W swoim przemówieniu z okazji rocznicy antysowieckiego powstania węgierskiego z 1956 roku premier Węgier Viktor Orban porównał ówczesną politykę i zagrożenia z obecną sytuacją. „Dziś Bruksela nie rozumie Węgrów – podobnie jak Zachód nie potrafił nas zrozumieć w 1956 roku”.

Podczas swojego przemówienia na oficjalnych obchodach rocznicy węgierskiego powstania antysowieckiego w 1956 roku, premier Węgier Viktor Orban przypomniał, że Sowieci wepchnęli Węgrów w „przestrzeń bez historii”, chcąc zniszczyć ich przeszłość i kulturę. Jego zdaniem, uniemożliwiła to pamięć narodowa.

Przeczytaj: Węgrzy obchodzą 61. rocznicę wybuchu powstania w 1956 roku

Odnosząc się do reakcji Zachodu na powstanie z 1956 roku powiedział, że Europa Zachodnia “mogła podziwiać, ale nie mogła zrozumieć” tych wydarzeń. – Nie dali rady zrozumieć, że trzymaliśmy się naszej kultury i sposobu życia do końca, że nie dalibyśmy się rozpuścić w czyimś tyglu… Chcemy, żeby uszanowali to kim i czym jesteśmy – powiedział w poniedziałek Orban. Dodał, że obecnie Bruksela nie rozumie Węgrów – podobnie jak Zachód nie potrafił zrozumieć w 1956 roku.

Węgierski premier powiedział, że 30 lat po upadku komunizmu ponownie mamy do czynienia  z globalną siłą, które dąży do uczynienia europejskich narodów identycznymi. – Wszystko, co uważamy za węgierski sposób życia, znów jest zagrożone – powiedział dodając, że Węgry znów znalazły się w punkcie zwrotnym swojej historii.

– Chcieliśmy wierzyć, że marzenia komunistów, by zamienić nas w Homo Sovieticus już nigdy nie powrócą. Jednak teraz z oszołomieniem widzimy, jak siły globalizacji czyhają u naszych drzwi, pracując nad przerobieniem nas, Węgrów, w Homo Brusselicus – powiedział Orban. Dodał, że Węgrzy nie spodziewali się, że teraz ponownie siły polityczne, ekonomiczne i ideologiczne będą chciały odciąć ich od korzeni.

– Europa została oślepiona swoimi przeszłymi dokonaniami i została z tyłu na globalnej scenie, nawet tego nie zauważając – powiedział premier Węgier. – Śniła o globalnej roli, ale ledwo utrzymuje porządek na swoim terytorium.

Orban uważa, że zamiast zdać sobie sprawę z tych problemów, Europa uruchomiła „mściwe kampanie” przeciwko tym, którzy wskazują ma zagrożenie ze strony nihilizmu i odrzucania swojej ideologii.

– Tych, którzy mówili, że zewnętrzne granice Europy muszą być fizycznie chronione napiętnowano jako „pedantów”. Ci, którzy mówili, że migracja stwarza zagrożenie dla naszej kultury, nazwano rasistami. Tych, którzy występowali w obronie chrześcijaństwa uznano za dyskryminatorów. Tych, którzy bronili znaczenia rodziny, nazwano homofobami, a mówiących, że Europa to sojusz narodów nazwano nazistami – mówił węgierski premier.

Jego zdaniem, UE wykoleiła się i zmierza do ślepego zaułka. Dodał, że wiele krajów Unii jest trzymana jako zakładnicy przez „finansowe imperium spekulacyjne”, wyraźnie nawiązując do George’a Sorosa. Jego zdaniem, dzisiejsze imperia rosną w cieniu globalizacji.

-Chcemy bezpiecznej, uczciwej, chrześcijańskiej i wolnej Europy – powiedział Orban. Odnośnie migracji mówił, że „finansowe imperium spekulacyjne” ściągnęło na Europę inwazję nowych imigrantów. Podkreślał, że to właśnie ono stworzyło plan przemiany Europy w „mieszany kontynent”. W jego opinii, Europa Środkowa będzie w centrum walki o przyszłość kontynentu. Podkreślił też znaczenie wszystkich wyborów w Europie, gdyż narody Europy muszą zdecydować, „czy odbiorą kontrolę nad swoimi sprawami narodowymi europejskim biurokratom powiązanym z elitami biznesowymi”. Zaznaczył, że taka zmiana jest możliwa.

– Migracja może zostać powstrzymana, globalizację można utrzymać pod kontrolą, zapędy Brukseli mogą zostać powściągnięte, a plany finansowego spekulanta powstrzymane… ale Polacy, Czesi, Słowacy, Rumuni i Węgrzy muszą się zjednoczyć – powiedział Orban. – Stawka jest wysoka, nie można niczego lekceważyć. Nie możemy nigdy lekceważyć ciemniej strony mocy.

Jeśli wolność i narodowa niepodległość zostaną stracone, to my również mówił szef węgierskiego rządu.

Hungarytoday.com / Kresy.pl

Tekst  wzięty  z  https://kresy.pl/wydarzenia/orban-sily-globalizacji-chca-zrobic-nas-homo-brusselicus-nigdy-lekcewaz-ciemniej-strony-mocy/