lata później, po odbudowie, ustanowiono w nim sanktuarium św. Jacka – ewangelizatora Słowian.

Kaplicy nie udało się przywrócić pierwotnego kształtu. Dziś nawiązuje do stylu odbudowanego zamku. W centrum znajduje się rokokowy ołtarz z Siestrzechowic koło Nysy, a wzrok przyciągają trzy pochodzące z niewielkiego Kamienia postaci: św. Jacka, bł. Czesława i bł. Bronisławy. Pamięć o tych wielkich postaciach pochodzących z niewielkiej wioski – zachowano także w znajdującym się kilkaset metrów dalej kościele parafialnym, pw. św. Jacka, z XVII w. i przebudowanym w 1909 r.

Jego podobizna nad portalem przypomina – że to z tej miejscowości pochodził święty „mocen wskrzeszać zmarłych”.

DN