fot: YT fot: YT

– Walka o życie to postulat łączący ludzi w różnym wieku, z różnych regionów Polski, a nawet grup społecznych – mówi prezes Fundacji Życie i Rodzina Kaja Godek w rozmowie z Łukaszem Żygadło.

Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję” 30 listopada złożył u marszałka Sejmu projekt nowelizacji ustawy aborcyjnej wraz z zebranymi 830 tys. podpisów. To znakomity wynik! Podajmy, że to wynik o wiele większy od zbiórki organizowanej przez Barbarę Nowacką pod projektem liberalizującym przepisy aborcyjne.

Początkowo podawano, że zebraliśmy dwa razy więcej podpisów, jednak dziś wiemy, że pod projektem Barbary Nowackiej podpisało się maksymalnie 208 tys. osób, więc mamy cztery razy więcej podpisów. Cieszy mnie fakt, że czterokrotnie większa liczba Polaków domaga się prawa do życia niż aborcji na życzenie.

Ile trwała Państwa zbiórka?

Dwa i pół miesiąca. Zbiórka pokazała potężną mobilizację zwolenników życia. Zbieraliśmy podpisy strukturami Fundacji Życie i Rodzina, jednak włączyło się do tego około 15 tys. wolontariuszy działających na zasadzie „wolnych strzelców”. Dodatkowo pomagała nam pewna liczba osób, o której nic nie wiemy. Po prostu do biura przyszły koperty z zebranymi podpisami. I mogę panu powiedzieć, że patrząc na adresy nadawców tych kopert, patrząc na podpisy, PESEL-e i roczniki osób podpisujących się – wiem, że podpisała się pod projektem cała Polska. Walka o życie to postulat łączący ludzi w różnym wieku, z różnych regionów naszego kraju, a nawet z różnych grup społecznych.

Czy w czasie zbiórki miały miejsce jakieś przykre sytuacje, kiedy np. zwolennicy aborcji przeszkadzali prolajferom?

Mieliśmy kilkukrotnie do czynienia z takimi sytuacjami. 3 października w Bielsku-Białej odbywała się kontrpikieta do „czarnego protestu” organizowanego przez feministki. W jej trakcie miała miejsce zbiórka podpisów pod naszym projektem. Nagle przyszedł człowiek, który zaczął się awanturować i obrażać zbierających. Jesteśmy na etapie wytaczania sprawy karnej temu panu, bowiem prawo wyraźnie mówi, że nie wolno utrudniać wykonywania inicjatywy ustawodawczej obywatelom. Niestety zdarzają się takie pojedyncze przypadki, jednak globalnie, jeśli spojrzymy, jaki był odbiór, zaangażowanie ludzi i podejście do zbierających, to zdecydowanie spotykaliśmy się z dużą życzliwością.

Pomówmy o projekcie. Najważniejszy punkt mówi o wprowadzeniu zakazu aborcji eugenicznej. Wiemy już, że prezydent Andrzej Duda oraz premier Beata Szydło popierają tę zmianę.

Cieszą nas takie deklaracje, ale mamy również nadzieję, że przetrwają one wśród rządzących do czasu, gdy trzeba będzie przekuć słowa w czyny, czyli w przypadku posłów oddać głos za projektem, a w przypadku prezydenta podpisać ustawę. Jeśli chodzi o aborcję eugeniczną, mamy do czynienia z ogólnonarodową zgodą, że trzeba tego barbarzyństwa jak najszybciej zakazać.

 

Mamy również w Polsce przeciwników.

To zjawisko fizjologiczne, które zawsze wystąpi. Krzyczy skrajna lewica, która zbiera bardzo mało podpisów pod swoimi projektami. Wśród aktywnych obywateli, którzy biorą sprawy w swoje ręce, przeważa postulat obrony życia, a politycy coraz częściej dostrzegają potrzebę zmian, co dobrze rokuje na przyszłość.

Czy w projekcie oprócz zakazu aborcji eugenicznej są rzeczy, które mogą sprowokować drugą stronę do ataku?

Jest tylko ten jeden punkt. Ale my jesteśmy atakowani z bardzo wielu stron. Zarzuca się nam m.in., że próbujemy zakazać badań prenatalnych, co jest wierutną bzdurą, bowiem nie zmieniamy nic w tej kwestii. Uważam nawet, że projekt zakazu aborcji pomaga w tym, aby badania prenatalne były szerzej dostępne. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, kiedy wynik badania prenatalnego jest często wyrokiem śmierci dla części dzieci Lekarze, wiedząc o tym – ci mający jeszcze zdrowe sumienia – mają problem z kierowaniem kobiet na takie badania. Po wejściu w życie zakazu aborcji wynik badania nie będzie podstawą do zabicia dziecka, więc znikną obawy związane ze zlecaniem badań prenatalnych. To jest projekt nakierowany na dobro dzieci, ale i projekt bardzo korzystny dla kobiet.

Stałość oraz siłę poglądów człowieka często weryfikuje życie. Czy w projekcie jest jakaś furtka dla osób, które np. poprzez załamanie psychicznie wynikające z sytuacji nie są w stanie podjąć próby urodzenia dziecka z wadą śmiertelną, bez główki, dziecka skazanego na śmierć tuż po porodzie?

W 1993 r., gdy uchwalano ustawę, nie było w niej mowy o wadach śmiertelnych. Przesłanka eugeniczna składa się z dwóch części: mówi o ciężkich i nieodwracalnych uszkodzeniach płodu lub nieuleczalnej chorobie zagrażającej jego życiu. Fragment o nieuleczalnej chorobie dodało SLD, nowelizując ustawę w 1996 r. Tak naprawdę w tej przesłance mamy do czynienia z zapisem, który został wpisany do kompromisowej ustawy z 1993 r., oraz z zapisem, który został dodany przez SLD w ’96 r. Tak jak pozbywamy się zapisu o wadach genetycznych, tak również powinniśmy pozbyć się tej SLD-owskiej naleciałości, gdyż (poza wszelkimi obiekcjami moralnymi) jest to dziedzictwo postkomunistycznej lewicy, która już w 1996 poszerzyła prawo do zabijania dzieci. Odnośnie do załamań psychicznych – nigdy tego nie trywializuję i współczuję każdemu, kto staje w obliczu cierpienia bliskiej osoby. Prawo nie może jednak nikogo dyskryminować ze względu na potencjalne uczucia członków rodziny. Mamy zakaz zabijania ludzi już narodzonych i tak samo musimy zakazać zabijania przed narodzeniem. Matka, której pięcioletnie dziecko zachorowało na raka, też jest w trudnej sytuacji, jednak przez to nie można dziecka skazywać na śmierć z ręki lekarzy.

Co jeśli projekt nie przejdzie?

Nie wierzę, że ten projekt nie przejdzie. Nie wierzę, że w Sejmie są w większości zwolennicy mordowania dzieci za niepełnosprawność. Koalicja rządząca, która deklaruje się jako konserwatywna i opiera swój program na wartościach chrześcijańskich, nie może takiego projektu odrzucić. Poza tym nikt rządzący krajem nie chce mieć 830 tys. niezadowolonych obywateli. I to w obrębie własnego elektoratu. A uchwalenie zakazu aborcji eugenicznej – wbrew temu, co opowiada totalna opozycja – nie grozi żadną katastrofą.

Tekst  wzięty  z  https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5358-kaja-godek-nie-wierze-ze-w-sejmie-sa-zwolennicy-mordowania-dzieci-za-ich-niepelnosprawnosc-nasz-wywiad